Wolny obrót ziemią rolną pod nadzorem urzędników

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2003-07-16 00:00

Weszła w życie ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego. Pierwszy dzień pod jej rządami minie zapewne bezboleśnie, tym bardziej że wszyscy, którzy mieli przygotowane transakcje, spieszyli się i przeprowadzili je na starych zasadach. Z każdym dniem będzie jednak gorzej. Teraz już każda transakcja sprzedaży (nabycia) ziemi będzie niejako autoryzowana przez urzędników Agencji Nieruchomości Rolnych, pogrobowca Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Więcej, prawo pierwokupu każdego kawałka ziemi rolnej zostało rozszerzone o Skarb Państwa. Tak, jakby te 3 mln hektarów, które są w posiadaniu agencji, to było jeszcze za mało.

Nie ma jeszcze przepisów wykonawczych (co niestety staje się normą), ale wszyscy zainteresowani, z jednej strony, są pełni obaw, że urzędnicy agencji będą mogli zablokować, a z pewnością wydłużyć, każdą transakcję — czy to z zaniedbania, czy innych, mniej chwalebnych powodów. Z drugiej, wobec braku środków w budżecie agencji na wykonywanie prawa pierwokupu, mają nadzieję, że pozostanie ono martwym przepisem. Tylko, wobec tego, po co było takie prawo tworzyć?

Stworzenie tej ustawy, niechlujnej, uchwalonej w pośpiechu, uzasadniano tym, że trzeba zapobiec zagrożeniu wykupem ziemi w kontekście naszego przystąpienia do UE. Chodziło więc o usunięcie zagrożenia, którego... nie ma. A przynajmniej jest niewidoczne. Próba uregulowania wszystkiego, również wolnego obrotu ziemią, jest także wyrazem pewnego resentymentu za dawnym ustrojem, chęcią opisania świata ze wszystkimi jego aspektami. Zadanie tyleż karkołomne co niewykonalne. W efekcie mamy więc prawny potworek, który stwarza nieograniczone pole do nadużyć, ogranicza święte prawo własności i obrotu, nie załatwia natomiast celu głównego — wspierania gospodarstw rodzinnych. Tylko, że o interesach tej „rodziny” decydowali będą urzędnicy agencji.

Po pierwszym szoku najbardziej cieszyć się będą , zapewne, pośrednicy w handlu ziemią. Każda transakcja będzie bowiem teraz znacznie bardziej skomplikowana, będzie niosła większe koszty dla zainteresowanych, bowiem w pakiet zacznie wchodzić załatwienie meldunku w danej gminie lub licznych, niezbędnych zaświadczeń. Czy to jest właśnie wkład naszych legislatorów w poprawę koniunktury? Czy o to właśnie chodziło, czy też od razu rozpocznie się proces nowelizacji?