Wzrost gospodarczy ani myśli się zmniejszać

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2007-08-31 00:00

Znowu zaskoczenie. Tym razem zapasy podbiły dynamikę PKB do 6,7 proc. Ekonomiści nie są zgodni, czy to groźne dla inflacji.

Dynamikę wzrostu PKB podbił znaczny przyrost zapasów

Znowu zaskoczenie. Tym razem zapasy podbiły dynamikę PKB do 6,7 proc. Ekonomiści nie są zgodni, czy to groźne dla inflacji.

Gospodarka jest rozpędzona jak lokomotywa — tymi słowami Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów, skomentowała informacje o wzroście gospodarczym w II kwartale. Według GUS wyniósł aż 6,7 proc., co jest wynikiem znacznie lepszym od prognoz rynkowych, wskazujących na wzrost rzędu 6 proc.

— Wynik robi wrażenie. Okazało się, że inwestycje rosły w II kwartale szybciej, niż wskazywały prognozy rynkowe, a spożycie indywidualne — wolniej. Największym jednak zaskoczeniem jest znaczny przyrost zapasów, który podbił dynamikę wzrostu gospodarczego. Jego wkład w PKB wyniósł 1,9 proc. Ostatnio podobna sytuacja zdarzyła się w III kwartale 2004 r. — komentuje Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.

Optymizm ministra

Niepokoić mogą natomiast informacje o handlu zagranicznym: saldo obrotów towarowych zaniżyło wzrost gospodarczy o 2,6 pkt proc.

— Jeśli dodamy do tego beznadziejną, niespełna 8-procentową, dynamikę eksportu, okazuje się, że nasza gospodarka staje się coraz droższa i coraz bardziej się nagrzewa — twierdzi Bartosz Pawłowski, ekonomista ING.

Zyta Gilowska jest o nią jednak spokojna.

— Komponenty wzrostu w II kwartale pokazują, że zmniejszają się napięcia w handlu, szczególnie w sektorze budowlanym, co oznacza, że zmniejsza się presja na wzrost cen. Perspektywy na kolejne kwartały są bardzo dobre — mówi minister Gilowska.

Obawy RPP

Marian Noga z Rady Polityki Pieniężnej (RPP) interpretuje dane o wzroście gospodarczym zupełnie inaczej.

— Potwierdzają one, że presja inflacyjna rośnie. Uważam, że stopa, która zapewni inflację wokół celu, to poziom 5,5 proc. Oznacza to, że konieczne są trzy podwyżki stóp procentowych do połowy 2008 r. — uważa Marian Noga, uznawany za zwolennika restrykcyjnej polityki pieniężnej.

Z kolei Mirosław Pietrewicz, który uchodzi za gołębiego członka RPP, jest przekonany, że ostatnie decyzje rady współgrają z najświeższymi danymi o wzroście gospodarczym.

Zdaniem Moniki Kurtek, wypowiedzi gołębich członków RPP pokazują, że wystraszyli się nieco dynamiki PKB, która może rodzić większe zagrożenie dla inflacji.

— Tak jednak być nie musi, bo spożycie indywidualne okazało się niższe od prognoz, więc presja inflacyjna z tego tytułu także będzie niższa. Inwestycje też nie powinny skutkować zwiększeniem presji, podobnie nie rodzą jej duże zapasy. Sama wyższa od przewidywań dynamika PKB nie musi zatem oznaczać, że ryzyko związane z cenami wzrosło — twierdzi ekonomistka Banku BPH.