Wspierajmy się!

Konieczność współpracy, wspierania się, porozumienia — o tym wiele razy mówili uczestnicy ostatniej debaty. Jak nie Polacy…

Czym jest patriotyzm gospodarczy i jak można być gospodarczym patriotą w dobie globalnego wolnego rynku — o to pytaliśmy w ostatniej debacie. Już niemal na początku padła jednak ważna deklaracja ze strony przedstawiciela Ministerstwa Finansów. Janusz Cichoń, wiceszef resortu, zapowiedział zmiany w sposobie działania aparatu skarbowego, który ma być bardziej ludzki, przyjazny i otwarty na podatnika.

— Chcemy oddzielić działalność związaną ze ściganiem przestępczości podatkowej od obsługi podatnika. Chcemy, żeby kontakt podatnika z urzędem był ograniczony do minimum,powinien być życzliwie i pozytywnie obsłużony. Myślimy o przeglądzie systemu podatkowego i pewnych procedur, żeby nie utrudniać ludziom życia, lecz wprowadzać zmiany tam, gdzie to możliwe. Większy nacisk położymy na zmiany w prawie, będziemy je w większym stopniu konsultować, żeby uniknąć sytuacji, gdy czasem dobre chęci obracają się przeciwko podatnikowi — zapowiedział Janusz Cichoń.

— Prosimy o upraszczanie systemu. Nie satysfakcjonuje nas pozycja 59. w rankingu Doing Business. Gruzja jest 9. Kiedy kupiliśmy tam firmę, zmieniliśmy nazwę w jeden dzień — powiedział Adam Góral, prezes grupy Asseco.

Budujmy kapitał społeczny

Szef informatycznego giganta prawie w każdej wypowiedzi podkreślał konieczność współpracy między przedsiębiorcami, instytucjami państwa i samorządami. Kooperacja i wzajemne wsparcie to idee fix Adama Górala. Podczas debaty powtórzył wygłoszoną już przy innej okazji tezę, że mając do wyboru ofertę niemiecką, francuską i polską o równorzędnych parametrach wybierze polską.

— Świadomość patriotyzmu gospodarczego wśród top menedżerów w dużych firmach rośnie. Nie możemy kierować się narodowością, ale zanim podejmiemy decyzję, zastanówmy się, czy nie możemy sobie pomóc i czy usługi czy produkty nie może dostarczyć ktoś z naszego regionu. Tak robią inni. Walczmy o naszą pozycję w Unii i świecie, róbmy to wspólnie — stwierdził Adam Góral.

Janusz Komurkiewicz, członek zarządu Fakro, przywołał wspomnienie sprzed kilkunastu lat, kiedy firma prowadziła rozmowy z francuskim odbiorcą.

— Bankiem obsługującym musiał być bank francuski, ubezpieczyciel też z Francji. Wtedy nie mieliśmy pojęcia, jak to działa. Dopiero teraz wiemy, że musimy uczyć się polować w stadzie, żeby minimalizować koszty i ryzyko. Tak działają firmy obecne na europejskim rynku od wielu lat — powiedział Janusz Komurkiewicz. Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK, przypomniał, że patriotyzm gospodarczy w krajach rozwiniętych ma nie tylko zasięg ogólnopaństwowy, lecz jest bardzo silny również na poziomie lokalnym.

— Kiedy rozmawiam z firmami niemieckimi czy hiszpańskimi, to nie mam najmniejszych wątpliwości, że występuje coś takiego, jak lokalny patriotyzm przez duże L, że jest patriotyzm bawarski, saksoński, że występuje nawet na poziomie gminy. Wszystkie kraje stosują patriotyzm, i tym się różnią od nas, że my robimy to za mało sprytnie i dajemy sobie wmówić, potentatom zagranicznym, że jest to złe. Francuzi, którzy popierają energię atomową i czerpią z niej 75 proc. energii, to jest dobrze. Nie daj Boże, żeby Polska chciała promować takie rozwiązania. Inni bardziej bezwzględnie, ale w sprytny sposób popierają się. U nas nie ma spoistości między instytucjami państwowymi, samorządowymi a firmami. Nie ma poczucia, że to jest dobre, bo tu płacimy podatki i tworzymy miejsca pracy — stwierdził Mateusz Morawiecki.

Na ten sam problem zwrócił uwagę wiceminister Cichoń, podkreślając, że trudno konkurować na zagranicznych rynkachkapitałem, bo go nie mamy. Powinniśmy zatem inwestować w kapitał społeczny, gdyż to może być podstawa przewagi konkurencyjnej. Na razie z tym też jest problem.

— Kapitał społeczny definiuję jako umiejętność współpracy instytucji państwa, samorządu, firm, organizacji pozarządowych. Powinna ona sprowadzać się do wzajemnego wspierania się w osiąganiu indywidualnych celów. Budowanie kapitału społecznego dość trudno nam przychodzi, a to jest podstawa budowania patriotyzmu gospodarczego. Możemy konkurować tworzeniem takich właśnie więzi. To nie jest proste, co mogę powiedzieć jako wiceminister finansów — stwierdza Janusz Cichoń.

Podpatrujmy innych

Adam Góral uważa, że powinniśmy bliżej przyjrzeć się bogatym krajom. Kiedyś, w latach 90., zaczęliśmy kopiować stosowane przez nie rozwiązania, ale nie skupiliśmy się na poszukiwaniu bogactwa. W efekcie zamiast stworzyć kopię, zbudowaliśmy atrapę.

— Trzeba bardziej przebadać te kraje, zobaczyć, czym ludzie są połączeni, bo musimy znaleźć to spoiwo. Historycznie wciąż powtarzamy, że Polak z Polakiem nie potrafi. Unikam tego stwierdzenia, bo to oznacza, że się nie uczymy — powiedział Adam Góral. Ciekawego podziału patriotyzmu gospodarczego dokonał Janusz Komurkiewicz, dzieląc go na konsumencki i państwowy.

