Wronki wychodzą z Amiki

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2000-01-12 00:00

Wronki wychodzą z Amiki

NIE OD RAZU: Po udanym 1999 roku, pozycja Amiki, której prezesem jest Wojciech Kaszyński, wydaje się na razie nie zagrożona. Niemniej, porównując potencjał spółki do zagranicznej konkurencji, pozyskanie inwestora strategicznego wydaje się konieczne. fot. ARC

W trakcie poniedziałkowych transakcji pakietowych właściciela zmieniło 250 tys. akcji zwykłych na okaziciela serii B producenta sprzętu AGD, spółki Amica Wronki. Sprzedającym okazał się Holding Wronki, który po tej transakcji dysponuje 16,29 proc. głosów na WZA Amiki.

Cena transakcji wyniosła 32,20 zł za akcję, podczas gdy w trakcie notowań w systemie jednolitego kursu dnia walory spółki z Wronek wycenione zostały na 35,80 zł.

Sprzedaż pakietu akcji, który stanowi 2,86 proc. kapitału akcyjnego spółki, zdaniem niektórych analityków, tłumaczyć można realizacją planu, którego celem jest wprowadzenie do spółki inwestora branżowego. A taki inwestor, jeśli nie w obecnej chwili, to napewno w przyszłości jest według analityków Amice konieczny. Wynika to ze stale rosnącej konkurencji na krajowym rynku sprzętu AGD i silnej ekspansji światowych potentatów. Będzie to także odpowiedź spółki, na wejście francuskiego Brandta do największego konkurenta Amiki, wrocławskiego Polaru.

W końcu ubiegłego roku, największy udziałowiec spółki, Jacek Rutkowski, który wraz z podmiotami zależnymi dysponuje 73,55 proc. akcji Amiki, co uprawnia do 79,93 proc. głosów na WZA, poinformował o toczących się rozmowach z trzema podmiotami zainteresowanymi wejściem kapitałowym do spółki.

— Rozmowy mogą się przeciągać, gdyż Amica podyktowała ostre warunki ewentualnego przejęcia. Firma nie stoi pod ścianą, więc jej stanowisko wydaje się uzasadnione. Przy dobrej kondycji spółki, może ona poczekać do momentu aż otrzyma satysfakcjonujące ją warunki — mówi jeden z giełdowych analityków.

O ile pozytywnie ocenia on stanowisko spółki w stosunku do zachowania jej marki na rynku krajowym, o tyle wyraża obawy, czy jest sens upierać się przy tym, jeśli chodzi o produkcję eksportową.

— Przykład Polaru jednoznacznie pokazuje, że mogą być z tym problemy. Rynki zachodnie są bowiem zbyt konserwatywne i z nieufnością podchodzą do mało im znanych firm — dodaje analityk.