Ceny ropy w środę ponownie wzrosły, przekraczając psychologiczną granicę 50 dolarów za baryłkę, co odzwierciedla obawy, że wyborcza wygrana George'a W. Busha nie poprawi bezpieczeństwa dostaw z Bliskiego Wschodu.
Cena baryłki amerykańskiej ropy U.S. Crude Light wzrosła o 93 centy, do 50,55 dolarów. W ciągu ubiegłego tygodnia U.S. Crude potaniała o 12 procent.
Na londyńskiej giełdzie paliwowej cena baryłki ropy Brent z Morza Północnego wzrosła o 60 centów, do 47,15 dolarów.
W opinii przedstawicieli rynku naftowego, w drugiej kadencji Busha jego administracja będzie kontynuować rozbudowywanie amerykańskich strategicznych rezerw ropy, redukując w ten sposób jej podaż. Niepokój budzi także możliwość dodatkowego wzrostu napięcia na Bliskim Wschodzie, w szczególności w stosunkach USA z Iranem, który jest drugim największym producentem kartelu OPEC.