Wotum zaufania — ale czyjego

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2014-06-26 00:00

GRY POLITYCZNE: Od pierwszych godzin po wybuchu podsłuchowego skandalu na szczytach władzy oczywistą oczywistością była konieczność poddania się przez premiera Donalda Tuska procedurze uzyskania od Sejmu wotum zaufania.

Osobiście postulowałem to w dwóch komentarzach, których tytuły przypomniane są poniżej. I prezes Rady Ministrów z konstytucyjnej furtki skorzystał, chociaż zrobił to z zaskoczenia — przekształcił w środę standardową informację bieżącą na temat podsłuchów w swoje krótkie exposé, zakończone wnioskiem o wotum zaufania.

[FOT. WM]
[FOT. WM]
None
None

Ze względów harmonogramowych nie jesteśmy w stanie podać w wydaniu drukowanym „PB” wyniku głosowania. W podobnych sytuacjach czytelnik zawsze jest mądrzejszy od autora, odsyłamy zatem na portal www.pb.pl. Niemniej akurat w tej sprawie jeszcze przed wyświetleniem wyniku na sejmowej tablicy można było postawić każde pieniądze na zwycięstwo premiera. Zwłaszcza że taka procedura sprawdzająca w trakcie kadencji nie ma żadnego progu i wymaga tylko zwyczajnej przewagi głosów za nad przeciwnymi, a ewentualnie wstrzymujące się w ogóle nie grają (zupełnie inaczej jest przy większości bezwzględnej). Koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego przed głosowaniem dobrze policzyła swoje szable. Opozycja rzecz jasna była jednolicie przeciwko rządowi, ale debata zarazem potwierdziła jej głębokie rozbicie wewnętrzne. W tym kontekście dosyć czarno rysuje się perspektywa hipotetycznych wyborów przyspieszonych. Z projekcji aktualnych sondaży na mandaty w Sejmie wynika, że po nagłych wyborach przeprowadzonych np. we wrześniu nie dałoby się w Polsce sklecić żadnej trwałej większości rządowej.

Mamy zatem i będziemy mieli jeszcze przez ponad rok rząd PO-PSL. Wszystkie polityczne znaki potwierdzają, że Donald Tusk okaże się nie tylko pierwszym premierem w dziejach III RP, który powtórnie wygrał wybory, ale także który zaliczył w całości drugą czteroletnią kadencję. Taka jest obiektywna prawda wynikająca z arytmetyki sejmowej oraz z przyjętego w Konstytucji RP ustroju parlamentarno-gabinetowego. Zupełnie inny problem postawiłem w tytule, ale ta zagadka znajdzie rozwiązanie w urnach wyborczych dopiero we wrześniu 2015 r.