Wyniki rosną, tyle że wolno

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2005-11-09 00:00

Zarząd spółki uważa, że tegoroczna prognoza zysku może nie zostać wykonana. Ale ubytek nie powinien przekroczyć 10 proc.

Giełdowy producent wyrobów z aluminium zarobił w trzecim kwartale 27,8 mln zł, o 8 proc. więcej niż przed rokiem, przy wzroście sprzedaży o 3 proc. — do 197,8 mln zł.

— Wyniki należy uznać za bardzo dobre, bo zostały uzyskane przy niesprzyjających warunkach rynkowych. Ceny aluminium, naszego podstawowego surowca, bijąc kolejne rekordy wzrosły o 8 proc., a euro i dolar staniały o 9 proc. — tłumaczy Dariusz Mańko, prezes Kęt.

Eksport stanowi około 35 proc. obrotów firmy.

Mozolne odrabianie

Mimo poprawy w okresie lipiec-wrzesień Kęty nie zdołały odrobić spadku wyników z pierwszej połowy roku i po trzech kwartałach notują sprzedaż o 4 proc. niższą niż przed rokiem. Zysk jest niższy o 7 proc.

Zarząd dopuszcza więc niewypracowanie 102 mln zł zysku zapowiadanego na 2005 r. Odchylenie ma nie przekroczyć 10 proc.

— Walczymy o to, aby nie więcej. To ambitne zadanie, ale mamy pełne wykorzystanie mocy produkcyjnych we wszystkich segmentach — twierdzi Dariusz Mańko.

Kęty już podwyższyły ceny swoich wyrobów, ale na efekty może liczyć dopiero od stycznia.

Przejęcia widma

Spółka cały czas podtrzymuje chęć przejmowania innych podmiotów. Te deklaracje składane są jednak już od kilku lat.

— Z projektów, które zastałem, obejmując funkcję prezesa, jeden został zamknięty, drugi zawieszony, a w przypadku firmy spoza Europy czekamy na odpowiedź — przyznaje Dariusz Mańko.

Wszystko rozbija się o cenę, ale jest światełko w tunelu.

— Od dwóch miesięcy rozmawiam z jednym polskim przedsiębiorstwem. Idzie bardzo sprawnie i już jesteśmy blisko porozumienia. Możemy zaczynać due diligence — dodaje prezes.

W styczniu powinny być znane szczegóły tej akwizycji. Szanse na jej powodzenie prezes ocenia na powyżej 90 proc. Na razie mówi jedynie, że chodzi o firmę, która uzupełni ofertę grupy w zakresie systemów aluminiowych.