Wszystko tylko nie transport

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2021-08-30 15:44

Aż sześciu na 10 przewoźników nie rozpoczęłoby biznesu w tej branży. Najbardziej zadowoleni ze swoich wyborów są budowlańcy.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • z czego wynika tak duży pesymizm przewoźników
  • jak swoje branże postrzegają przedsiębiorcy z innych sektorów

Prawie 60 proc. szefów firm przewozu osób i towarów zarzeka się, że kolejny raz nie uruchomiłoby przedsiębiorstwa specjalizującego się w takich usługach — wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. W branży budowlanej nie ma ani jednej takiej deklaracji, a aż 77 proc. potwierdza ewentualność startu z nowym projektem w swojej branży.

Chęć powtórnego otwarcia firmy w dotychczasowej branży doskonale świadczy o ocenie opłacalności danej działalności i jej perspektywach. Pytanie, czy gdybyś ponownie zakładał biznes, to wybrałbyś tę samą branżę, usłyszeli po raz kolejny przedstawiciele mikro, małych i średnich firm, których większość biznesu opiera się na sprzedaży i działaniu na rzecz innych przedsiębiorstw.

Patrząc na wszystkie firmy łącznie, dziś na tę samą drogę biznesową nie chciałby wejść co czwarty przedsiębiorca, przed dwoma laty odpowiadał tak co trzeci. Najczęściej wskazywane przyczyny niechęci do powrotu na znane sobie obszary działania to brak wykwalifikowanych pracowników, kapitałochłonność branży, skomplikowane przepisy i mocna konkurencja.

Z daleka od transportu

W porównaniu z poprzednią edycją badania jedna rzecz się nie zmieniła — w sześciu na 10 przypadków prezes, właściciel lub współwłaściciel nie porwałby się na otwarcie nowej firmy zajmującej się przewozem osób lub towarów. Mimo posiadanego doświadczenia, a może właśnie z tego względu, trzymaliby się od transportu z daleka.

— O tym, że są pewne podstawy, by myśleć negatywnie w przypadku sektora transportowego, świadczy fakt, że mają one jeden z wyższych udziałów firm z problemami w spłacie zobowiązań wobec dostawców i instytucji finansowych. Płatności opóźnia niemal co dziesiąty podmiot, wyraźnie częściej niż w innych branżach — mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Częściowo jest to rezultat problemów ze ściąganiem należności.

— Wskazują na to sami ankietowani, wymieniając tę barierę na długiej liście przeszkód, jakie musi pokonać przedsiębiorstwo transportowe. Inne to konieczność ciągłych nakładów i inwestycji, przytłaczające przepisy, brak wykwalifikowanych pracowników, a także cios zadany przez pandemię. Część firm uważa, że poza Polską byłoby im łatwiej — mówi Sławomir Grzelczak.

Na koniec czerwca 2021 r. zaległości transportu przekroczyły 2,25 mld zł. Od marca 2020 r. wzrosły o prawie 0,2 mld zł.

Drugą branżą po transporcie, w której przedsiębiorcy najczęściej nie chcieliby ponownie prowadzić działalności takiej jak obecnie, jest handel. Drugi raz nie chciałby uruchomić firmy handlowej co trzeci właściciel czy szef. Co może wydać się zaskakujące — jest to taki sam wynik jak przed dwoma laty, mimo pandemii, która w międzyczasie poturbowała niektóre sklepy i hurtownie. Zniechęceni do działalności w handlu przedstawiciele firm wskazują jednak, że doświadczenia wyniesione z pandemii są jedną z przyczyn ich pesymistycznego podejścia.

Odwrót:
Odwrót:
60 proc. przewoźników działających w sektorze transportu towarowego i osobowego, zakładając nową firmę wybrałaby inną branżę.
fot. Bloomberg

Handel to sektor, który według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK ma najwyższe zaległości spośród wszystkich branż — jest to już niemal 8,4 mld zł. Przez pięć kwartałów, które upłynęły w cieniu obaw przed COVID-19, przeterminowane zobowiązania wzrosły o ponad 0,6 mld zł.

— Czasy pandemii mocno zróżnicowały warunki działania poszczególnych kategorii handlu. Ogromne znaczenie ma to, czym się handluje, gdzie, kogo się zaopatruje i w jaki sposób. Gdy jedne firmy się kurczą, innym przybywa klientów. Stąd też wynik badania, w którym jedna trzecia właścicieli biznesów handlowych nie otworzyłaby podobnego przedsiębiorstwa jeszcze raz, a z drugiej strony sześciu na 10, którzy zrobiliby to z chęcią — mówi Sławomir Grzelczak.

Nie ma jak na budowie

W zupełnie innej rzeczywistości żyją firmy budowlane. Boom na tym rynku oraz świadomość, że oszczędziła ich pandemia, która w skrajnych przypadkach okazała się dla innych kresem działalności, jeszcze bardziej podbiły optymizm przedsiębiorców z tej branży. Efekt? Przed dwoma laty, gdy koniunktura na rynku budowlanym również była dobra, w dwóch przypadkach na dziesięć brakowało woli do ponownego uruchomienia biznesu budowlanego, teraz takiej odpowiedzi nie udzielił nikt. 77 proc. ankietowanych prezesów i właścicieli otworzyłoby firmę budowlaną jeszcze raz. Wątpliwości, czy to faktycznie dobry pomysł, ma 23 proc. badanych.