Wojsko stawia na technologie 3D

Patrycja Łuszczyk
12-09-2017, 22:00

Przyzwyczailiśmy się już do drukowanych protez czy elementów wyposażenia domów. Produkcja w trójwymiarze coraz częściej wykorzystywana jest też w zbrojeniówce.

O druku przestrzennym do tej pory najczęściej słyszeliśmy w kontekście zabawek, biżuterii, protez czy różnego rodzaju elementów maszyn lub pojazdów, a specjaliści pracują nad możliwościami drukowania żywności, która utrzyma wartości odżywcze. Teraz druk 3D coraz mocniej wchodzi do przemysłu zbrojeniowego.

Zaleta: szybkość

Podczas tegorocznego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego (MSPO) na targach w Kielcach wrocławska firma 3D Printers, producent profesjonalnych drukarek 3D HBOT 3D F300, zaprezentowała urządzenia, dzięki którym stworzony został prototyp nowoczesnej maski przeciwgazowej. Katarzyna Musiał, odpowiedzialna za marketing firmy, uważa, że druk przestrzenny odgrywa coraz większą rolę w przemyśle, bo optymalizuje produkcję i zmniejsza jej koszty.

Według Andrzeja Burgsa, prezesa zarządu i wspólnika w Sygnis New Technologies, zaletą nowej technologii jest oszczędność czasu. — Druk 3D daje szansę chociażby na szybkie tworzenie prototypów. Kiedy używamy starszych technologii, nie tylko poświęcamy więcej czasu na wyprodukowanie nowego elementu, ale również na ewentualną zmianę parametrów. Starsze rozwiązania potrzebują nowych algorytmów i np. zmiany maszyny. W przypadku drukarek po prostu wpisujemy nowe parametry i sprzęt w mgnieniu oka drukuje element o nowych wymiarach — mówi Andrzej Burgs.

W wojsku czas również odgrywa znaczącą rolę — a drukarki mogą przyspieszyć wiele czynności lub umożliwić wytwarzanie części także w wysuniętych placówkach. — Technologie generatywne mogą nie tylko usprawnić tworzenie prototypów czy makiet prezentowanych np. podczas targów. Mogą przede wszystkim pozwolić szybko wymienić zużyty element, naprawić zepsuty mechanizm, a co za tym idzie — wydłużyć czas operacyjny np. jednostki podwodnej bez konieczności zawijania do portu. Dzięki umieszczeniu na jej pokładzie drukarki 3D, która połączona z siecią cyfrową jest swego rodzaju prototypownią z informacjami o wszystkich elementach niezbędnych do funkcjonowania jednostki, może ona pozostać na morzu dłużej o nawet dwa miesiące — dodaje Andrzej Burgs.

Głowice, maski…

Mogłoby się wydawać, że to tylko obiecujące wizje — niektóre armie już dziś budują na tym przewagę. Amerykańskie wojsko od dawna sięga po technologie generatywne. Po tym, jak w 2012 r. powstał państwowy organ, który zajmuje się drukiem 3D (National Additive Manufacturing Innovation Institute), przyszedł czas na wydzielenie dla tej technologii części budżetu armii na 2018 r.

Polskie wojsko też korzysta z tego typu rozwiązań, choć na zdecydowanie mniejszą skalę — i się tym nie chwali. Warto podkreślić, że co najmniej kilkanaście spośród ponad 60 firm skupionych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej wykorzystuje drukowane elementy w produktach dla armii. Technologia druku przestrzennego, która z powodzeniem sprawdza się już m.in. w designie czy budownictwie, w zbrojeniówce może być wykorzystywana w produkcji m.in. głowic pocisków, specjalistycznych narzędzi w lokalizacjach o utrudnionym dostępie, części do masek ochronnych, części zamiennych i broni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Łuszczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Wojsko stawia na technologie 3D