Wygrani i przegrani globalnej korekty

Rynki wychodzą z korekty po bardziej jastrzębich deklaracjach amerykańskich władz monetarnych. Inwestorzy będą jednak musieli się pogodzić z końcem ultrataniego pieniądza.

Papierkiem lakmusowym tego, co podrożeje, a co potanieje, może być to, jak poszczególne aktywa ucierpiały w ostatnich tygodniach i jak szybko odrabiały potem straty.

Największą odporność na kończenie programów skupu aktywów powinny mieć indeksy głównych rynków dojrzałych. Niemiecki DAX, francuski CAC40 oraz brytyjski FTSE100 należały do indeksów rynków akcji, które odrobiły największą część strat z wcześniejszej przeceny. Amerykański S&P500, nie dość, że stracił najmniej z indeksów wszystkich głównych parkietów, to jeszcze jako jedyny wyszedł na nowe maksima.

Na przeciwnym biegunie znalazły się akcje z rynków wschodzących i krajów peryferyjnych strefy euro, a niespodziewanie najszybciej korektę zakończyły surowce. Straty powoli odrabia miedź, a notowania ropy naftowej znalazły się na nowych maksimach. To o tyle zaskakujące, że odwrotną tendencję zauważyć można na rynku walutowym. Waluty rynków wschodzących i krajów, których gospodarki są oparte na eksporcie surowców (dolar australijski, real brazylijski, rupia indyjska oraz lira turecka), nie tylko straciły najwięcej, ale też z największym trudem odrabiają straty. To nie wróży dobrze na najbliższe miesiące, kiedy na rynek może napłynąć więcej szczegółów na temat perspektyw słynnego QE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wygrani i przegrani globalnej korekty