Czytasz dzięki

Wszyscy musimy zacisnąć pasa

opublikowano: 25-03-2020, 22:00

To jest czas wojny i zachowania muszą być wojenne — twierdzi Maciej Formanowicz, prezes Forte, mówiąc o rządowej tarczy antykryzysowej

„PB”: 24 marca fabryki Forte stanęły. Dlaczego podjął pan taką decyzję?

Maciej Formanowicz: Dlatego, że zatrzymała się cała gospodarka europejska. Sklepy w Niemczech, we Francji, w Austrii, Hiszpanii, we Włoszech, w Portugalii, Szwajcarii i Anglii są zamknięte, magazyny zamknięte, a polski przemysł meblowy eksportuje 90 proc. produkcji i teraz nie ma jej gdzie wysyłać.

Jak długo to potrwa?

Tego nikt nie wie. Natomiast jeśli spojrzeć realnie, to sądzę, że sklepy będą zamknięte przynajmniej do końca kwietnia.

Czyli produkcja ruszy w maju, w czerwcu?

Liczymy na to, że w maju, ale jest to palcem na wodzie pisane.

Na ile rządowa tarcza antykryzysowa ochroni taką firmę jak Forte?

Z tego, co wiemy, nie dotyczy ona dużych przedsiębiorstw, czyli tarcza w ogóle nas nie ochroni. Jeżeli rząd wyobraża sobie, że przedsiębiorcy będą partycypowali w kosztach płacy, to myślę, że się myli, bo nie mają na to pieniędzy. Jeżeli pierwsze pieniądze dostaną w lipcu, to przez cztery miesiące muszą finansować wynagrodzenie. Co mi z tego, że rząd zagwarantuje kredyty, skoro te pieniądze muszę oddać. To zatrzyma gospodarkę. Mamy czas wojny i trzeba sobie zdać sprawę, że zachowania muszą być wojenne, czyli adekwatne do sytuacji. Potrzebujemy zasiłku na przetrwanie i musi go sfinansować rząd. Tymczasem rząd wychodzi z założenia, że dołoży nam 40 proc., a 40 proc. musimy dołożyć my i zapłacić od nich ZUS. To może przekraczać możliwości finansowe firm.

Czy w proponowanej teraz tarczy antykryzysowej jest coś, co faktycznie będzie pomocą?

Tarcza dotyczy małych przedsiębiorstw, a tych, które zatrudniają powyżej 250 osób, już nie. Tymczasem o sile gospodarki decydują duże firmy, a nie małe. Jeżeli duże firmy przetrwają i będą dalej funkcjonować, państwo będzie się rozwijać. Jak duże firmy poupadają, to mali też nie będą pracować i państwo nie będzie się rozwijać. Małe firmy mają zresztą znacznie większą siłę odtworzeniową i nawet jak upadną, to bardzo szybko się odbudowują. Duża firma, która upadnie, nie powstaje. Nie można zakładać, że duża wszystko wytrzyma. Nie, nie wytrzyma.

Krytycy mówią, że w propozycjach rządowych jest zbyt dużo niejasności i biurokracji.

Też tak uważam. Wszystkie działania muszą być proste, przejrzyste i czytelne dla każdego. Nie może być żadnej uznaniowości, wszystko musi iść z automatu. Przepisy muszą dotyczyć wszystkich, bo wszystkich dotyczy ta sytuacja. Natomiast jeżeli będzie tak, że będą to tylko wybiórczo stosowane środki, trudno dostępne, z wieloma uzasadnieniami, to może się okazać, że ich nie wystarczy.

b960cf00-66b9-11ea-bc55-0242ac130003
Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Rząd deklaruje, że w tarczy jest 212 mld zł, choć nie wiadomo, ile jest gotówki. Czy pana zdaniem wystarczy jej na pierwszy ogień?

Nie umiem powiedzieć, ile naprawdę tych pieniędzy jest przeznaczonych na bezpośrednie wsparcie. Opinie i głosy ekonomistów są bardzo różne. Trudno mi to ocenić. Wiem natomiast na pewno, że powinno to być jasno i przejrzyście przedstawione. Byłoby znacznie lepiej, gdybyśmy wszyscy mogli się dowiedzieć, jak te 212 mld zł zostało wyliczone i na co jest przeznaczone. Chodzi m.in. o to, żeby były środki na zasiłek na przeżycie, na przetrwanie, który musi być wypłacony wszystkim pracownikom, bo to oni są dziś najważniejsi, muszą po prostu przetrwać. Dopiero następnym ruchem jest przeżycie firmy i utrzymanie miejsc pracy.

Pojawiają się głosy, że należałoby odrzucić lekarstwo, które jest dużo gorsze niż sama choroba, i wrócić do w miarę normalnego funkcjonowania gospodarki.

Sprawy zaszły już za daleko. Jest na to za późno. Europa się zatrzymała, a my nie jesteśmy żadną wyspą. Musimy zacisnąć pasa i jakoś to przetrzymać.

Czy rządowe rozwiązania mają szanse uratować polską gospodarkę?

Wszystko zależy od tego, jakie one będą. Dzisiaj tego nie wiemy, nikt nam jeszcze jasno tego nie powiedział. Krążą najrozmaitsze wersje tej tarczy, każdy z polityków w pewnym sensie ogłasza ex cathedra, co takiego dobrego zrobił dla biznesu. Pięknie. My natomiast musimy zobaczyć, jakie są rzeczywiste przepisy, jakie są przepisy wykonawcze, jak to będzie realizowane, kogo to dotyczy.

Rozmowa jest częścią podcastu Puls Biznesu do słuchania pt. Przemysł idzie na wojnę

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy