Wróżby z liczb i utracona prywatność

Światem nie rządzą już pieniądze, tylko zera i jedynki — małe bity danych. A także ci, którzy umieją zrobić znich użytek

Pan Jourdain z komedii Moliera zdziwił się niezmiernie, że ponad 40 lat mówi prozą, nic o tym nie wiedząc. My podobnie, korzystamy codziennie z dobrodziejstw big data, czyli analizy dużych zbiorów danych, nie zdając sobie z tego sprawy.

BO KLIENT WYMAGA:
Zobacz więcej

BO KLIENT WYMAGA:

Chcemy być obsługiwani coraz lepiej i szybciej. Nasza niecierpliwość, nastawienie na wygodę, rosnące oczekiwania napędzają branżę big data. Czy w tej sytuacji nie traci mocy argument, że firmy wiedzą o nas za dużo? — zastanawia się Jolanta Augustyniak, wiceprezes Libris Polska. Marek Wiśniewski

— Decyzja kredytowa w 15 minut, przesyłka kurierska w dniu zamówienia, promocyjna oferta na zakup pakietu minut do wszystkich sieci, dokładnie taka, na jakiej nam zależało — firmy umieją odgadywać i zaspokajać potrzeby konsumentów właśnie dzięki big data — podkreśla Jolanta Augustyniak, wiceprezes spółki Libris Polska, specjalizującej się w zarządzaniu dokumentacją papierową i elektroniczną.

BI już nie wystarcza

Mało rzeczy w większym stopniu niż big data stanowi o przewadze konkurencyjnej przedsiębiorstw. Nic dziwnego, że prawie połowa (47 proc.) spośród 3 tys. decydentów deklaruje chęć wprowadzenia analityki biznesowej w najbliższej przyszłości — wynika z międzynarodowego badania Dresner Advisory Services. Tyle że optymistyczne zapewnienia menedżerów to jedno, a faktyczne wdrożenia to coś zupełnie innego.

Zwraca na to uwagę m.in. Piotr Prajsnar, stojący na czele firmy Cloud Technologies (CT), która chwali się tym, że dysponuje największą hurtownią danych typu big data w Europie. Szef CT przytacza raport Gartnera, według którego do końca przyszłego roku nawet 60 proc. przedsięwzięć związanych z tą technologią spali na panewce. Na papierze wszystko wygląda pięknie — 73 proc. działających na arenie międzynarodowej instytucji rzekomo takie inwestycje ma za sobą, tymczasem efektywne systemy analizy uruchomiło u siebie tylko 13 proc. podmiotów.

— Rozwiązań big data nie można mylić z tradycyjnymi systemami business intelligence, które nie są już w stanie zrobić użytku z danych przelewających się przez sieć, których liczba przekroczyła zawrotny próg 10 zettabajtów. W najbliższych czterech latach produkcja danych w internecie będzie rosnąć aż o 4300 proc. rocznie — podaje Piotr Prajsnar.

Jak wygląda sytuacja w Polsce? Obraz krajowej branży teleinformatycznej pełen jest paradoksów, na co wskazuje raport Everest Group. Jego autorzy nazywają naszą scenę technologiczną „jedynym dojrzałym rynkiem IT” w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Jesteśmy także regionalnym liderem big data w dziedzinie marketingu. Z drugiej strony, są sektory gospodarki i dziesiątki tysięcy firm, w których niemal się nie słyszy o analizie dużych zbiorów. Wśród nich przeważają małe przedsiębiorstwa. Zapóźnienie w sferze big data Piotr Prajsnar tłumaczy przekonaniem dużej częściprzedsiębiorców, że jest to nowinka dla korporacji. Prawda jest inna — twierdzi. Po analitykę sięgać mogą — i powinny — nawet mikroprzedsiębiorstwa. Ani wielkość firmy, ani branża, w której działa, nie odgrywa znaczenia. Wszak chodzi o usługi skalowalne i sprofilowane — to użytkownik decyduje, jakiego rodzaju danych i o jakim stopniu szczegółowości potrzebuje.

— Koszty związane z big data można ograniczyć, decydując się na rozwiązania działające w chmurze obliczeniowej, czyli w formie usługi — wyjaśnia dyrektor zarządzający CT.

