Zgodnie z prognozami „PB”, rekordowe wyniki KGHM nie zachęciły inwestorów do zakupów akcji tej spółki. Rynek już spodziewał się świetnych rezultatów, a przyszłość nie rysuje się tak różowo. Efektem „chińskiego syndromu” i niefortunnych wypowiedzi nowego prezesa Wiktora Błądka jest 20-proc. spadek kursu KGHM w kwietniu. Wiele wskazuje na to, że to nie koniec przeceny miedziowych akcji.
Wczoraj KGHM po zwyżce w trakcie sesji spadł o 1,1 proc. W pierwszym kwartale dzięki bardzo wysokim cenom miedzi spółka wykonała 70 proc. prognozy zysku. KGHM dużo zarobił na dywidendzie z Polkomtela. Mimo to kurs nie zdołał zanegować ubiegłotygodniowego przełamania linii trendu wzrostowego, który w ciągu roku potroił wartość akcji.
Nie wróży to w najbliższym czasie powrotu koniunktury. Nie ma chętnych na akcje KGHM, choć spadki na razie powstrzymało wsparcie na poziomie 27 zł, gdzie znajdują się szczyty z września ubiegłego roku. W ostatnim czasie akcje firm wydobywczych parzyły inwestorów w ręce. Obawiają się oni skutków schładzania rozpędzonej chińskiej gospodarki, która jest największym konsumentem metali na świecie. Spowodowało to gwałtowną przecenę cen miedzi na światowych giełdach. Pozytywne nastawienie do akcji KGHM podkopał też sam szef spółki, który zapowiedział faworyzowanie jednego akcjonariusza — skarbu państwa.
KGHM był lokomotywą ostatniej hossy. Dlatego pogorszenie nastrojów mocniej odciska piętno na jego akcjach. Korekta niedawnej wyprzedaży jest bardzo rachityczna i zapowiada raczej dalsze ataki na poziom 27 zł niż powrót wzrostów. Jeśli padnie ostatni bastion popytu, kurs zanurkuje w okolice 23 zł.