Wydawać na obronność wspomagając PKB

Materiał partnera
opublikowano: 19-11-2018, 00:00
aktualizacja: 19-11-2018, 22:00

Efektywność wydatków na wojsko powinno się mierzyć wzrostem potencjału sił zbrojnych i efektywności obronnej kraju — uznali uczestnicy panelu „Wpływ przemysłu zbrojeniowego na rozwój gospodarczy”

Uczestnicy dyskusji zauważyli też, że mimo wieloletnich problemów związanych z konieczną restrukturyzacją polskiego przemysłu zbrojeniowego ma się on coraz lepiej.

Uczestnicy panelu dyskusyjnego „Wpływ przemysłu
zbrojeniowego na rozwój gospodarczy” przyznali, że zakupy, których polska armia
dokonuje u rodzimych firm zbrojeniowych zapewniają im stabilność finansową.
Jednak aby to zagraniczne armie kupowały u nich sprzęt, niezbędne jest
zwiększenie produkcji własnych, autorskich rozwiązań.
Zobacz więcej

STABILIZACJA I WIDOKI NA WZROST:

Uczestnicy panelu dyskusyjnego „Wpływ przemysłu zbrojeniowego na rozwój gospodarczy” przyznali, że zakupy, których polska armia dokonuje u rodzimych firm zbrojeniowych zapewniają im stabilność finansową. Jednak aby to zagraniczne armie kupowały u nich sprzęt, niezbędne jest zwiększenie produkcji własnych, autorskich rozwiązań. Fot. Maciej Goclon

Zbrojeniówka, a gospodarka

Filip Seredyński, członek Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie RP zaznaczył jednak, że niekoniecznie wydatki wprost przekładają się na wzrost gospodarczy.

— Dzieje się tak, jeśli pieniądze idą na zakup innowacyjnych produktów — stwierdził.

Tymczasem, mimo że nakłady na modernizację armii znacząco wzrosły, to brakuje wydatków na innowacje czy prace badawczo-rozwojowe, do czego zniechęca też prawo do własności intelektualnej będącej w rękach państwa. Michał Kuczmierowski, członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej uznał z kolei, że w przypadku inwestycji w poprawę zdolności obronnych ważna jest nie tylko ilość wydanych pieniędzy, lecz także jakość finansowanych programów.

— Wojsko ma duże przełożenie nie tylko na ekonomię i transfer technologii, ale i poczucie bezpieczeństwa wśród społeczeństwa — stwierdził Michał Kuczmierowski.

Jego zdaniem, oczywiście bardzo istotna jest rentowność spółek kooperujących z wojskiem, o czym w poprzednich latach często zapominano. Spółki zbrojeniowe były bowiem traktowane jak gospodarstwa pomocnicze dla armii, a nie normalnie funkcjonujące przedsiębiorstwa, dlatego też nie było znaczących inwestycji, nowoczesnych projektów, innowacji.

— Teraz mamy kilka dobrych programów, które przekładają się na rozwój branży. Jeden z nich to karabinek Grot, który ma szansę stać się dobrym produktem eksportowym. Jest też dobrze oceniany przez wojsko program Borsuk, w ramach którego powstaje prototyp bojowego wozu piechoty. Ma on być gotowy do października 2019 r. — wyliczał Michał Kuczmierowski.

W jego ocenie fakt, że przez ostatnie 20 lat nie inwestowaliśmy w polską zbrojeniówkę spowodował, że w pewnych dziedzinach jesteśmy bardzo zapóźnieni.

— Nasza siła negocjacyjna nie jest jeszcze satysfakcjonująca, ale uzgadniamy wspólne kierunki działań z MON i będziemy się starali zaistnieć na arenie międzynarodowej — dodał.

W grupie siła

Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters — właściciela PZL-Świdnik zwrócił uwagę, że wyzwania przed którymi stoi branża od lat pozostają bez zmian.

— Od 5 lat nie jestem już prezesem Polskiego Holdingu Obronnego, a wyzwania są te same i nic się praktycznie nie zmienia. To jest niepokojące — stwierdził Krzysztof Krystowski.

Podkreślał, że aby coś znaczyć w dziedzinie badań i rozwoju trzeba łączyć siły.

— Grupa Leonardo we Włoszech została skonsolidowana w jedną spółkę i zarządza z powodzeniem całą grupą, która na świecie realizuje przychody rzędu 14 mld EUR. Konsolidacja ułatwia działanie i ekspansję poza granice — dodał.

Uznał też, że nie możemy się ciągle tłumaczyć obciążeniami z czasów PRL.

— Owszem byliśmy zapleczem dla obronności bloku i o żadnym eksporcie samodzielnym nie mogło być mowy, bo o wszystkim decydowali sowieccy towarzysze, ale po rozpadzie systemu Czechom udało się zdobyć przyczółek eksportowy i go utrzymać. Oczywiście daleki jestem od krytyki polskiego przemysłu obronnego, bo nie ulega wątpliwości, że mamy za sobą ciężki okres — pamiętajmy, że przemysł zbrojeniowy przechodząc wielokrotnie restrukturyzacje w ciągu kilkudziesięciu lat zmniejszył poziom zatrudnienia z ponad 200 tys. pracowników do ponad 30 tys. Skupił się więc na przetrwaniu, a nie tworzeniu innowacji i nowych projektów. Ale od pięciu lat powinniśmy już poprawiać swoją sytuację, co robimy — w mojej ocenie — w sposób niewystarczający — dodał Krzysztof Krystowski.

