Wygra ten, kto lepiej liczy

Marcin Bołtryk
opublikowano: 22-01-2009, 00:00

W 2008 r. kurs euro i wysoka cena paliwa utrudniały przewoźnikom wypracowanie zysku. Teraz problemem będzie utrzymanie płynności.

Najbardziej ucierpią przewozy całopojazdowe

W 2008 r. kurs euro i wysoka cena paliwa utrudniały przewoźnikom wypracowanie zysku. Teraz problemem będzie utrzymanie płynności.

W minionym roku transport wyraźnie odczuł skutki kryzysu gospodarczego. Co prawda pierwsze osiem miesięcy 2008 r. nie przyniosło jeszcze znaczącego spadku zamówień, ale ekonomiczne warunki działalności były bardzo niekorzystne dla branży.

— Na dochodowość transportu międzynarodowego wpływają głównie cena paliwa i kurs euro. Drogie paliwo powodowało, że koszty działalności transportowej bardzo wzrosły, a niski kurs euro zmniejszał przychody z działalności. Po wakacjach sytuacja całkowicie się zmieniła. Złoty zaczął tracić na wartości, a cena paliwa malała z dnia na dzień. To były miłe złego początki — ocenia Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający w spółce Dartom.

Branża stanęła w obliczu nowej rzeczywistości. Ekonomiczne warunki prowadzenia działalności były korzystne, ale zmniejszenie zapotrzebowania na usługi transportowe spowodowało gorsze wykorzystanie zasobów i słaby wynik finansowy.

— Podsumowując rok 2008, mogę powiedzieć, że liczba zrealizowanych przez moją firmę zleceń oraz liczba przewiezionych towarów zwiększyły się o około 10 proc. w porównaniu z rokiem 2007. Wzrosły również przychody liczone w euro, jednak przychody przeliczone na złotówki odnotowały nieduży spadek. Niestety, najgorzej wygląda wynik finansowy, który po raz pierwszy w historii firmy był ujemny — mówi Andrzej Szymański.

Stawki w dół

Rok 2009 zaczął się od dużego spadku zamówień. Tylko w pierwszych dwóch tygodniach Dartom zanotował 25 proc. mniej zleceń niż rok wcześniej.

— Niestety, nie widać oznak poprawy sytuacji. W zasadzie wszyscy klienci przewidują zmniejszenie produkcji i sprzedaży, a w rezultacie — zamówień transportowych. Zakładamy, że średniorocznie zrealizujemy 20 proc. mniej zamówień niż w 2008 roku. Oznacza to, że rynek zrobi się za mały dla wszystkich przedsiębiorstw i niestety dojdzie do upadków — uważa Andrzej Szymański.

Za zmniejszonym popytem pójdzie obniżka stawek transportowych. Ale firmy, które zbyt ochoczo zgodzą się na obniżki, muszą się liczyć z upadkiem. Jedną z przyczyn może być wzrost opłat za korzystanie z autostrad w Niemczech: od 41 proc. dla samochodów w najwyższych klasach ekologicznych (EURO 4 i 5) do 86 proc. w najniższych klasach ekologicznych (EURO 0, 1 i 2).

— Obniżka stawek może wynieść około 10 proc. Chciałbym jednak zaznaczyć, że obniżki nie będą takie same dla ładunków eksportowych i importowych. Przy wysokim kursie euro import towarów staje się mniej opłacalny i część odbiorców może szukać dostawców na rynku krajowym — dodaje Andrzej Szymański.

Spadek cen transportu przewiduje również Sebastian Szegel, dyrektor zarządzający Rohlig Poland.

— Ceny frachtów całopojazdowych spadną nawet o jedną trzecią. Zrównoważy to jednak mocniejsze euro i spadek ceny paliwa, co w rezultacie daje ten sam koszt. Dlatego nasza konkurencja, aby utrzymać się na rynku, w znaczący sposób wydłuża terminy płatności podwykonawcom, a to już oznaka zadyszki finansowej — twierdzi Sebastian Szegel.

W okopach

Mniejsza masa towarowa i duża dysproporcja między podażą usług transportowych a popytem na nie, zaostrzą konkurencję i walkę cenową.

— Doprowadzi to do znacznego pogorszenia rentowności firm spedycyjno-transportowych bądź do ich upadłości lub bankructwa. Niewykluczone jest również odwrócenie się korzystnego trendu kursu EUR/PLN i ceny ropy, co będzie gwoździem do trumny dla wielu firm z branży TSL, gdyż wiele z nich negocjuje aktualnie stawki całoroczne przy korzystnym kursie EUR/PLN i niskiej cenie paliwa — dodaje Arkadiusz Glinka, prezes zarządu Apreo Logistics.

Zatem 2009 rok to dla większości firm z branży czas gruntownych porządków.

— Kluczowym elementem stanie się zarządzanie płynnością finansową. Czas kryzysu przetrwają ci, którzy nie będą się bali rozwijać, zabezpieczając jednocześnie skutecznie własne zaplecze — sumuje Robert Pastryk, dy- rektor handlowy w spółce Diera.

Wygląda więc na to, że rok 2009 stanie się rokiem dyrektorów finansowych.

Drobnica będzie górą

Monika Pachniak-Radzińska,

dyrektor rozwoju rynku Schenker

W roku 2009 ubędzie przede wszystkim zamówień. Ze względu na zamianę przesyłek przewożonych całymi pojazdami na mniejsze partie towaru szacunki dla przesyłek drobnicowych są bardziej optymistyczne. Operatorzy logistyczni z gęstą międzynarodową siecią drobnicową i zaawansowanymi systemami dystrybucji drobnicy w poszczególnych krajach mają mniej powodów do niepokoju.

Marcin Bołtryk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu