Wyższa inflacja bije w ubezpieczycieli

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2000-09-07 00:00

Wyższa inflacja bije w ubezpieczycieli

MA BYĆ LEPIEJ: Korporacji Ubezpieczeniowej Filar, kierowanej przez Janusza Ziejewskiego, nie udaje się zarabiać ani na ubezpieczeniach, ani na lokatach. Na razie. fot. MP

Jedynie cztery z 25 towarzystw ubezpieczeń majątkowych sprzedaje z zyskiem produkty. Zdecydowana większość wychodzi na swoje, bo dobrze lokuje środki ze składek. Problem jednak w tym, że gros zysków pochłania wysoka inflacja.

Spośród 25 towarzystw ubezpieczeń majątkowych i osobowych, które odpowiedziały na naszą ankietę, jedynie cztery firmy zarabiają na sprzedaży swoich produktów, czyli wykazują dodatni wynik techniczny. Są to PZU, KUKE, CU TUO i TU Europa.

Zdaniem Jerzego Wysockiego, prezesa Polskiej Izby Ubezpieczeń, sytuacja ta nie jest niepokojąca, o ile firmy potrafią umiejętnie lokować. Na koniec pierwszego półrocza Ô99 przychody z lokat w majątkowych towarzystwach przekroczyły 510 mln zł. W analogicznym okresie 2000 r. osiągnęły wartość 808,3 mln zł. Gros zysków pochłonęła jednak inflacja, której wskaźnik liczony od czerwca Ő99 do czerwca Ő00 wyniósł 10,2 proc.

Niezbyt mocny Filar

Szczególnie ucierpiała na tym Korporacja Ubezpieczeniowa Filar. Jej przychody z lokat do 30 czerwca tego roku sięgnęły 12,5 mln zł, a koszty działalności lokacyjnej (kdl) nieco przekroczyły 15,5 mln zł. Przedstawiciele korporacji wyjaśniają, że 5,32 mln zł stanowi ujemny wynik na sprzedaży lokat. Tzw. koszty zwyczajne wyniosły jedynie 394,5 tys. zł. Natomiast aż 9,82 mln zł w kdl to, zdaniem przedstawicieli Filara, przede wszystkim efekt wysokiej inflacji.

Janusz Ziejewski, prezes spółki, dodaje jednak, że ostatni z wymienionych kosztów, to obligacje Skarbu Państwa, obecnie traktowane jako rezerwy, które w przyszłości powinny przynieść zyski. Chyba że towarzystwo będzie zmuszone do wypłacenia wysokiego odszkodowania i wcześniej sprzedaży tych papierów.

Większość towarzystw, chcąc poprawić rentowność, już zdecydowała się podnieść ceny ubezpieczeń komunikacyjnych. Tradycyjnie, na ich sprzedaży nie straciło jedynie PZU, największy krajowy ubezpieczyciel.

Grunt to nisza

Katarzyna Wojciechowska, wiceprezes Commercial Towarzystwo Ubezpieczeń Ogólnych, uważa, że firmy mogą zarabiać na każdej z ubezpieczeniowych grup, pod warunkiem określenia specjalizacji i oferowania stawek dostosowanych do ponoszonych kosztów.

Jerzy Wysocki twierdzi jednak, że wysokie stawki nie zawsze są najbardziej efektywnym rozwiązaniem. Podkreśla, że czasem warto sprzedawać produkt o niskiej rentowności, dzięki któremu można pozyskać klientów, chętnych dodatkowo na ubezpieczenie, na którym firma może zarobić. Przenoszenie kosztów towarzystw na klientów to, jego zdaniem, ostateczność. Spółki powinny wykorzystywać najpierw inne instrumenty, np. dokapitalizowanie. Tą drogą idą zresztą działające w Polsce zakłady, finansując koszty rozwoju.

Kapitały własne towarzystw ubezpieczeniowych zwiększyły się z 1,34 mld zł po pierwszym półroczu 1999 do 3,62 mld zł na koniec czerwca 2000 r. Rosły również koszty działalności ubezpieczeniowej — odpowiednio z 787,3 mln zł do 1,07 mld zł. Większość tych środków pochłaniają jednak nie tylko inwestycje w rozwój towarzystw, ale także konieczność pokrywania rosnących strat.