W nordyckiej (chodzi o Danię, Norwegię, Szwecję, Islandię i Finlandię) kulturze organizacyjnej pracownicy mają wpływ na to, co robią, a przełożeni zabiegają, by podwładni lubili swoje zadania — przekonują specjaliści od zarządzania.
— Poza tym pracownicy powinni mieć poczucie osobistegowkładu w działanie firmy, która ich zatrudnia. Jeśli każda osoba, nawet na najniższym stanowisku, będzie miała prawo do swobodnej wypowiedzi, to będzie sobie wyrabiała własne zdanie, a przez to stanie się bardziej kreatywna — przekonuje dr Włodzimierz Pessel, skandynawista z Collegium Civitas w Warszawie.
W krajach nordyckich to właśnie tzw. kapitał ludzki postrzega się jako punkt wyjścia do ewentualnego sukcesu firmy. Takie podejście wytworzyłostyl zarządzania oparty na dialogu i doprowadziło do równouprawnienia pracowników.
— Krytyczne spojrzenie na konkretne wyzwania przedsiębiorstwa i komunikowanie przełożonym niekiedy odmiennej wizji rozwiązywania problemów jest wręcz oczekiwane. W duńskim modelu zarządzania akcent kładzie się nie tyle na samą pracę, ile na dialog i dyskusję z przełożonymi. Szczególnie doceniana jest również inicjatywa pracowników, którzy wychodzą z własnymi projektami i pomysłami na rozwój przedsiębiorstwa — opowiada Bartłomiej Chabierski, II sekretarz Ambasady RP w Kopenhadze.
Takie podejście otwiera przedsiębiorstwo na nowe pomysły i wzmacnia więź między nim a pracownikami.
— To bodajże najbardziej odróżnia je od stylu zarządzania w części polskich firm, w których dominuje kult jednostki reprezentowany najczęściej przez prezesa bądź głównego dyrektora. To on wyznacza zadania pracownikom, często nie oczekując inicjatywy, bardziej krytycznego spojrzenia na działania firmy czy pomysłów na jej rozwój — mówi Bartłomiej Chabierski.
Podobne obserwacje ma Anna Pełka, radca ds. politycznych i ekonomicznych Ambasady RP w Helsinkach. Tłumaczy, że w krajach nordyckich bardziej niż w Europie Środkowo- -Wschodniej ceni się tzw. miękkie zarządzanie, które uwzględnia ocenę i opinię członków zespołu.
— Tzw. team work to kluczowa sprawa dla firm i korporacji.Fińskie przedsiębiorstwa wyróżnia też znakomita organizacja pracy, koordynacja działań na wszystkich szczeblach. Dbałość o transparentność polityki firm, otwartość, poszanowanie praw jednostki, respektowanie praw mniejszości i kobiet, a poza tym brak zgody społecznej na przejawy mobbingu, szacunek dla procedur widać nie tylko w sektorze prywatnym, ale i publicznym — mówi Anna Pełka.
Opowiada, że w Finlandii umowa — pisemna lub ustna — to rzecz święta, a jej złamanie naraża na utratę zaufania, które ma w tym kraju szczególne znacznie.
— Raz nadużyte zaufanie jest prawie nie do odzyskania czy to w relacjach służbowych, czy prywatnych. Warto o tym pamiętać, w szczególności na początku współpracy — radzi Anna Pełka.
Co jeszcze warto mieć na uwadze, planując biznes z fińskimi partnerami?
— To, że są niezwykle solidni, poważni w słowie i czynie, ciężko pracują, cenią wysoką jakość, są punktualni. Cenią i szanują fińską tradycją i markę. Jeżeli planujemy drobny upominek dla Fina, powinniśmy się upewnić, że ma on najwyższą jakość, bo będzie to świadczyło o naszym szacunku dla obdarowanego. Jeżeli mielibyśmy przekazać marnej jakości upominek, lepiej nie dawać go w ogóle — podpowiada Anna Pełka. A czego Finowie nie lubią?
— Nonszalancji i arogancji w rozmowach biznesowych, braku skromności, braku zaangażowania, niesolidności i niedotrzymywania słowa i ustalonych terminów — mówi radca Ambasady RP w Helsinkach.
Mieszkańcy Północnej Europy nie są ceremonialni jak Azjaci, nie koncentrują się też na pieniądzach, więc nie działa wśród nich amerykański mit przeskoczenia od pucybuta do milionera.
— Oczywiście status angielszczyzny jako biznesowegolingua franca spowodował przenikanie do Skandynawii [Szwecja, Norwegia, Dania — przyp. red.] języka korporacyjnego, ale samo pojęcie korporacji nie jest „wygodne” w ustach Skandynawa — mówi Włodzimierz Pessel.
Tłumaczy, że kultura korporacyjna pochodzi z modelu liberalnego, a Skandynawia jest z ducha socjalistyczna.
— Ton polityce w krajach skandynawskich w czasach ich modernizacji nadała socjaldemokracja. To socjałowie forsowali zasadnicze reformy społeczne. Dlatego taki na pozór sprzeczny z wolnym rynkiem, bo wcale nieudawany,wybitnie lewicowy komponent wyróżnia nordyckich graczy na rynku — uważa Włodzimierz Pessel.
W tym kontekście mniej dziwi postawa Ingvara Kamprada, „ojca Ikei”, który do biura dojeżdżał transportem publicznym, zakupy robił w dyskoncie, nosił się tanio, a podczas podróży zagranicznych, gdy witano go już jako gwiazdę biznesu, odmawiał zakwaterowania w drogich hotelach.
— Ingvar Kamprad bez wątpienia pozycję lidera zdobył, ale nie podważał skutecznego modelu równości w pracowniczym kolektywie — dodaje Włodzimierz Pessel.