Skład B9 jest dosyć naturalny, ukształtowany zgodnie z kluczem geograficznym – czwórka wyszehradzka (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry), trójka bałtycka (Litwa, Łotwa, Estonia) oraz dwójka bałkańska (Rumunia, Bułgaria). Wszystkie państwa niegdyś należały do Układu Warszawskiego lub wprost – jak Bałtowie – do ZSRR, zaś obecnie należą również do Unii Europejskiej. Ta ostatnia okoliczność ma znaczenie, B9 teoretycznie może przedstawiać regionalne interesy na równoległej ścieżce w unijnej polityce obronnej.
Pierwszy raz w dziejach B9 gościem szczytu był fizycznie, a nie tylko zdalnie, prezydent USA. Notabene Joseph Biden siedział w tej samej Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego, co w 2017 r. Donald Trump, tyle że wtedy był to szczyt Trójmorza, zorientowanego nie obronnie, lecz infrastrukturalnie. Skład tej inicjatywy nieco się różni od B9, jest bardziej rozbudowany w głąb UE. Wspólnym mianownikiem jest okoliczność, że Ukraina i Mołdawia – posiadające status oficjalnego kandydata do UE – realnie pozostają poza zbawczą arką. Ukraina od roku niszczona jest przez Rosję pełnoskalową wojną, zaś Mołdawia coraz bardziej prowokowana, aby zawróciła z europejskiego kursu obecnych władz.
B9 obradowała bardzo krótko i w zasadzie potwierdziła oczywistości. Joseph Biden kolejny raz powtórzył, że solidarnościowy art. 5 traktatu założycielskiego NATO z 1949 r. nieustająco jest świętością. 74 lata temu inicjatorem sojuszu były USA, zatem takie potwierdzenie przez prezydenta to właściwie jego obowiązek. Biden przypomniał, że przed laty jeszcze jako senator zajmujący się problematyką międzynarodową nalegał na rozszerzenie NATO, aby powiększyć strefę stabilności. Wspomniał także jedną z ostatnich jego rozmów z Władimirem Putinem – zapewne chodzi o spotkanie w 2021 r. w Genewie – podczas której ostrzegł cara z Kremla, że zamiast żądanej finlandyzacji NATO raczej doczeka się NATO-izacji Finlandii. W tym kontekście naturalnie przypomniany został proces akcesyjny Finlandii i Szwecji, które w ubiegłym roku zostały oficjalnie zaproszone, ale do tej pory nie zostały skompletowane ratyfikacje. Węgry ponoć mają wreszcie wkrótce skończyć obstrukcję, bo generalnie nie mają wobec obu państw skandynawskich żadnych zarzutów, po prostu Viktor Orbán musi przestać stroić polityczne fochy. Znacznie gorzej wyglądają perspektywy ratyfikowania akcesji Szwecji przez Turcję, dlatego być może oba państwa skandynawskie jednak dojdą do porozumienia i Finlandia stanie się członkiem pełnoprawnym NATO, zaś Szwecja takim prawie. Byłoby to zło, ale jednak mniejsze niż zawieszenie akcesji także Finlandii.
Posiedzenie grupy B9 na poziomie prezydentów miało charakter koordynacyjny przed szczytem NATO w Wilnie. Odbędzie się on w lipcu i jednym z ważniejszych punktów będzie wybór nowego sekretarza generalnego NATO. Jens Stoltenberg, były premier Norwegii, sprawdza się doskonale, zwłaszcza w okresie agresji Rosji na Ukrainę, ale jego kadencja nie może być przedłużana w nieskończoność. W środowisku państw B9 zakiełkowała myśl o zgłoszeniu wspólnego kandydata na następcę Stoltenberga, wschodnia flanka jeszcze nigdy nie obsadziła tego stanowiska. Pomysł zacny, ale na razie kandydata nie widać. Europa Wschodnia już raz straciła personalną szansę – z klucza należał się nam urząd sekretarza generalnego Organizacji Narodów Zjednoczonych, ale na skłóceniu wszystkich ze wszystkimi skorzystała Portugalia…

