Work Service wysyła Polaków na eksport

Marta Biernacka
opublikowano: 2004-08-31 00:00

Zagraniczne agencje pośrednictwa pracy chętnie wchodzą do Polski. Przedsiębiorcy z Wrocławia wybrali przeciwny kierunek.

Pięć lat temu dwóch studentów prawa i ekonomii z Wrocławia postanowiło spróbować sił w biznesie. Tomasz Szpikowski i Tomasz Misiak podliczyli oszczędności, zebrali 4 tys. zł potrzebne do założenia spółki z o.o. i wynajęli pokój w akademiku na biuro. Obecnie wspólnicy myślą o otworzeniu szóstego oddziału zagranicznego (w kraju mają ich już 20), oraz o wejściu na giełdę.

Zlecenie na 50 tysięcy

Wspólnicy z rynkiem pracy tymczasowej zetknęli się na studiach.

— Ta ogromna nisza aż prosiła się, żeby ją zagospodarować — opowiada Tomasz Szpikowski, prezes Work Service.

Najlepszym potencjalnym klientem wydawały się hipermarkety.

— Uznaliśmy, że potrzebują ludzi do wykonywania określonych prac, np. w magazynach. Pracowników, których nie trzeba zatrudniać na stałe i płacić za nich np. składek na ZUS — tłumaczy Tomasz Szpikowski.

Firma zaczęła rozsyłać materiały reklamowe. Pierwsza na ofertę odpowiedziała zagraniczna sieć handlowa z branży budowlanej.

— Złożyła zamówienie na 50 tys. ludzi. Wsiedliśmy z Tomkiem w samochód i rozpoczęliśmy objazd polskich uczelni w poszukiwaniu studentów chętnych do pracy — wspomina Tomasz Szpikowski.

Co kraj, to model

Potem pojawili się kolejni klienci. Rąk do pracy nie brakowało, ogłoszenia prasowe i ulotki na uniwersytetach spełniały swoją rolę. Jeszcze w 1999 r. Work Service otworzył dwa oddziały w Warszawie i Poznaniu.

Zbliżające się członkostwo Polski w UE przyniosło pomysł na rozszerzenie działalności. Firma zbadała obce rynki pod kątem uwarunkowań prawnych, ekonomicznych, popytu i możliwości zatrudniania tymczasowego Polaków. W każdym z zagranicznych przyczółków Work Service postawił na inny model biznesowy. W 2004 r. wspólnicy otworzyli dwie spółki z o.o. w Czechach. Zadecydowały podobne do polskich przepisy dotyczące rejestracji i funkcjonowania spółek. Firmy miały koordynować zatrudnianie Polaków i Czechów. Druga była Szwecja, która nie zamknęła rynku pracy przed nowymi państwami członkowskimi. Firma stworzyła sieć franczyzową.

— Kontakty nawiązaliśmy przy okazji Dni Polskich w Upsari, w Szwecji. Pojechaliśmy tam z zamiarem znalezienia partnerów. Zgłosiły się trzy spółki zainteresowane współpracą — opowiada Tomasz Szpikowski.

W najnowszym oddziale w Wielkiej Brytanii firma skupiła się na koordynacji zatrudniania tylko polskich pracowników. Zachęcająca była krótka i prosta procedura rejestracji spółki, trwała jeden dzień. Gorzej z finansami — w tym kraju jest po prostu drogo.

— Wynajęcie biura to koszt rzędu 20 tys. zł miesięcznie, a średnia pensja pracownika biura — 7 tys. zł — wylicza Tomasz Szpikowski.

Wymagania pracodawców też nie są małe. Firma spedycyjna, z którą Work Service zawarł pierwszy kontrakt, testowała polskich kierowców trzy dni. Plusy? Szef Work Service bez namysłu odpowiada — duży, chłonny i otwarty rynek.

Na Wschód i Zachód

Kolejnymi celami ekspansji będzie Rosja i Francja. Rynek rosyjski jest podobny do polskiego sprzed kilku lat, więc być może wspólnicy powielą schemat i uderzą w hipermarkety. Chcą jednak zatrudniać tylko Rosjan. We Francji szansę upatrują w popycie na sezonowych pracowników.

— Polacy mogą być tam legalnie zatrudniani na trzy miesiące. Największe zapotrzebowanie jest w czasie sezonu urlopowego i żniw. To luka, którą chcemy wypełnić — zapowiada Tomasz Szpikowski.

Giełda i tak dalej

Teraz wspólnicy myślą o wejściu na giełdę. Przez publiczną emisję akcji Work Service chcą uzyskać środki na rozwój sieci.

— Myślę, że kraje starej UE otworzą podwoje dla pracowników z nowych państw szybciej, niż przewidują okresy przejściowe. Musimy się spieszyć z poszerzaniem sieci za granicą — mówi Tomasz Szpikowski.

W Polsce duży potencjał upatruje w stworzeniu osobnych spó-łek, zatrudniających specjalistów dla poszczególnych branż.

— Jest coraz większy popyt na pracowników wykwalifikowanych. Chcemy na niego odpowiedzieć — zapowiada prezes Work Service.