Ilość czy jakość

IDC prognozuje, że do 2025 r. liczba danych w sieci zwiększy się z obecnych 10-11 zettabajtów do 180. To niewyobrażalne wielkości, prawdziwy cyfrowy potop. Już samo myślenie o tym digitalnym tsunami może paraliżować menedżerów i przedsiębiorców. Dlatego Michał Grams, prezes TogetherData (TD), uważa, że zamiast epatować „ilościami” i „wolumenami”, lepiej nagłaśniać korzyści z big data. To lepiej przemówi do wyobraźni ludzi biznesu.

— Temat big data został zawłaszczony przez magię coraz większych liczb. Mówienie o terabajach przetwarzanych każdego dnia przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Gra powinna toczyć się o inną stawkę. A mianowicie — jaki procent zgromadzonych danych firma umie zamienić na kontrakty, transakcje, pieniądze? Jaki odsetek informacji przydaje się nam przy podejmowaniu decyzji biznesowej, pozyskiwaniu klientów i wymyślaniu strategii promocyjnych? — argumentuje prezes Grams.

TD prowadzi data science house — zespół badaczy danych, z których usług korzystają m.in. banki i podmioty sektora fin-tech, w tym instytucje finansowe i firmy windykacyjne. Ich pomoc może być na wagę złota np. w sytuacjach zarządzania ryzykiem czy w przewidywaniu i wygaszaniu kryzysów.

— Rozwijamy marketing windykacyjny. Wiążemy dane cyfrowe z analogowymi, które pierwotnie miały postać dokumentów, skanów czy korespondencji z dłużnikiem. Korzystając ze źródeł offline i online, firma może dowiedzieć się o płatniku czy kredytobiorcy znacznie więcej niż wcześniej. Mając wgląd w potrzeby, zainteresowania i sytuację życiową danej osoby, wiemy, jak do niej mówić, co zaoferować i jak pomóc — opisuje Michał Grams.

Co nas kręci, a co przeraża

Choć wdrożeń big data jest w Polsce za mało, Jolanta Augustyniak nie traci optymizmu. Wśród menedżerów i przedsiębiorców dostrzega coraz większe zainteresowanie tą technologią. Szczególnie kierownictwo średniego szczebla zdaje sobie sprawę, że nie sposób zarządzać tym, czego nie można zmierzyć i przedstawić w formie liczb, tabelek i wykresów. Dlaczego więc analityka biznesowa często pomijana jest w decyzjach inwestycyjnych firm?

— Dla pracownika powyżej 50. roku życia obsługa platformy czy aplikacji big data to wyzwanie. Musi wiele razy kliknąć w odpowiednie miejsca, by dotrzeć do pożądanego raportu czy interpretacji. Niezależnie od wieku — analityka umożliwia kontrolę sposobu, w jaki pracujemy, używamy firmowej drukarki, prowadzimy służbowy samochód, a mało kto lubi być nadzorowany — mówi wiceprezes Libris Polska.

Przypuszcza, że opór będzie maleć. Nie dość, że pracownicy rozwijają swoje kompetencje cyfrowe, to jeszcze zaczynają widzieć w cyfrowym monitoringu atut. Dzięki big data mogą wykazać, co i ile robią dla swojej firmy, jak dużo czasu poświęcają klientom i że nigdy nie wychodzą z biura przed czasem.

Rozwiązania big data byłyby naukową fikcją, gdyby strony internetowe nie rejestrowały każdej naszej aktywności, a smartfon nie dzielił się informacjami o nas z bankami, ubezpieczycielami czy operatorem energii. Przeraża nas to, że firmy wiedzą o nas tak dużo. Czy jednak się nie cieszymy, gdy sklep i dostawca usług nie atakuje nas spamem, ale wysyła ofertę precyzyjnie trafiającą w nasze potrzeby i oczekiwania? To skutecznie zniechęca większość społeczeństwa do bojkotowania analizy danych.

Według międzynarodowego badania LNS Research i MESA, w 46 proc. firm analityka poprawiła planowanie produkcji, a w 45 proc. pomogła zrozumieć wyniki. 39 proc. ankietowanych uznało, że rozwiązanie to umożliwia szybsze wsparcie i serwisowanie klientów. Wniosek: choć big data wzbudza czasem kontrowersje, nic nie powstrzyma rozwoju tej technologii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Wróżby z liczb i utracona prywatność