Wybierz, jak chcesz zyskać

Grzegorz Nawacki
19-09-2006, 00:00

Fundusze stanowią atrakcyjną alternatywę dla lokat bankowych, tym bardziej że inwestowanie w nie jest łatwe i coraz tańsze.

Niskie stopy procentowe sprawiają, że lokaty bankowe nie przynoszą inwestorom pożądanych zysków. Wyjściem jest inwestowanie w fundusze inwestycyjne, które dają możliwość uzyskania wyższych zysków, a jednocześnie klient może dostosować poziom ryzyka inwestycji do swoich oczekiwań. W odróżnieniu od lokaty bankowej, inwestowanie w fundusze wiąże się z opłatami, ale można liczyć na zrekompensowanie ich przez wyższe zyski.

To wjątkowo proste

Inwestowanie w fundusze inwestycyjne polega na kupowaniu jednostek uczestnictwa, które potem można w dowolnej chwili sprzedać. Na różnicy między ceną kupna a sprzedaży się zarabia… lub traci. Aby móc kupować należy otworzyć rejestr uczestnictwa, czyli coś na kształt rachunku osobistego w Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych. Procedura nie jest zbyt skomplikowana i nie powinna zająć dużo czasu. Do podpisania umowy wymagane jest jedynie okazanie dokumentu potwierdzającego tożsamość, niekiedy klient poproszony będzie również o podanie numeru NIP oraz rachunku bankowego. Przy otwarciu wymagane jest dokonanie pierwszej wpłaty wysokości — to średnia na rynku — minimum 100 zł.

Najprostszym sposobem jest założenie rejestru przy okazji wizyty w banku, bo większość instytucji finansowych ma w swej ofercie fundusze inwestycyjne.

Nie jest to jednak najlepsza droga, bo wybór jest ograniczony tylko do kilku TFI lub wręcz do jednego (przede wszystkim z tej samej grupy kapitałowej co bank), więc propozycja pracownika banku wcale nie musi oznaczać najlepszego funduszu. Dlatego, zanim się zdecydujemy, warto porównać wyniki funduszy i wybrać ten najbardziej nam odpowiadający, bowiem zakup z pominięciem banku wcale nie jest trudniejszy.

Warto również zorientować się, czy bank nie ma w swej ofercie obcych funduszy. Są instytucje, które proponują ich nawet powyżej setki!

Nie tylko banki

Dostęp do funduszy różnych TFI dają też domy maklerskie i firmy doradztwa finansowego. Nie należy się obawiać gorszych warunków, bowiem firmy te korzyści uzyskują z prowizji czerpanych od TFI. Jeszcze inną metodą jest wizyta w jednym z punktów obsługi TFI. Na założenie rejestru tylko przez wizytę osobistą w jednym z wymienionych miejsc skazują swych klientów: Millennium TFI, BPH TFI, ING TFI, Skarbiec TFI. Małym pocieszeniem dla przyszłego inwestora może być fakt, że z przedstawicielami większości towarzystw może się umówić na spotkanie w dowolnym miejscu, tym samym nie skazując się na odwiedzanie banku, domu maklerskiego itp. Niektóre TFI dają swym potencjalnym klientom możliwość otworzenia rejestru telefonicznie: AIG BZ WBK AIB, Pionier Pekao, TFI Banku Handlowego. Niewątpliwe najwygodniejszą metodą jest otwarcie rejestru przez internet. Takie udogodnienie przygotowały Allianz, CU, DWS, GTFI, PKO/CS, SEB, Unikorona. Jeszcze inną drogę wybrało PZU TFI, które na swej stronie zamieszcza formularz, który można wypełnić i przesłać… tyle że zwykłą, a nie elektroniczną pocztą.

Zważ na opłaty

Fundusze mogą przynieść duże zyski, ale inwestowanie w nie wiąże się z kilkoma opłatami. Ich wysokość uzależniona jest od typu funduszu, rodzaju operacji i w końcu wielkości inwestycji.

