Wzory przyszły z Zachodu

Paweł Zielewski
opublikowano: 2000-10-05 00:00

Wzory przyszły z Zachodu

Jeszcze rok, dwa lata temu oferta rodzimych instytucji finansowych skierowana specjalnie do małych i średnich firm o wiele ładniej wyglądała na reklamowych folderach niż w rzeczywistości. Dzisiaj oferta poprawiła się, chociaż sceptycy i malkontenci mogą z łatwością znaleźć jej słabe punkty.

Niemniej ofertę polskich banków dla tego sektora można już ocenić jako przyzwoitą. Najważniejsze, że rodzime instytucje zdały sobie w końcu sprawę z tego, że nigdy nie będą konkurencyjne, jeśli nie zaoferują firmom pełnej gamy usług zebranych w specjalnych pakietach.

Jednak nie ma co się oszukiwać — sami polscy bankowcy (choć pracowali nad podobnymi pakietami) przyznają, że wejście do naszego systemu bankowego poważnych inwestorów z Zachodu przyspieszyło ów proces.

Zagraniczni partnerzy — wszyscy mający ogromne doświadczenie w finansowaniu działalności średniej wielkości przedsiębiorstw — przenieśli na polski grunt gotowe rozwiązania, choć nikt głośno nie przyzna, że np. pakiety dla firm BPH czy Pekao SA bardzo przypominają oferty banków z Niemiec i Włoch.

W wypadku Pekao SA pakiet usług finansowych dla małych i średnich firm został dodatkowo tak zmodyfikowany, że potrafi spełnić warunki praktycznie każdej niewielkiej firmy o bardzo zróżnicowanej zarówno wielkości przychodów, jak i wielkości zatrudnienia.

Trzeba jednak zaznaczyć, że zdarzają się i potknięcia. Są jeszcze instytucje, którym jakoś nie zależy (w rzeczywistości, bo ulotki mówią — rzecz jasna — coś innego) na małych, najmniejszych przedsiębiorstwach. Udowodniły to przynajmniej trzy banki, w których niżej podpisany próbował założyć rachunek firmowy (firma była fikcyjna). Rachunek — owszem, można założyć, ale banki niechętnie (czytaj: w ogóle) dodają do nich przywileje, do których się oficjalnie przyznają.

Mała, rodzinna firma, ma praktycznie zerowe szanse na firmowe karty (ekstrawagancja), ale przede wszystkim może zapomnieć o linii kredytowej, jeśli jest mała, nowa i niszowa.

To jasne, że największe pieniądze przynosi obsługa firm większych. Firmy małe dużych zysków bankom nie gwarantują. Ale to od nich także zależy, jak polskie banki będą postrzegane. I warto o tym pamiętać.

Paweł Zielewski