Wszystko zależy od Brukseli

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-06-23 00:00

Resort rolnictwa chce przyspieszyć wypłaty za wycofanie kutrów. To, czy pieniądze trafią do rybaków w tym roku, zależy tylko od Brukseli.

Ważą się losy rekompensat dla tych właścicieli kutrów, którzy zdecydują się na wycofanie jednostek. Początkowo resort rolnictwa zapowiadał, że pierwsze środki z kwoty 100 mln EUR trafią do nich na jesieni. Potem, w wyniku decyzji rządowych legislatorów o wyłonieniu nowego komitetu monitorującego i zmianie części uzupełnień do programu, przedstawiciele resortu mówili o początku przyszłego roku. Zaczęły się „schody” związane z powtórką całej procedury. Teraz zarówno urzędnicy, jak i rybacy prowadzą walkę z czasem.

— Kończymy pracę nad tłumaczeniem uzupełnień i 28 czerwca wyślemy je do Brukseli. Komisja Europejska ma dwa tygodnie na ich zatwierdzenie i wyłonienie dwóch przedstawicieli, którzy wejdą w skład nowego komitetu monitorującego. Ma on się zebrać 20 lipca i od tego momentu rybacy będą mogli składać wnioski do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa — podkreśla Lech Kępczyński, dyrektor departamentu rybołówstwa w resorcie rolnictwa.

Teoretycznie agencja ma trzy miesiące na rozpatrzenie wniosków. Problem w tym, że kalendarz jest bardzo napięty.

— Poprzednie zatwierdzenie uzupełnień do programu zajęło unijnym urzędnikom trzy tygodnie, a jeżeli będą jeszcze jakieś uwagi, potrwa to dłużej. Poza tym w lipcu Bruksela żyje już sierpniowymi wakacjami. Wiele więc będzie zależało od dobrej woli Komisji Europejskiej — mówi Lech Kępczyński.

Czas nagli, bo większość rybaków, którzy zamierzają złomować kutry, od dawna ich nie remontowała.

— Liczymy na dotrzymanie pierwotnych terminów. Wszelkie opóźnienia powodują dodatkowe koszty i frustrację środowisk rybackich — zaznacza Maciej Dlouhy, wiceprezes Krajowej Izby Producentów Ryb.