W 2014 r. sprzedaż soków i nektarów w Polsce wzrosła o prawie 9 proc. Statystyczny Polak wypił ich około 20 litrów, czyli mniej więcej tyle, co Francuz, Niemiec czy Holender — wynika z danych Krajowej Izby Gospodarczej „Przemysł Rozlewniczy" (KIG „PR”).

Z kolei dane Euromonitor Int. za rok 2013 r. pokazują, że pod względem wielkości sprzedaży liderem rynku była marka Tymbark z Grupy Maspex. Następne miejsca zajęły: Hortex oraz Fortuna (Agros Nova).
Rynkowe przepełnienie
Choć soki zyskują kolejnych zwolenników, producenci — zwłaszcza mali — twierdzą, że zdobyć klienta nie jest wcale łatwo.
— Rynek w Polsce jest zdominowany przez dużych producentów soków odtwarzanych z zagęszczonego soku albo koncentratu. Mają oni doskonale zbudowaną dystrybucję, a ich produkty można znaleźć w sklepach w całej Polsce i za granicą. Na rynku bardzo popularne są też marki własne soków, serwowane przez większość sieci handlowych. Mamy nadzieję, że jakość produktu nie przegra z chęcią uzyskiwania maksymalnej marży — mówi Paweł Kowalski, właściciel firmy K2 Paweł Kowalski. O tłoku na rynku soków mówi także Krzysztof Maurer, właściciel firmy Tłocznia Maurer.
— Staramy się przekonać klienta, że mimo ogromnego wyboru, jaki oferuje rynek, warto przykładać wagę do jakości produktu. Największym wyzwaniem jest uświadamianie konsumentów, że warto inwestować w swoje zdrowie i zwracać uwagę na to, co się pije. Całe szczęście ekologia staje się coraz bardziej trendy, dzięki czemu zainteresowanie naszym produktem rośnie — mówi Krzysztof Maurer.
Najpoważniejszym wyzwaniem dla wielu mniejszych producentów jest zbudowanie sieci dystrybucji. Jak tłumaczy Paweł Kowalski, koszty wejścia na rynek nawet wyjątkowo dobrego produktu są bardzo duże.
— Zderzamy się z konserwatyzmem kupców, którzy niestety często decydują o tym, jak w najbliższym czasie będzie wyglądała sprzedaż w poszczególnych sieciach. Boją się podjąć jakiekolwiek ryzyko. Dlatego większość sklepów wygląda identycznie — dominują w nich ci sami producenci od lat. Nie ma znaczenia czy sieć należy do polskich właścicieli, czy do koncernów międzynarodowych — narzeka Paweł Kowalski. Trzeba też wiedzieć, że choć soki są podatne na sezonowość, to latem sprzedaż maleje, np. w dużych ośrodkach miejskich.
— Najlepszym sposobem na sezonowość jest dobrze zbudowana dystrybucja. Wzrost dynamiki sprzedaży w regionach wypoczynkowych rekompensuje spadek sprzedaży w miastach. Dodatkowym sposobem na sezonowość jest dywersyfikacja opakowań i smaków — przekonuje Paweł Kowalski.
Kierunek zmian
Z analiz wynika, że dynamika rozwoju rynku soków rośnie i prognozy na kolejne lata są bardzo obiecujące. Dotyczy to zwłaszcza producentów soków tłoczonych na zimno, którzy zdobywają coraz większy udział w rynku.
— To poza sokami jednodniowymi najmniej przetworzona forma, posiadająca najwyższe walory smakowe. W ostatnich dwóch latach nastąpił gwałtowny wzrost zainteresowania produktami z tej grupy. Polska jest jednym z największych producentów jabłek na świecie, za sprawą pojawienia się dużej liczby tłoczni nastąpił gwałtowny spadek cen na sok tłoczony, dzięki temu udział w rynku i dostępność wzrasta — mówi Paweł Kowalski.