Wszystko wokół rynku kredytowego

Ptrzemysław Kwiecień
opublikowano: 2008-05-07 10:55

Wczorajsze dane makroekonomiczne o nieco wyższej aktywności w europejskich usługach oraz wyższych cenach producentów przeszły niemal niezauważone na tle informacji ze strony instytucji finansowych, gdzie na wynikach nadal ciążą odpisy z tytułu kredytów hipotecznych. Na początku dnia na europejskich rynkach ciążyła strata szwajcarskiego UBS, która w I kwartale przekroczyła 10 mld USD. O ile jednak wynik UBS był z grubsza oczekiwany, o tyle informacje z agencji Fannie Mae okazały się zaskoczeniem.

Agencja zajmująca się skupowaniem lub gwarantowaniem kredytów hipotecznych od innych banków odnotowała w I kwartale stratę rzędu 2,19 mld USD (ponad trzykrotnie większą od oczekiwanej). Poinformowała też, że słabe wyniki mogą utrzymać się przynajmniej do końca roku. W rezultacie przyczyniła się do przeceny dolara i spadków indeksów akcji. To, ile jest emocji związanych z tym sektorem, pokazało silne odreagowanie w drugą stronę, po tym, kiedy okazało się, że gdy tylko Fannie Mae pozyska 6 mld USD dodatkowego kapitału, regulacje zostaną rozluźnione na tyle, by mogła ona skupić więcej wierzytelności. Problem złych amerykańskich kredytów dotyczy nie tylko amerykańskich instytucji – dziś o 54 proc. spadku zysku w I kwartale poinformował niemiecki Commerzbank.

Dane makroekonomiczne powinny mieć drugorzędny wpływ na rynek również dziś. W strefie euro o godz. 11.00 podany zostanie raport nt. sprzedaży detalicznej za marzec (oczekiwana stabilizacja po wzroście w lutym o 0,4 proc. m/m), zaś godzinę później dane o zamówieniach przemysłowych w Niemczech (konsensus 0,3 proc. m/m), również za marzec. W USA na 14.30 przewidziana jest publikacja danych o wydajności pracy i jednostkowych kosztach pracy w I kwartale, zaś o 10.30 w Wielkiej Brytanii raport o marcowej produkcji przemysłowej (oczekiwane 0,0 proc. m/m i 0,8 proc. r/r). 
 
Waluty – Fannie Mae rozdaje karty

Notowania EUR/USD po piątkowym odbiciu od wsparcia na poziomie 1,5360 straciły nieco impetu, podczas gdy rynek zastanawiał się, na ile znacząca będzie korekta w górę. Euro zyskiwało wczoraj w pierwszej części dnia. Zwyżka ta nabrała wyższej dynamiki po niepokojących wieściach z agencji Fannie Mae. W rezultacie kurs wzrósł powyżej poziomu 1,5590 z 1,5450 notowanych jeszcze rano. To właśnie informacjami związanymi z tą instytucją finansową żył wczoraj rynek. Późniejsza informacja o zapowiedzi rozluźnienia regulacji dotyczących agencji wpompowała w rynek sporo optymizmu, ponieważ oznacza, że Fannie Mae będzie mogła znacząco zwiększyć swój portfel z niewielkim tylko dostosowaniem posiadanego kapitału. Efekt rynkowy to pozytywna reakcja zwrotna pomiędzy indeksami akcji a dolarem, w wyniku czego EUR/USD dziś rano jest już na poziomie 1,5475. Wsparcie dla dalszego marszu w dół to 1,5450 i później bardzo wyraźne 1,5360, zaś opory to 1,5590 i 1,5640. Sytuacja na parach USD/JPY i USD/CHF była w zasadzie identyczna do tej na EUR/USD, bardzo podobna była nawet skala zmian. Z kolei w dalszym stopniu niejasna sytuacja panuje na funcie, który wczoraj poruszał się bardziej z euro, choć nie było to dokładne kopiowanie ruchów europejskiej waluty. Na parze GBP/USD warto dziś przyglądać się danym o produkcji w Wielkiej Brytanii.  

Wczorajszy dzień był całkiem udany dla złotego, co nie dziwi biorąc pod uwagę fakt, że podczas sesji na polskim foreksie obserwowaliśmy akurat wzrosty na EUR/USD. Kurs EUR/PLN obniżył się do 3,4340 z 3,4420 odnotowanych na poniedziałkowym zamknięciu, zaś USD/PLN z 2,2190 do 2,2075, choć zaraz po wczorajszym otwarciu notowania chwilowo przekroczyły poziom 2,22. Mając na uwadze wieczorne i nocne umocnienie dolara względem euro, nie można wykluczyć słabszego otwarcia na polskiej walucie.

Surowce – Kolejne rekordy ropy

Odreagowanie po pierwszomajowej głębokiej korekcie na rynku ropy przyjęło już znaczące rozmiary po tym, jak wczoraj cena baryłki Brent kilkukrotnie biła historyczne rekordy, dochodząc do poziomu 120,91 USD, czyli ponad 2 proc. więcej niż w poniedziałek. Kolejna zwyżka ceny „czarnego złota” miała miejsce m.in. po tym, jak główny ekonomista Międzynarodowej Agencji Energetycznej powiedział, że wyższe ceny nie zmniejszą popytu ze strony krajów rozwijających się i tym samym trudno jest liczyć w najbliższym czasie na skuteczność tego rodzaju automatycznego stabilizatora. Dziś o 16.30 podane zostaną dane nt. zapasów paliw w USA.

Coraz droższa ropa znajduje przełożenie na ceny ziaren używanych do produkcji biopaliw. Wczoraj ten efekt przyczynił się do ponad 3-proc. wzrostu cen kukurydzy. Podobny wzrost odnotowany został w przypadku soi, choć podczas notowań w Azji ceny tego ziarna spadły. Z kolei zwyżka na kukurydzy znalazła odzwierciedlenie we wzroście cen pszenicy, która podrożała o 2 proc., do 806 USD za 100 buszli.  

Przemysław Kwiecień
Autor jest analitykiem X-Trade Brokers Dom Maklerski