Około godz. 16.00 za euro płacono 3,7830 zł wobec 3,7720 zł rano i wobec 3,7640 zł podczas poniedziałkowego zamknięcia. Dolara wyceniano na 2,7920 zł wobec odpowiednio 2,7840 zł i względem 2,7785 zł.
Za euro na rynku międzybankowym płacono 1,3549 dolara wobec 1,3550 dolara rano.
"Złoty systematycznie się osłabia; ten ruch nie jest duży, ale znajdujemy się w pobliżu maksimów cenowych. Dane o inflacji w Polsce nie miały wpływu na rynki; dane o inflacji w USA były lepsze od oczekiwań i wzmocniły rynki wschodzące, jednak przełożenie na polski rynek było bardzo ograniczone" - powiedział PAP Marcin Bilbin z Pekao SA.
GUS poinformował, że inflacja w Polsce w kwietniu wyniosła 2,3 proc. w skali roku wobec 2,5 proc. w marcu.
Natomiast ceny konsumpcyjne w USA w kwietniu wzrosły o 0,4 proc. w porównaniu do marca. Inflacja bazowa, czyli wskaźnik, który nie uwzględnia cen paliw i żywności, wyniosła 0,2 proc., wobec 0,2 proc. w poprzednim miesiącu. Liczone rok do roku ceny konsumpcyjne wzrosły w kwietniu o 2,6 proc., a inflacja bazowa wyniosła 2,8 proc.
Zdaniem Bilbina, środa przyniesie dalsze osłabienie złotego. "W dalszym ciągu mamy korektę; złoty będzie pod presją. Spodziewam się próby testowania poziomu 3,80 zł za euro" - uważa Bilbin.
Na rynku długu zmiany dochodowości były niewielkie. Według Bilbina, również w środę należy się spodziewać bardzo ograniczonych ruchów.
Około godz. 16. rentowność obligacji dwuletnich wynosiła 4,72 proc. wobec 4,73 proc. rano i w poniedziałek. Rentowność papierów pięcioletnich ukształtowała się na poziomie 5,15 proc. wobec odpowiednio 5,16 proc. i 5,14 proc. Dochodowość papierów dziesięcioletnich wynosiła natomiast 5,33 proc., czyli tyle, co rano i podczas poniedziałkowego zamknięcia. (PAP)