W jego ocenie należy szukać partnerstwa z podmiotami, które są silne technologicznie, i które mogą nam ułatwić wejście na zagraniczne rynki.

— Nie oczekuję, że to się stanie natychmiast, mamy lata zapóźnienia, ale należy robić wszystko, aby wyjść poza obecne ramy. Uczestnictwo w globalnych projektach pozwoli nam szybciej i sprawniej transferowaćdo Polski najnowsze technologie i innowacje — zapewniał. Jego zdaniem skonsolidowanie rynku zbrojeniowego w Polską Grupę Zbrojeniową trzeba ocenić jako dobry i sprawny fundament dla całego polskiego przemysłu obronnego.

— Trzeba konsolidować te spółki, łączyć je w większe podmioty, a to pozwoli na działalność inwestycyjną — mówił Krystowski.

— Grupa Leonardo we Włoszech jest tego świetnym przykładem. To ułatwia możliwość wydatkowania i inwestowania w badania i rozwój — wskazał właściciel PZL-Świdnik. — Zdrowy PGZ to zdrowy polski przemysł zbrojeniowy — dodał.

Po pierwsze badania i rozwój

Do inwestycji w innowacje, badania i rozwój zachęcał też Krzysztof Łaba, dyrektor działu zarządzania programami na rzecz i obronności państwa Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

— Problemem jest często przekonanie do tego samej armii, urzędników czy wojskowych oczekujących szybkich dostaw bardzo specyficznych często produktów. Kłopotliwa jest także niechęć do współpracy między firmami oraz problemy natury prawnej — zauważył Krzysztof Łaba.

Zaznaczył przy tym jednak, że obecne czasy sprzyjają przemysłowi zbrojeniowemu. Wskazywał szczególnie na stabilność finansowania poprzez długofalowe zamówienia dla wojska i dostęp do środków przeznaczonych na badania i rozwój.

— Należy konsolidować i ujednolicać programy wieloletnie, by kilka podmiotów nie tylko wspólnie pracowało nad najnowszymi rozwiązaniami, ale później mogło wykorzystać dokonania w kolejnych, już wewnętrznych i mniejszych projektach. Kolejnym problemem jest własność intelektualna, która automatycznie przechodzi na państwo — to powinno się zmienić, aby na badaniach i innowacjach korzystali ich pomysłodawcy i wykonawcy. Rząd może później otrzymać np. tantiemy czy dywidendę od przyszłych zysków — podsumował Krzysztof Łaba.

Wśród projektów finansowanych przez NCBiR Krzysztof Łaba wymienił, te, które są realizowane na potrzeby obronności i bezpieczeństwa. Zaznaczył przy tym, że dwie trzecie środków idzie na te pierwsze, a mimo to te drugie postępują zgodnie z planem, podczas gdy programy dla obronności mają poślizgi około trzyletnie. Zaznaczył ponadto, że na 10 projektów pięć kończy się fiaskiem.

— Nie są to jednak pieniądze wyrzucone w błoto, bo my uczymy się na błędach popełnionych przy ich realizacji i poznajemy uwarunkowania, jakie rządzą rynkiem. Poziom podejmowanego ryzyka jest więc akceptowalny — zapewnił Krzysztof Łaba.

Szukając recepty na przyspieszenie wzrostu gospodarki w związku z finansowaniem obronności kraju Filip Seredyński zwrócił uwagę na błędne stawianie w tym kontekście na offset.

— To nigdy nie było i nie będzie kołem zamachowym dla gospodarki. Ma zbyt małą skalę w stosunku do PKB. Poza tym w mojej ocenie to ostateczność, na którą należy się decydować, gdy zawiodą inne możliwości. Najpierw należy pozyskiwać uzbrojenie poprzez zakupy w kraju, potem stawiając na badania i rozwój, na trzecim miejscu postawiłbym próbę pozyskania licencji — przekonywał Filip Seredyński.

W jego ocenie dopiero, gdy zawiodą te wszystkie etapy można się wybrać na zakupy za granicę.

Po wyposażenie do Polski

Idealnie byłoby jednak, gdyby to do nas przyjeżdżano na zakupy. Obecny na panelu Piotr Wojciechowski, prezes WB Group stwierdził, że o niewielkiej skali eksportu polskich wyrobów przemysłu zbrojeniowego decyduje to, że jest w nich mało wkładu własnego polskich zakładów, tymczasem każdy chce kupować bezpośrednio u autora konkretnego rozwiązania. Filip Seredyński stwierdził z kolei, że najlepszą metodą na reklamę polskich wyrobów przemysłu zbrojeniowego jest wyposażenie w nie polskiego wojska. Dodał jednocześnie, że Polska prowadzi przemyślaną politykę zakupów.

— Programy zakupowe są długofalowe i dają stabilność finansową polskim firmom. Rozwój i ekspansja poza granice leży więc w gestii zarządów tych spółek — podsumował.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Pkb

Puls Biznesu

Gospodarka / Wydawać na obronność wspomagając PKB