Na początek klient zapłaci prowizję dystrybucyjną, czyli pewien procent od inwestowanej kwoty, który będzie potrącony z wpłaconych środków. Jest ona uzależniona od rodzaju funduszu oraz kwoty (im wyższa, tym prowizja mniejsza). Najtaniej, bo bez żadnej prowizji, można zainwestować w fundusze rynku pieniężnego. Niewielką prowizję, poniżej 1 proc. należy zapłacić przy funduszach obligacji. Większe opłaty zaczynają się przy funduszach, które potencjalnie przyniosą większe zyski. Fundusze stabilnego wzrostu i zrównoważone, przy niewielkich kwotach inwestycji (do 10 tys. zł), oznaczają prowizję minimum 1 proc. (KBC TFI), a najczęściej około 3 proc. Jeszcze więcej towarzystwo zabierze klientom inwestującym w fundusze akcyjne: nawet 5 proc. Pionier Pekao, a 4,75 proc. Skarbiec przy inwestycji rzędu 10 tys. zł.

Warto rozważyć otworzenie rejestru i późniejsze nabywanie jednostek z pominięciem bezpośredniego kontaktu z doradcą (internet, telefon), bo pozwala to niekiedy uniknąć płacenia prowizji. Jeszcze inną metodą są tzw. plany systematycznego oszczędzania, czyli umowy o systematycznym wpłacaniu określonych kwot do funduszy. TFI zadowolone z gwarancji stałych wpłat są skłonne pobierać mniejsze opłaty. Na negocjowane stawki prowizji mogą liczyć zamożni inwestorzy, którzy wpłacą jednorazowo przynajmniej 50 tys. zł.

Co gorsza, zdarza się, że prowizję klient będzie musiał zapłacić również przy sprzedaży jednostek, takie metody stosują jednak nieliczni: Arka, Lukas, PKO/CS. Nie należy również zapominać o 19-proc. podatku od zysków kapitałowych.

Daj za zarządzanie

Ale to nie koniec opłat, jakie musi ponieść klient, przecież powierza swe pieniądze w ręce specjalistów, więc musi za ich pracę zapłacić. To wynagrodzenie kryje się pod hasłem „opłaty za zarządzanie” i jest o tyle nietypowe, że jest ukryte w wycenie jednostki. Klient sprawdzający stan swego rejestru nie musi dzięki temu odliczać tej opłaty, bo została ona już uwzględniona w wycenie. To ukrywanie opłaty za zarządzanie weszło funduszom w krew, bo czasami ciężko znaleźć informacje o jej wysokości na ich stronach internetowych. Opłata pobierana jest od łącznej kwoty środków zgromadzonych na rachunku, w ujęciu rocznym. Zgodnie z logiką, opłaty za zarządzanie są powiązane z wysokością potencjalnego zysku.

Inwestowanie w fundusze akcyjne to szansa na największe zyski, ale wymaga dużej wiedzy i obarczone jest największym ryzykiem. Nie dziwi więc, że opłata za zarządzanie jest tu największa: przeciętnie to 4 proc. Arka, Skarbiec, Unikorona, Millennium, ING, PZU, AIG, Allianz, CU, SEB, Pionier, PKO/CS. Tym samym nawet nieco mniej jak 3,5 proc. w DWS, CitiAkcji, BPH czy GTFI to już dobry znak. Bardzo zbliżone stawki obowiązują w funduszach zrównoważonych. Niższe opłaty znajdzie klient w funduszach stabilnych, np. 1,80 proc. w KBC, ale zdarzają się i wysokie opłaty Allianz — 3,5 proc. Fundusze inwestujące na rynku pieniężnym i papierów dłużnych to opłaty przeciętnie 1-1,5 proc., generalnie nieprzekraczające 2 proc.

Co ciekawe, opłata za zarządzanie wcale nie idzie w parze z jakością zarządzania, bo nie zawsze to te fundusze, które pobierają największą opłatę przynoszą największe zyski.

Inwestowanie w fundusze inwestycyjne nie jest trudne, nie wymaga specjalistycznej wiedzy, nie musi oznaczać dużego ryzyka warto więc sprawdzić o ile więcej można zarobić niż na lokacie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Wybierz, jak chcesz zyskać