W grudniu 2001 r. stopa bezrobocia wyniosła 17,4 proc. W analogicznym okresie 2000 r. w Polsce bez pracy pozostawało 15,1 proc. ludności czynnej zawodowo. Bez prawa do zasiłku było w końcu grudnia 2001 roku 2,491 mln osób, czyli 80 proc. ogółu zarejestrowanych bezrobotnych.
Dla ekonomistów ten wynik nie jest zaskoczeniem. Znaczny skok bezrobocia to głównie efekt sezonowy — pod koniec roku przeprowadza się najwięcej zmian w strukturze zakładów pracy. Systematyczny i szybki wzrost stopy bezrobocia w całym 2001 roku jest efektem spowolnienia gospodarczego.
— Na rynek pracy wkroczył wyż demograficzny. Oceniam, że rocznie przybywa z tego powodu 150-180 tys. bezrobotnych — szacuje Marek Zuber, ekonomista BPH PBK.
W projekcie tegorocznego budżetu rząd założył, że stopa bezrobocia na koniec 2001 roku wyniesie 17,3 proc. , a w grudniu 2002 roku — 18,6 proc. Szacunki analityków dotyczące ubiegłego roku były zgodne z rządowymi, jednak prognozy na bieżący rok znacznie się różnią. Większość ekonomistów spodziewa się przekroczenia 20-proc. progu bezrobocia w grudniu 2002 r. Specjaliści twierdzą, że by ustabilizować bezrobocie, Polska powinna rozwijać się w tempie 4-4,5-proc. przyrostu PKB rocznie.
— Nie ma szans na poprawę w najbliższych dwóch latach, może tylko tempo wzrostu bezrobocia będzie niższe. Przy wyjątkowo sprzyjających warunkach w połowie 2003 r. możliwe jest ustabilizowanie tego czynnika — mówi Marek Zuber.