— Kupując produkt lokalny, inwestujemy w siebie. Bez wsparcia rynku rodzimego trudno myśleć o ekspansji zagranicznej — stwierdził Janusz Komurkiewicz Patriotyzm państwowy włącza się, a właściwie powinien się włączyć, kiedy polskie firmy na drodze rozwoju dochodzą do bariery kapitałowej.

— Walczymy z potęgami, które mają zyski na poziomie obrotów polskich czempionów. One mogą nas zmiażdżyć w każdej chwili. I tu rolę do odegrania ma państwo, które może wspierać rodzimy biznes — powiedział Janusz Komurkiewicz. Włączając się do dyskusji się prezes BZ WBK stwierdził, że przewijający się w debatach wątek rozróżniania pojęć nacjonalizmu i patriotyzmu jest niepotrzebnie dyskutowany.

— Nie wiem, co może być jeszcze bardziej patriotycznego niż protekcjonizm w wydaniu Włochów i Francuzów. W moim odczuciu powinno być jak najwięcej nacjonalizmu gospodarczego w takim znaczeniu, jak rozumieją wszystkie stosujące go kraje: Izrael, USA, czy Francja. Wszystkie w 99 proc. działają na własną rzecz. Redakcja narzuciła nam ten język, a to jest cofnięcie się trzy kroki w dyskusji — stwierdził Mateusz Morawiecki, rozpoczynając dyskusję o zasięgu i granicach protekcjonizmu.

Pojawił się wątek Fiata, który część produkcji przeniósł z Polski do Włoch, choć było to nieuzasadnione ekonomicznie. Uczestnicy debaty przyjęli ten ruch ze zrozumieniem, bo w taki sposób działa wolny rynek.

— Bogatszych nie stać na bezmyślną otwartość, na zastanawianie się, czym jest otwarty rynek — powiedział Adam Góral. Janusz Cichoń zwrócił uwagę, że powszechnie uważa się, że kapitał nie ma narodowości, „ale miejsce jego pochodzenia nie jest bez znaczenia”.

— Wpadamy w pułapkę semantyki, czym jest patriotyzm, a czym nacjonalizm. Nie mam dobrej odpowiedzi. Dla mnie patriotyzm to działanie na tak, nacjonalizm na nie. Prezes Góral powiedział, że mając trzy oferty równorzędne wybiera polską. Ja wcale nie dziwię się Włochom. To, co robią, to nie jest nacjonalizm, ale patriotyzm. To działanie na tak — mówi Piotr Krupa, twórca Kruka.

Janusz Komurkiewicz stwierdził, że podstawą Unii jest zasadawolnego rynku i równych szans, tylko że rynek, owszem ,jest wolny, ale równych szans nie ma.

— W UE decydują gospodarki z największymi kapitałami i koncernami. Równajmy szanse tworząc mocną gospodarkę — powiedział Janusz Komórkiewicz.

Mateusz Morawiecki przypomniał, że UE zbudowana jest na czterech filarach: swobody przepływu towarów, kapitałów, ludzi i usług. A tak to wygląda w praktyce: zasada wolności handlu jest w zasadzie przestrzegana. Przepływ kapitału jest drożny, bo to leży w interesie bogatych krajów, i ta swoboda jest jak najbardziej pilnowana.

— Swoboda przepływu ludzi też, bo bogate kraje wysysają nasze najlepsze umysły — stwierdził Mateusz Morawiecki. Z przepływem usług jest — jego zdaniem — gorzej, a właściwie zupełne źle.

— Dyrektywa dotycząca przepływu usług, czyli obszaru, gdzie polskie firmy mogłyby świadczyć usługi telekomunikacyjne, budowlane i wiele innych, nigdy nie została wdrożona. To jest najlepszy przykład na to, że swoboda, która leży w interesie krajów naszej części Europy, nie jest przestrzegana — stwierdził prezes BZ WBK.

Wspierajmy innowacje

Gdzie Polska może szukać szans w konkurencji z innymi krajami to kolejny wątek debaty. Adam Góral uważa, że należałoby przede wszystkim „zmierzyć” polską gospodarkę, żeby zobaczyć, co przez ostatnich 20 lat udało nam się osiągnąć, w czym jesteśmy dobrzy i odnieść się do innych państw, żeby zobaczyć, gdzie są nasze szanse.

— Wierzę w innowacje. Powinniśmy na nie stawiać. Lecz nie graniczące z wynalezieniem prądu elektrycznego, bo takie zdarzają się raz na kilkadziesiąt lat, ale takie, że każdego dnia żyje nam się lepiej. To jest ciągły postęp, a pomysły mogą być banalne, tak jak nasz — rozkładanie długów na raty — powiedział Piotr Krupa. Mateusz Morawiecki widzi kilka obszarów, w których drzemie potencjał. Pierwszy to polscy informatycy, odnoszący sukcesy na całym świecie. Drugi związany jest z już posiadanymi zasobami.

— Trzeba promować to, co już się stworzyło, jak bydgoska PESA, która na bazie zakładu, chylącego się do upadłości zbudowała prężną firmę — powiedział prezes BZ WBK. Kolejne aktywo to potężna kadra inżynierów, wykształconych w ostatnich 30 latach, nie do końca wykorzystanych ze względu na upadek przemysłu w latach 90. Jego marzeniem jest odbudowa polskiego przemysłu.

— Konkurujemy nie ideami, lecz zasobami — stwierdził Janusz Cichoń, podsumowując ten wątek. — Wierzę w mądrość w naszych głowach — dodał Mateusz Morawiecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Wspierajmy się!