Wyrób breivikopodobny

21-11-2012, 00:00

"Polski Breivik" musi chyba mieć coś z głową skoro według niego idealną okolicznością do ataku na głowy państwa byłaby debata… budżetowa! Wtedy zwykle hula wiatr.

Trzecia część serialu „Ekstradycja” z roku 1998 kończy się próbą wysadzenia Pałacu Kultury i Nauki. Prawicowy psychol wjeżdża tajną odnogą kolejowego tunelu średnicowego do pałacowych piwnic pociągiem ze 120 tonami semteksu. Za sprawą komisarza Olgierda Halskiego zapalnik zostaje zatrzymany klawiszem „Enter” i pałac do dzisiaj stoi. Cóż, filmowym scenarzystom przystoi każda brednia…

Wczoraj od świtu na listę medialnych przebojów równie gwałtownie, co na krótko wdarła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Wspólnie z prokuraturą rozgłosiła, że zafascynowany Andersem Breivikiem pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie planował podjechanie pod Sejm samochodem z czterema tonami materiałów wybuchowych, i to podczas bytności kompletu posłów oraz prezydenta i premiera.

Chyba musi mieć coś z głową, skoro według niego idealną okolicznością byłaby debata… budżetowa! Wtedy zwykle hula wiatr.

Zaskakujące uderzenie propagandowe nie przyniosło jednak ABW triumfu. Premier Donald Tusk okazał się niewdzięcznikiem i co prawda agencji pogratulował, ale stwierdził, że właśnie rozpracowanie hipotetycznego zamachowca tylko go utwierdza w przekonaniu, iż powinna ona zostać przekształcona w organ bardziej analityczny. Co oznacza, że skończą się będące sensem życia każdej służby specjalnej tzw. realizacje, a ich narzędzia, czyli broń, kajdanki, kominiarki itd., przyjdzie „abwerze” przekazać zwykłej policji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wyrób breivikopodobny