Zachowanie handlujących akcjami sugeruje, że w dużej mierze pogodzili się z tym, że w tym roku nie będzie raczej znaczących obniżek stóp procentowych, a jeśli dojdzie do redukcji stawek to prawdopodobnie bliżej końca roku.
Takie przesłanie popłynęło z środowego wystąpienia Jerome Powella, szefa Fed po decyzji pozostawiającej stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Kierujący amerykańskimi władzami monetarnymi Powell dał jasno do zrozumienia, że inflacja wyhamowała w spadku do celu banku centralnego na poziomie 2 proc., a decydenci muszą uzyskać mocniejsze dowody, że nie odrodzi się ona i będzie skutecznie się osłabiać zanim zarządzą pierwsze w tym cyklu poluzowanie polityki.
W czwartek na parkiet dotarła spora porcja danych z amerykańskiej gospodarki. Najważniejsze dotyczyły sytuacji w obszarze bezrobocia. I znów można mówić o sporym zaskoczeniu. Zamiast spodziewanego wzrostu liczby tzw. nowych bezrobotnych ta utrzymała się na poziomie sprzed tygodnia, na pułapie 208 tys., co jest najniższą wartością od dwóch miesięcy. Podobne status quo zarejestrowano w przypadku liczby osób kontynuujących pobieranie zasiłku. Dla giełdowiczów to niestety niezbyt dobre odczyty, gdyż potwierdzają odporność rozgrzanego rynku pracy. A bez schłodzenia na nim koniunktury, w tym osłabienia presji płacowej, Fed nie będzie skory to popuszczenia smyczy.
Dlatego też z napięciem inwestorzy wyczekują na rządowy raport z rynku pracy, który zostanie opublikowany w piątek. Tutaj oczekiwania są bardziej optymistyczne gdyż spodziewany jest spadek liczby stworzonych w kwietniu etatów do 240 tys. wobec 303 tys. w marcu. Stopa bezrobocia miała utrzymać się na poziomie 3,8 proc. Co istotne, wzrost wynagrodzeń również miał utrzymać dynamikę z marca na poziomie 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym i wyhamować nieznacznie do 4,0 proc. licząc rok do roku.
Z kolei raporty o zamówieniach na dobra trwałego użytku i w przemyśle w finalnych odczytach w pełni pokryły się z prognozami.
W trakcie sesji drożały papiery Apple. Najbardziej wartościowa firma na świecie po sesji miała przedstawić swoje rezultaty za pierwsze trzy miesiące bieżącego roku. Podbijanie kursu „jabłuszka” było determinowane przede wszystkim wyczekiwaniem na ogłoszenie programu wykupu akcji, w czym Apple miałoby naśladować innych gigantów technologicznych m.in. Alphabet czy Meta Platforms.
Innym motorem czwartkowej zwyżki były też papiery Qualcomm, znanego producenta chipów, wykorzystywanych m.in. w topowych smartfonach. Aprecjacja kursu wspierana była bardzo optymistyczną prognozą.
Czynnikiem, który również zachęcał inwestorów do kupowania bardziej ryzykownych aktywów jakimi są akcje, był też spadek rentowności obligacji. W przypadku benchmarkowych 10-latek zniżka sięgała około 6 punktów bazowych.
Na finiszu sesji indeks największych blue chipów Dow Jones IA drożał o 0,85 proc. Szerszy wskaźnik S&P500 zyskiwał 0,91 proc. Z kolei technologiczny Nasdaq Composite, lider rajdu, umocnił się o 1,51 proc.
