Wystarczy pomysł i glina

opublikowano: 22-06-2017, 22:00

Ceramika artystyczna przechodzi w Polsce drugą młodość. A coraz więcej młodych, kreatywnych rzemieślniczek skutecznie przekuwa hobby w biznes

Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, czym zajmują się zakłady w Bolesławcu, Chodzieży czy Ćmielowie. To fabryki z wieloletnią historią, które wytwarzają bardzo charakterystyczne, ceramiczne małe dzieła sztuki. Coraz większe zainteresowanie wytwarzaniem produktów z gliny wykazują też młodzi, początkujący twórcy. Co ciekawe, na tego typu działalność gospodarczą decyduje się coraz więcej kobiet.

Maja Łobaszewska, która stworzyła markę Lamabo, dla ceramiki artystycznej porzuciła wcześniej obraną zawodową ścieżkę. Znakiem rozpoznawczym marki są Azorki, czyli zabawne kubki i doniczki.
Zobacz więcej

SPEŁNIENIE W PASJI:

Maja Łobaszewska, która stworzyła markę Lamabo, dla ceramiki artystycznej porzuciła wcześniej obraną zawodową ścieżkę. Znakiem rozpoznawczym marki są Azorki, czyli zabawne kubki i doniczki. [FOT. ARC]

Zwierzyniec, który nie gryzie

Jedną z pań, która swoją pasję i sposób na życie odnalazła w ceramicznym rękodziele, jest Maja Łobaszewska, absolwentka psychologii, która stworzyła markę Lamabo. Jak mówi, pracując w zupełnie innej branży, zdała sobie sprawę, że potrzebuje zająć się czymś kreatywnym, co da jej możliwość samorealizacji.

W czasie studiów podyplomowych i na kursie grafiki 3D miała zajęcia z rzeźby, które spotęgowały w niej zainteresowanie tą tematyką. Uwierzyła wtedy w swoje zdolności i z pomocą fachowców zaczęła zgłębiać tajniki pracy z gliną, a z czasem postanowiła zejść z obranej wcześniej zawodowej ścieżki. Choć z ceramiką nie miała wcześniej do czynienia, sztuka nie jest jej obca. Pochodzi z rodziny z tradycjami artystycznymi, więc w domu zawsze były zapasy farb, tuby z pędzlami i szkice. Jej dziadek był plastykiem i zajmował się tworzeniem lalek do animacji do polskich seriali animowanych, takich jak „Miś Uszatek”, „Miś Coralgol” czy „Trzy misie”. Lamabo zajmuje się wytwarzaniem kubków, talerzyków, wazonów oraz mis o niezwykłych kształtach.

Znakiem rozpoznawczym marki są Azorki, czyli zabawne kubki i doniczki. — Pierwszy Azorek powstał w trakcie pracy z dziećmi. Przez pewien czas wspólnie z koleżanką prowadziłyśmy zajęcia z ceramiki. Myślałam wtedy nad projektem na kolejne zajęcia. To miało być wyzwanie — coś na tyle interesujące, żeby dzieci chciały się zaangażować w pracę, a jednocześnie miały pamiątkę z zajęć. Tak właśnie powstał pierwszy prototyp Azorka, który z czasem ewoluował i trafił do sprzedaży w obecnej wersji — tłumaczy Maja Łobaszewska.

Samo wykonanie doniczki zajmuje ok. godziny. Potem następuje proces szkliwienia, które jest podzielone na dwa dni ze względu na długotrwałe schnięcie i dwukrotny wypał oraz stygnięcie pieca, co zajmuje dwie i pół doby. Maja Łobaszewska podkreśla, że wytwarzanie produktów daje jej ogromną satysfakcję.Świadomość, że jej prace cieszą innych, że stają się elementem wystroju czyichś pomieszczeń, jest niezwykle budująca, jednak — jak podkreśla — zdarzają się też gorsze momenty.

— Chyba najtrudniejsze są początki i ogrom pracy, którą trzeba włożyć, żeby wszystko zaczęło działać. Samo tworzenie to tylko część procesu rozwoju własnej marki. Zdarzają się również chwile, gdy coś nie wychodzi, brakuje wiedzy, sprzętu, piec odmawia współpracy, a zamówiona duża partia sprawdzonego szkliwa po wypale okazuje się wyjątkowo wredną niespodzianką. Cały proces się opóźnia, klienci czekają… W takich sytuacjach najważniejszy jest spokój i bliskie osoby. Zdarzają się takie dni, kiedy zwyczajnie trzeba coś odłożyć na kolejny dzień, zrelaksować się i nabrać sił — podsumowuje Maja Łobaszewska.

Własny świat

Z wypalania z gliny biznes zrobiła także założycielka marki Misiura Design. Agnieszka Prucia to absolwentka filozofii, która swojego miejsca na ziemi szukała zarówno w dużych korporacjach, jak i małych firmach. Ale spełnienie odnalazła w malutkiej pracowni, gdzie stworzyła własny, przytulny świat. Na pierwsze zajęcia z ceramiki poszła w 2012 r. Początkowo była to jedynie pasja rozwijana w wolnym czasie. Zawodowo Agnieszka Prucia zajmowała się czymś zupełnie innym, a ponadto nie wierzyła, że znalazłyby się osoby zainteresowane zakupem jej prac. Z czasem hobby stało się pomysłem na życie.

— Zawodowo długo zmierzałam w zupełnie innym kierunku niż moje serce — aż doszłam do ściany i nie mogłam zrobić nic innego, jak tylko zaryzykować. W tym roku zdmuchnęłam dwie świeczki na urodzinowym torcie mojej firmy — i mam chęć na kolejne — mówi Agnieszka Prucia. Artystka wytwarza różne przedmioty z gliny, ale chyba najbardziej charakterystycznym motywem, która pojawia się w pracach Agnieszki, jest dom.

— Dom, nie tylko dla mnie, ale dla wielu osób to szczególnie ważne miejsce. Pewnie dlatego tak często ten motyw pojawia się w rękodziele. Dla mnie dom to najważniejsze miejsce na Ziemi. Po najtrudniejszym dniu wracam do niego — i tam ładuję baterie na kolejny dzień. To przytulna przestrzeń, do której problemy nie mają wstępu, a gdy się pojawią, łatwiej je znieść. Ciepły, pełen pasji, marzeń, ważnych rozmów, śmiechu, dobrych myśli i miłości. Im więcej „misiurowych”, rozgadanych domów wędruje w świat, tym większą mam świadomość, jak bardzo ich potrzebujemy. Nie tylko czterech ścian i przedmiotów, ale tego wszystkiego, czego nie da się kupić, a co tworzy jego atmosferę — tłumaczy Agnieszka Prucia.

Od pomysłu do momentu, gdy produkt jest gotowy, mijają czasem tygodnie, bo praca z gliną wymaga czasu i cierpliwości. Ponadto sam surowiec bywa kapryśny, dlatego też często mimo zachowania zasad pracy z gliną efekt końcowy nie jest zadowalający. Założycielka Misiura Design nawiązuje często współpracę z innymi twórcami i tworzy prace razem z nimi. Organizuje również różnego typu warsztaty, zarówno dla najmłodszych, jak i dla dorosłych.

Z miłości do szkła

Irmina Helak, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, jest założycielką IMKADesign i zajmuje się wytwarzaniem ceramiki w specjalnej technice. Początek przygody artystki z gliną to właściwie przypadek, bo wcześniej zajmowała się ona szkłem i specjalizowała się w technice palnika gazowego. Tuż po studiach wraz z trzema znajomymi wynajęły pracownie, gdzie pracowały przy różnych surowcach.

— Dwie koleżanki z pracowni zajmowały się ceramiką. Obserwując, co robią, postanowiłam spróbować swoich sił w pracy w tym materiale. Ceramika od zawsze mnie fascynowała, pociągało mnie też to, że jako projektant form użytkowych jestem w stanie od początku do końca wykonać produkt bez potrzeby angażowania osób trzecich — jak dzieje się to w wypadku szkła, gdzie wyroby są tworzone przez wykwalifikowanych hutników — tłumaczy Irmina Helak.

Mimo że nigdy wcześniej nie pracowała z ceramiką i nie znała technologii, rozpoczęła próby. Początki nie były łatwe, ale z czasem okazało się, że pomysłodawczyni marki ma więcej pomysłów na ceramikę niż na szkło. Irmina Helak pracuje w specyficznej technice barwienia masy olejnej. Kolory uzyskiwane są w początkowej fazie pracy, poprzez ręczne barwienie masy za pomocą mieszanek pigmentowych oraz tlenków, a nie poprzez proces szkliwienia, który używany jest w tradycyjnym sposobie. Wzory powstałe na powierzchni uzyskuję się przez kilkakrotne zalewanie formy gipsowej masami o różnych kolorach i późniejsze nacinanie bądź szlifowanie powierzchni, odsłaniając przy tym poszczególne warstwy.

— Jako osoba, która przez kilka lat zajmowała się szkłem, w tworzeniu produktów czerpałam inspiracje z technik szklarskich. Stopniowo dochodziłam do tego, jak przełożyć je na materiał ceramiczny. Bardzo lubię tradycyjną ceramikę kamionkową z licznych manufaktur bolesławickich. Lubię proste, funkcjonalne przedmioty i takie też staram się wytwarzać. Sam materiał podsuwa wiele pomysłów — dodaje Irmina Helak. IMKAdesign tworzy produkty użytkowe, dekoracje i biżuterię o unikatowym charakterze. Pracownia nie ma sklepu stacjonarnego, ale powstałe w niej małe dzieła sztuki można kupić na stronie internetowej firmy oraz na platformach typu DaWanda czy Etsy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Zawadka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu