Wracają małe montownie

Kamil Kosiński
opublikowano: 2003-02-26 00:00

Na rynku biurkowych zestawów PC następuje renesans małych montowni. Tak zwane składaki są najchętniej kupowanymi maszynami do domów, a jest to jedyny segment rynku komputerowego, który zwiększa wolumen zakupów pomimo recesji.

Choć pochodzące z różnych źródeł szacunki nieco się różnią, to nie mijając się z prawdą można stwierdzić, że od roku 2000 sprzedaż pecetów na polskim rynku oscyluje wokół miliona sztuk. Przytłaczającą większość tego typu maszyn stanowią komputery biurkowe. Jest to zarazem jedyny segment rynku PC, na którym od lat dominują krajowi dostawcy. Co więcej, w 2002 r. umocnili oni swoją pozycję. Stało się tak jednak nie za sprawą takich montowni przemysłowych jak JTT Computer, NTT System czy Optimus, ale za sprawą firm tzw. małego montażu. Wbrew wygłaszanym od lat opiniom, że podobnie jak na rynkach zachodnich ich znaczenie będzie maleć.

Wielkość produkcji tzw. składaków trudno oszacować. Najczęściej robi się to na podstawie wielkości sprzedaży płyt głównych i procesorów przez firmy dystrybucyjne. Jest to jednak metoda o tyle zawodna, że część z tych elementów służy modernizacjom istniejących zestawów komputerowych, a nie działaniom, które można by już uznać za wprowadzanie na rynek nowych pecetów. O tym, że następuje rozdrobnienie rynku, świadczy sprzedaż osiągana przez największych dostawców komputerów biurkowych. O ile w roku 2001 JTT, NTT, Optimus, Dell, Compaq i HP sprzedały w Polsce około 290 tys. biurkowych pecetów, o tyle w 2002 r. tym samym firmom udało się ich sprzedać o 15-20 tys. mniej. Stało się tak głównie za sprawą zmniejszonych zakupów w sektorze korporacyjnym i publicznym. Sprzedaż komputerów dla użytkowników indywidualnych nie zmniejsza się.

— Komputery pojawiają się w domach, w których 2-3 lata temu nawet nie myślało się o ich zakupie — zaznacza Roman Durka, prezes Dell Computer Poland.

Jednak tacy zagraniczni potentaci jak HP czy Dell nawet nie mają w oficjalnych ofertach na polski rynek linii pecetów przeznaczonych do użytku domowego. Nieobecność dostawców przemysłowych w tym segmencie rynku tłumaczy się głównie jego wrażliwością na cenę. Jest to bariera trudna do pokonania zarówno dla globalnych, jak i lokalnych potentatów.

— Każdy komputer z takich firm jak nasza jest gruntownie testowany przed opuszczeniem fabryki. Tymczasem jakość składaków jest przypadkowa. Albo się trafi na dobrze złożony komputer, albo nie. Jest jednak spora grupa klientów, dla których liczy się przede wszystkim cena. Poza tym ceny tzw. składaków są sztucznie zaniżane poprzez brak w tych zestawach systemów operacyjnych, a świadomość użytkowników, że to postępowanie niewłaściwe, jest bardzo niska — podkreśla Wojciech Zawada, kierownik działu komputerów PC w Hewlett-Packard Polska.

— Piractwo jest ciągle powszechne wśród użytkowników domowych. Kampanie antypirackie Microsoftu przyniosły wiele zmian wśród użytkowników biznesowych, ale nie indywidualnych — dodaje Paweł Kotowski, dyrektor pionu komputery w Optimusie.

W dłuższej perspektywie problem ten może być szczególnie dotkliwy dla rodzimych montowni przemysłowych. Dużą część sprzedaży zawdzięczały one zakupom komputerów do szkół, a ten segment rynku się nasyca. Wystarczy wspomnieć, że MENiS kupiło w 2002 r. ponad 15 tys. pecetów, a w 2003 r. chce kupić ich zaledwie 7 tys.

— Krajowe montownie przemysłowe mają dwa kierunki rozwoju. Mogą albo agresywniej zachowywać się w segmencie klientów indywidualnych, albo próbować dostać się na rynek korporacyjny. Myślę, że to drugie będzie trudniejsze, bo nie mają takiego zaplecza technicznego jak globalni dostawcy. Przy zakupach korporacyjnych desktopy są zaś często tylko dodatkiem. Jak się zdobędzie kontrakt na serwery, to sprzedaje się również maszyny biurkowe — twierdzi Roman Durka.

— Rynek domowy nas nie interesuje. Jego rentowność jest bardzo niska. Strategicznymi kierunkami naszego rozwoju są sektor korporacyjny i średnie firmy. Ofertę serwerów rozwinęliśmy już do tego poziomu, że możemy konkurować z innymi dostawcami takich jednostek — oponuje Paweł Kotowski.