Wojna w Cash Flow

opublikowano: 17-12-2008, 00:00

Igor Kazimierski, prezes, i Grzegorz Gniady, wiceprezes giełdowego windykatora, ostro się pokłócili. Poszło m.in. o inwestora dla spółki.

Kłócą się najwięksi akcjonariusze, a tracą drobni inwestorzy

Igor Kazimierski, prezes, i Grzegorz Gniady, wiceprezes giełdowego windykatora, ostro się pokłócili. Poszło m.in. o inwestora dla spółki.

Okres kryzysu finansowego i wynikających z niego problemów firm z regulowaniem swoich długów powinien być czasem prosperity dla firm windykacyjnych. Tymczasem kurs giełdowego Cash Flow (CF) wczoraj znów zanurkował, spadając o 6,6 proc. —do 2,68 zł, czyli blisko historycznego minimum (2,45 zł). Nikogo to jednak nie powinno dziwić. Inwestorzy w naturalny sposób zareagowali na komunikat, jaki w poniedziałek wieczorem opublikował CF, a konkretnie Grzegorz Gniady.

 

Tło komunikatu

Wiceprezes windykatora poinformował w nim, że cypryjska spółka Lune Capital, którą kontroluje, sprzedała niewielki pakiet akcji CF. Nic specjalnego, gdyby nie niespotykane uzasadnienie transakcji. Gniady wyłuszczył w nim, że sprzedaż wynika z jego oceny "zwiększającego się ryzyka, związanego z prowadzeniem działalności spółki w okresie kryzysu gospodarczo-finansowego, a w szczególności ryzyka związanego z poczynionymi inwestycjami w finansowanie wierzytelności i perspektywami skutecznej windykacji tych wierzytelności".

Z naszych informacji wynika, że komunikat ten to efekt konfliktu, jaki od dłuższego czasu tlił się między Gniadym a Igorem Kazimierskim, prezesem i — pośrednio, przez inną cypryjską spółkę — największym akcjonariuszem CF. Na dobre wybuchł po wakacjach, a miało pójść m.in. o różnice w podejściu do działalności w segmencie finansowania wierzytelności największych kontrahentów spółki oraz o nieudane próby pozyskania dla CF poważnego inwestora finansowego.

 

Na progu impasu

Jeśli nieoficjalne informacje o konflikcie się potwierdzą, spółkę może czekać poważny pat decyzyjny i to nie tylko w zarządzie, ale też w akcjonariacie. Igor Kazimierski kontroluje bowiem 38,1 proc. kapitału CF, co przekłada się na 47,9 proc. głosów na walnym, a Grzegorz Gniady dysponuje 28,7 proc. akcji i 36,1 proc. głosów. Tymczasem do podjęcia jakichkolwiek kluczowych dla spółki decyzji potrzebne jest aż dwie trzecie głosów, których (uwzględniając ogromne rozproszenie będących w wolnym obrocie 33,2 proc. akcji) ani Kazimierskiemu, ani Gniademu nie uda się zgromadzić. Z naszych informacji wynika, że w grę nie wchodzi też odkupienie akcji jednego przez drugiego. Obaj szefowie CF nie dysponują bowiem gotówką wystarczającą do przeprowadzenia takiej transakcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane