Wysyłaj maile przez żarówkę

Materiał partnera
opublikowano: 20-11-2018, 22:00

Rozmowa z Radosławem Buczkowskim, kierownikiem działu projektowego w Signify (dawniej Philips Lighting)

Co to jest proptech?

Radosław Buczkowski, kierownik działu projektowego w Signify: Definicji jest tyle, ile osób o tym mówi. Generalnie proptech dotyczy tego, w jaki sposób technologie mogą ulepszyć funkcjonowanie budynków, zarządzanie nimi, poprawić ich oddziaływanie na ludzi i środowisko i wreszcie, jak mogą zwiększyć zyski z inwestycji.

Pomiar, informacja, komfort i komunikacja to wymieniane sfery proptech, Gdzie w tym lokuje się światło?

Nieskromnie powiem, że wszędzie. To efekty cyfrowej rewolucji w dziedzinie oświetlania. Kiedy zaczęliśmy wprowadzać na rynek rozwiązania ledowe, okazało się, że możliwości ich zastosowania są niemal nieograniczone. Cały czas odkrywamy potencjał tej technologii wiedząc, że jeszcze nie wszystkie karty są odkryte. Na początku istotne były dwie kwestie — oszczędność zużycia energii i możliwość zarządzania oprawami, przy jednoczesnym wydłużeniu ich trwałości. Dziś na tablicy pełnej pomysłów, jak przekuć technologiczne możliwości oświetlenia w konkretny biznes, pojawiają się kolejne. Proptech to jeden z nich.

Jaki potencjał jest już poznany i zdefiniowany?

Po pierwsze sterowanie oświetleniem — już od kilku lat oprawy LED, przeróżne czujniki, elementy sterujące można integrować w spójny system i zarządzać nimi z poziomu centralnego. Przysłowiowa żarówka zyskała pierwiastek inteligencji. Nasze systemy oświetleniowe integrują się z systemami BMS, audio, klimatyzacją czy budynkową kontrolą dostępu wymieniając ze sobą dane i zapewniając efektywną oraz intuicyjną pracę dla wszystkich użytkowników. Ten trend integracji oświetlenia z innymi rozwiązaniami występuje także w innych obszarach: w magazynach, hotelach czy sklepach. Jego następstwem jest z kolei większa koncentracja na korzyściach, jakie dostarcza dana funkcjonalność. Teraz przyszedł czas na komunikację dwustronną. Teraz oświetlenie nie tylko świeci, ale jest nośnikiem informacji — wartościowejzarówno dla osoby zarządzającej przestrzenią biurową, jak i dla samego pracownika.

Poproszę o przykład.

Światło generowane przez każde elektryczne źródło światła migocze. Jest to niezauważalne dla ludzkiego oka, ale rozpoznawane przez urządzenia elektroniczne. Na podstawie tej wiedzy powstała na rynku technologia VLC (Visual Light Communication), której rozwinięciem jest LiFi (Light Fidelity). Rolę przekaźnika sygnału internetowego pełni oprawa oświetleniowa LED — a nie router WiFi. Dlatego możemy przez „żarówkę” wysyłać maile lub oglądać YouTube. Przewaga transmisji za pomocą światła jest oczywista. Po pierwsze pasma radiowe są już bardzo zatłoczone, a w przypadku światła mamy duże pole manewru. Po drugie transfer LiFi jest dużo bezpieczniejszy. Sygnał nie przechodzi przez ściany — nie będąc w zasięgu światła nie mam dostępu do sieci. To ważne np. w szpitalach, centrach przetwarzania danych czy bankach, czyli wszędzie tam, gdzie przetwarza się dane wrażliwe. Kolejna przewaga to brak wpływu pola magnetycznego, dlatego z LiFi można korzystać w samolocie.

Czy rynek jest na to gotowy?

Mamy już w Polsce pierwsze projekty np. w sektorze finansowym. Klienci doceniają potencjał i zalety rozwiązania. Dodatkowym atutem jest to, że światło sztuczne potrzebne jest wszędzie tam, gdzie funkcjonują ludzie. Gęstość pokrycia powierzchni, w przypadku korzystania z instalacji oświetleniowej, jest więc ogromna i to bez dodatkowych nakładów na infrastrukturę. Na razie, aby używać LiFi konieczne jest stosowanie zewnętrznego czytnika pełniącego rolę modemu. Jestem jednak przekonany, że wraz z rozwojem tej technologii producenci będą wbudowywać czytniki w laptopy, tablety i smartfony.

To brzmi bardzo ciekawie, ale gdzie w tym wszystkim jest człowiek?

Mówiąc o oświetleniu nie sposób pominąć człowieka. To z myślą o człowieku i dla niego projektujemy nasze rozwiązania. I nie chodzi tylko o poprawianie komfortu życia, ale także poprawianie przez światło ludzkiego zdrowia. Dziś ponad 80 proc. czasu spędzamy w budynkach i to jakim światłem się otaczamy ma ogromne znaczenie. Od wielu lat pracujemy nad koncepcją (Human Centric Lighting), w której światło wspiera naturalny cykl dobowy człowieka. Nasze potrzeby biologiczne od pokoleń pozostają niezmienne jednak tryb życia i pracy zmienia się w zawrotnym tempie. Dobrze zaprojektowane oświetlenie musi uwzględnić oba czynniki. Z takiego systemu korzystają np. pracownicy firmy Skanska w budynku Spark. Rozwiązanie z jednej strony wykrywa ilość światła dziennego w pomieszczeniu, dawkując odpowiednio światło sztuczne. Z drugiej strony w ciągu dnia zmienia się natężenie i temperatura barwowa światła, co ma odzwierciedlenie w ilości wydzielanych przez człowieka hormonów, wpływających tym samym na jego samopoczucie i prawidłowo regulując wewnętrzny zegar biologiczny.

Chyba trudno zmierzyć efekt dobrego samopoczucia w pracy?

Z pozoru trudno mierzyć takie parametry jak satysfakcja z pracy, motywacja, kreatywność czy samopoczucie. Jest jednak sporo rozwiązań pozwalających przełożyćwartości niemierzalne na język liczb i kryteriów oceny. Jednym z nich jest certyfikacja WELL building. Jako pierwsza w pełni skupia się na zdrowiu i samopoczuciu pracownika. Powstawała przez lata analiz naukowców, a światło jest jednym z jej podstawowych kryteriów. Wdrażanie dobrej jakości światła w biurach skutkuje też wymiernymi oszczędnościami.

To znaczy?

Jeśli przyjrzymy się strukturze kosztów np. firmy technologicznej, to zobaczymy, że około 90 proc. kosztów wiąże się z pracownikami, ich wynagrodzeniem i utrzymaniem. Reszta to np. koszty przestrzeni i mediów. Jeśli można wygenerować 50-70 proc. redukcji kosztów związanych z energią, to zyskamy oszczędność rzędu 5 proc. kosztów funkcjonowania całej firmy. Ale jeżeli dobrym światłem będziemy mogli wygenerować tylko 10 proc. oszczędności, zwiększając efektywność pracownika i wspierając jego zdrowie, co w praktyce oznacza większą kreatywność i zaangażowanie, mniej błędów, mniej zwolnień lekarskich, niższą rotację, to nasz wkład w strukturę oszczędności istotnie rośnie.

To jaka będzie przyszłość tego mariażu budownictwa i technologii?

W mojej ocenie to będzie związek na długie lata. Najbliższy czas poświęcimy na komercjalizację tych wszystkich pomysłów, na ich rozpowszechnienie tak, aby stały się standardem. Światło weszło w sferę IT. Teraz, projektując oświetlenie, musimy myśleć nie tylko o tym, ile go ma być i czy będzie ładnie. Część systemowa rozbudowała się tak bardzo, że musimy koncentrować się na aplikacji, integracji, na całym systemie, na wszystkich parametrach, które jeszcze parę lat temu były domeną programistów. Kiedy przyszedłem do pracy do Signify, wcześniej Philips Lighting, kilka lat temu zażartowałem: koniec świata — piszemy oprogramowanie na żarówkę. Dziś moje myśli są już znacznie dalej. Jak to oprogramowanie połączyć np. z systemem rezerwacji pokoi w hotelach, żeby personalizować światło albo z aplikacją dla klienta w sklepie, żeby mógł szybciej robić zakupy i z dodatkowym rabatem.

NOWA FUNKCJA ŚWIATŁA:
Projektując dziś oświetlenie, musimy myśleć nie tylko o tym, ile go ma być i czy będzie ładnie. Część systemowa rozbudowała się tak bardzo, że musimy koncentrować się na aplikacji, integracji, na całym systemie, na wszystkich parametrach, które jeszcze parę lat temu były domeną programistów — mówi Radosław Buczkowski, kierownik działu projektowego w Signify.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Wysyłaj maile przez żarówkę