Wzniosłość haseł vs niedecyzyjność

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-10-05 20:00

Europejska Wspólnota Polityczna (EWP) to bardzo młody byt międzynarodowy, bez stałej struktury oraz co najważniejsze – jakiejkolwiek sformalizowanej decyzyjności.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wzniosłość haseł i dokumentów oraz szczytność celów takich inicjatyw zajmuje grube tomy, natomiast ich realna skuteczność jest minimalna. Prawdziwy wpływ na funkcjonowanie naszego kontynentu mają jedynie: militarna Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) oraz gospodarczo-społeczna Unia Europejska (UE). Rok temu EWP zainicjował Emmanuel Macron, ego francuskiego prezydenta wyrasta wysoko ponad zbyt ciasny dla niego gorset struktur NATO i UE. Wymyślił zbiórkę aż 47 szefów rządów/państw, w tym 27 unijnych oraz 20 spoza. Do tej drugiej podgrupy wstąpiły państwa biegunowo różne, np. Szwajcaria i Czarnogóra, a także pary skonfliktowane zbrojnie – Armenia i Azerbejdżan, Serbia i Kosowo. Oczywiście swojej szansy na przyspieszenie akcesji do UE szuka Ukraina. Jako platforma koordynacji EWP ma wzmacniać bezpieczeństwo, stabilność i dobrobyt kontynentu. Przy tak świetlanym założeniu nawet trudno się dziwić, że zbiórki całkowicie niedecyzyjnej EWP odbywają się coraz częściej. 1 czerwca przywódcy 47 państw spotkali się w Mołdawii, w XIX-wiecznym zamku Mimi w Bulboace blisko prorosyjskiego Naddniestrza, czyli demonstracyjnie pod nosem Kremla. 5 października natomiast zjechali się do bajecznej Alhambry w hiszpańskiej Granadzie. Notabene Mateusz Morawiecki czwartkowy szczyt EWP sobie… odpuścił, obrady plenarne trwały od południa, natomiast rządowy B-737 nr 0111 „Roman Dmowski” wylądował w Maladze dopiero o godz. 15:20 i do Granady (to ponad 130 km) premier dojechał po wszystkim, dopiero na nieformalne rozmowy wieczorne w średniowiecznej Alhambrze.

Tak naprawdę pojechał do Granady na piątkowe nieformalne spotkanie Rady Europejskiej (RE). To druga część zlotu, w składzie już tylko 27 państw unijnych. Cokwartalny planowy szczyt RE odbędzie się w Brukseli dopiero 26-27 października, wtedy Mateusz Morawiecki będzie miał – bez względu na wyniki naszych wyborów 15 października – status szefa rządu jedynie administrującego w oczekiwaniu na złożenie dymisji podczas inauguracji Sejmu (co nastąpi przypuszczalnie 13 listopada). Akurat w Granadzie ma okazję porozmawiać z Pedro Sánchezem, jak się funkcjonuje jako premier/niepremier. Socjalistyczny szef rządu hiszpańskiego wybory 23 lipca przegrał, ale wobec pata w Kongresie Deputowanych cały czas działa, notabene po niepowodzeniu prawicy otrzymał od króla misję sklecenia koalicji lewicowej. Do końca półrocznej prezydencji Hiszpanii w Radzie UE dociągnie, a później może…. kolejne wybory.

Charles Michel zarysował bardzo ambitną agendę nieformalnego posiedzenia RE. Chciałby rozpocząć „proces refleksji na temat przyszłych priorytetów UE”. Debata ma potrwać przez kilka najbliższych miesięcy i ukształtować program strategiczny na kadencję 2024–29. Według przewodniczącego „Granada to czas, aby spojrzeć wstecz i krytycznie ocenić postęp we wzmacnianiu europejskiej suwerenności, określić nasze osiągnięcia, a także obszary, które nadal wymagają naszych działań politycznych”. Program strategiczny oczywiście musi obejmować perspektywy i konsekwencje ewentualnego rozszerzenia UE, czyli zmiany kategorii części państw uczestniczących w Granadzie tylko w czwartkowej zbiórce EWP na pozostające również na piątkową RE. Z oczywistych powodów szczyt zostanie jednak zdominowany przez temat unijnego pakietu azylowo-migracyjnego – przynajmniej taki plan ma Mateusz Morawiecki. W obecnej fazie niewiele już może wskórać, realnie co najwyżej… obrazić się wspólnie z Viktorem Orbánem na zatwierdzenie jednomyślnych konkluzji RE. Ale akurat na użytek naszej kampanii nieformalne posiedzenie tuż przed wyborami trafiło mu się idealnie.