Wyjaśnienia i opinie

Jacek Zalewski
opublikowano: 2002-06-14 00:00

Nie nowe, lecz przeniesione!

W nawiązaniu do tekstów „Firmy obawiają się policji skarbowej...” i „... ale minister uspokaja” („PB” nr 109 z 10 czerwca), pragnę wyjaśnić niektóre kwestie.

Rzecz podstawowa: mylące jest traktowanie zawartych w ustawie uprawnień kontroli skarbowej do stosowania środków przymusu bezpośredniego jako uprawnień NOWYCH, tak jak wynika to z większości zamieszczonych w „PB” wypowiedzi. To, co media in gremio nazwały nowymi uprawnieniami, eksponując możliwość stosowania przymusu bezpośredniego, umundurowania inspektorów oraz wyposażenia ich w broń — jest tylko przeniesieniem na kontrolę skarbową uprawnień posiadanych do tej pory przez inspekcję celną. Ustawodawca zdecydował o przejęciu przez kontrolę skarbową części zadań i uprawnień likwidowanej służby. Inaczej mówiąc — owa broń, mundury i przymus bezpośredni to nic nowego w stosunku do stanu istniejącego dziś. Zmienia się tylko usytuowanie.

Prawo do stosowania środków przymusu podlegać będzie dwojakiemu ograniczeniu. Po pierwsze — przysługiwać ma jedynie inspektorom i pracownikom wyodrębnionych komórek organizacyjnych (będą to przede wszystkim byli funkcjonariusze inspekcji celnej, już wyszkoleni). Po drugie — korzystać z tych uprawnień można jedynie przy wykonywaniu zadań, dotyczących ujawniania i kontroli dochodów, nie znajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach przychodu, jak też przy kontroli towarów nielegalnie sprowadzanych do Polski.

Prawo do stosowania środków technicznych, umożliwiających w sposób tajny uzyskiwanie informacji oraz utrwalanie śladów i dowodów, też nie jest uprawnieniem nowym. Kontrola skarbowa została w nie wyposażona już 1 stycznia 1998 r. na podstawie ustawy z 7 listopada 1996 r. (Dz.U. Nr 152). Prawo to jest zawarte w dotychczasowym artykule 36 ust. 3 ustawy o kontroli skarbowej. Zarzut naruszenia Konstytucji nie ma podstaw, jako że umożliwia ona ograniczenie tajemnicy komunikowania się obywateli w przypadkach określonych ustawą.

Nieuzasadnione są również obawy, podnoszone m.in. przez niektórych rozmówców „PB”, o niezgodności ustawy z prawem UE.

Wiesław Ciesielski

sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów,

generalny inspektor kontroli skarbowej

Niewłaściwy adresat

Zuwagą zapoznaliśmy się z treścią artykułu Redaktora Bogdana Tychowskiego „UE zmusza porty do modernizacji” („PB” nr 107 z 6 czerwca), jednak z uwagi na zasadnicze nieścisłości czujemy się w obowiązku poinformować o następujących aspektach tej problematyki.

Baza promowa Polskiej Żeglugi Bałtyckiej w Gdańsku wprawdzie terytorialnie zlokalizowana jest na obszarze Portu Gdańskiego, jednakże jej gestorem jest PŻB. W tej sytuacji PG — a ściślej Zarząd Morskiego Portu Gdańsk SA — nie jest właściwym adresatem pytań dotyczących przedsięwzięć inwestycyjnych na terenie bazy promowej PŻB. Jest nim wyłącznie Polska Żegluga Bałtycka w Kołobrzegu.

Nie jest prawdziwe stwierdzenie (w podpisie pod zdjęcie prezesa PŻB), że „na terenie portu w Gdańsku nie są prowadzone żadne inwestycje, zmierzające do jego unowocześnienia”. Pomijając inne przedsięwzięcia i pozostając tylko w kontekście żeglugi promowej — pragnę poinformować, że w PG w maju br. zainaugurowano nowe połączenie ro-ro z Gdańska do Trelleborgu. Dla obsługi tej linii PG przygotował specjalne stanowisko na Nabrzeżu Westerplatte, umożliwiające nie tylko przeładunek zestawów ciągnikowych, ale także pasażerów wraz z odprawą celną i graniczną. Docelowo PG zamierza stworzyć na tym nabrzeżu kolejne dwa stanowiska, w tym jedno dla PŻB, co umożliwi rezygnację z dotychczasowej bazy promowej.

Roman Kolicki

rzecznik prasowy Zarządu Morskiego Portu Gdańsk

Zapłacimy wszyscy

Rząd zainicjował zwołanie Rady Gabinetowej — po to, żeby mieć kolejne argumenty zmierzające do sztucznego obniżenia wartości złotego. Chce zepsuć rynek, tak jak kiedyś inny rząd pod naciskiem grupy interesów wprowadzał złe przepisy o zakładach pracy chronionej, niszcząc uczciwą konkurencję. Firmy prywatne, które mimo dekoniunktury nie tylko utrzymują się na rynku, ale jeszcze inwestują, za chwilę będą miały problemy ze spłatą kredytów branych w EUR i USD — a bez nowych technologii nie ma nowoczesnej gospodarki. Społeczeństwo natomiast zapłaci więcej za wszystko, od benzyny począwszy, i przestanie też oszczędzać. A co ze spłatą długów państwa?

Wszystko to robi się między innymi dlatego, że kilkunastu dyrektorów spółek skarbu państwa chce mieć lepsze wyniki finansowe bez żadnego wysiłku — czyli bez zwiększenia wydajności, oszczędności, innowacyjności i lepszej organizacji pracy.

Jak zakładać nowe firmy i tworzyć nowe miejsca pracy, jak rozsądnie coś planować i gospodarować przy ciągle destabilizowanym rynku i usiłowaniu ingerowania nawet w konstytucyjne gwarancje? Koniunktura już za progiem — zalecam cierpliwość i pracowitość. Może lepiej zastanowić się, jak odebrać miliardy, które sprzeniewierzyli akceptowani przez kolejne rządy „menedżerowie” spółek skarbu państwa. To były pieniądze społeczeństwa, pochodzące z naszych podatków. Czy uda nam się nie rozłożyć Polski przed jej wejściem do Unii Europejskiej?

Krzysztof Bogdanowicz

prezes spółki Dekor-Media