Wsparcie dla Irlandii nie pomogło optymistom

Roman Przasnyski
opublikowano: 30-11-2010, 00:00

Nadzieje na to, że giełdy choć na chwilę odetchną z ulgą po tym, jak w niedzielę doszło do uzgodnienia finansowej pomocy dla Irlandii, trwały wczoraj tylko na początku handlu. Indeksy na warszawskim parkiecie jedynie na otwarciu trzymały się w okolicach poziomu osiągniętego w trakcie piątkowego fixingu. Wkrótce rozpoczęły kontynuację marszu w dół. Spadki nie były duże i około południa sięgały 0,3-0,4 proc.

Najmocniej na wartości traciły akcje Pekao i Lotosu, zniżkujące w pierwszej części sesji po 1,3 proc. Tylko nieznacznie ustępowały im walory PGNiG i PKN Orlen, zniżkujące po 1 proc. W porównaniu z nimi nieźle zachowywały się papiery KGHM, które traciły zaledwie 0,1 proc. Po około 0,5 proc. taniały akcje PZU i Telekomunikacji Polskiej. Przed południem w gronie największych spółek można było naliczyć jedynie kilka skutecznie broniących się przed zniżkami. Ze zmiennym szczęściem udawało się to walorom PKO.

Na głównych parkietach europejskich wskaźniki trzymały się nad kreską tylko przez pierwszą godzinę. W tym krótkim czasie indeksowi we Frankfurcie udało się jednak wspiąć do 6907 punktów, czyli do poziomu najwyższego od maja 2008 r. Jak widać, niemiecka giełda w tych trudnych, nie tylko dla Europy, czasach radzi sobie bardzo dobrze. Ale też i tamtejsza gospodarka wygląda solidnie. Warszawska giełda na też niezłą polską gospodarkę oglądać się jednak nie chce. I to mimo optymistycznych prognoz. Według opublikowanych wczoraj szacunków Komisji Europejskiej, w przyszłym roku nasz PKB ma zwiększyć się o 3,9 proc., a w 2012 r. o 4,2 proc. Gdyby jeszcze finanse publiczne były mocniejsze, może lepiej byłoby też na giełdzie.

Po południu podaż przycisnęła i we Frankfurcie, i w Paryżu, gdzie zniżki sięgały 0,8-0,9 proc. W okolicach piątkowego zamknięcia trzymał się jedynie londyński FTSE, ale i on po południu osłabł. Liderami spadków były tradycyjnie indeksy w Budapeszcie, Madrycie i Istambule, zniżkujące po około 1,5 proc. Wśród nielicznych giełd, na których indeksy szły w górę, znalazły się Ateny, zwyżkujące o 1 proc., Tallin rosnący o 1,4 proc. i Dublin, gdzie zwyżka sięgała 0,7 proc.

Wczesnym popołudniem nastroje wyraźnie się pogorszyły i to mimo jedynie niewielkich spadków kontraktów na amerykańskie indeksy. Do końca dnia byki nie miały zbyt wiele do powiedzenia. DAX zapomniał o niedawnym rekordzie, idąc w dół o ponad 1 proc. Na naszym rynku jedynym ich sukcesem była obrona 2600 punktów w przypadku indeksu największych spółek. Ostatecznie zniżkował on o 1 proc., WIG spadł o 0,8 proc., mWIG40 o 0,4 proc., a wskaźnik małych firm o 0,5 proc. Obroty na rynku akcji wyniosły zaledwie 1,08 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy