WYWIAD-PSL chce podatku importowego lub niższych stóp

POLNORD Spółka Akcyjna
opublikowano: 2001-11-16 17:30

Justyna Pawlak

WARSZAWA (Reuters) - Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) zagroziło w piątek, że złoży w parlamencie wniosek o ograniczenie niezależności decyzyjnej banku centralnego, jeżeli jego koalicyjny partner - Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) nie zgodzi się na wprowadzenie podatku importowego.

Sprawa czasowego wprowadzenia podatku importowego wydaje się w coraz większym stopniu dzielić współrządzące ugrupowania. SLD-UP nie spieszą się z wprowadzeniem tego kontrowersyjnego środka, który według PSL-u miałby pomóc słabnącej rodzimej gospodarce.

"Nie chodzi nam o pieniądze, ale o poprawę konkurencyjności polskiego eksportu" - powiedział wiceprezes PSL, Marek Sawicki w wywiadzie dla Reutera. "Jeżeli minister finansów zaproponuje inne środki służące temu celowi, wtedy nie będzie potrzeby wprowadzania podatku importowego".

"Przez inne środki rozumiemy znaczne obniżenie stóp procentowych. Jeżeli bank centralny to zrobi, nie będzie potrzeby wprowadzania podatku importowego. Jeżeli nie można tego osiągnąć poprzez rozmowy, sięgniemy po środki natury legislacyjnej" - dodał.

Jak na razie ludowcy nie złożyli w Sejmie wniosku o zmianę zasad funkcjonowania banku centralnego, którego polityka monetarna jest obecnie kształtowana wyłącznie w oparciu o potrzebę walki z inflacją.

Stosunek SLD do ograniczenia niezależności banku centralnego nie jest do końca jasny. Sojusz często jednak wspiera ludowców w obwinianiu restrykcyjnej polityki NBP za niski wzrost gospodarczy i rosnące bezrobocie.

NA RATUNEK BUDŻETOWI

Wprowadzenie od 2002 roku pięcioprocentowego podatku importowego planował także poprzedni rząd. Minister finansów z ramienia SLD, Marek Belka odrzuca jednak ten pomysł, podzielając obawy banku centralnego, że podatek przyczyniłby się do wzrostu inflacji i spowolnienia wzrostu gospodarki.

Według źródła w Ministerstwie Finansów podatku importowego nie ma w projekcie budżetu na rok 2002, który Belka chce zaprezentować na posiedzeniu rządu w przyszłym tygodniu.

Proszący o zachowanie anonimowści przedstawiciel resortu finansów dodał jednak, że sam Belka nie wyklucza zmian w projekcie wprowadzanych w ostatniej chwili.

"Projekt budżetu na 2002 rok nie jest jeszcze ostatecznie zamknięty" - powiedział.

Rząd chce ograniczyć wydatki i zwiększyć przychody budżetu tak, by utrzymać deficyt na poziomie możliwym do sfinansowania. W 2002 roku deficyt budżetowy ma wynieść nie więcej niż 40 miliardów złotych, czyli pięć procent Produktu Krajowego Brutto.

W tym roku deficyt ma wynieść 3,9 procent PKB, ale cel ten jest zagrożony z powodu spadających wpływów z podatków i rosnących wydatków socjalnych.

Politycy z obu stron sceny politycznej obwiniają bank centralny, że wysokimi stopami procentowymi tłumi wzrost gopsodarczy, który według wstępnych założeń Ministerstwa Finansów w przyszłym roku ma wynieść 1,4 procent - podobnie do poziomu wzrostu oczekiwanego w tym roku.

"Jeżeli polską gospodarkę trawi rak, to albo znajdzie się chirurg, który go wytnie, albo trzeba szukać innego lekarstwa takiego jak nowelizacja ustawy o NBP" - powiedział Sawicki.

"Nie możemy mieć sztucznie wysokiej wartości złotego, bo nasi eksporterzy stają się przez to niekonkurencyjni" - dodał.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))