Amerykańska waluta traktowana jest przez globalnych inwestorów jako bezpieczna przystań. Ostatnie tygodnie to potwierdziły. Pogarszająca się sytuacja fiskalna strefy euro, widmo bankructwa Grecji i presja na system bankowy w unii walutowej skierowały kapitał do USA. — Dolar się umacnia, ponieważ aktualnie problemy Ameryki są dużo mniejsze niż strefy euro, którą czekają trudne decyzje polityczne (euroobligacje, unia fiskalna, uzdrawianie finansów publicznych), co do których na razie nie ma pełnej zgody — mówi Jarosław Antonik, członek zarządu KBC TFI.
Walutowy lewar
Gwałtowny wzrost kursu dolara względem polskiej złotówki poprawił krótkoterminowe wyniki funduszy inwestujących w amerykańskie obligacje skarbowe. Fundusz KBC Dolar FIZ od początku lipca do 12 września zarobił aż 18,3 proc. Spory zysk przyniósł klientom również Pioneer Obligacji Dolarowych FIO (13,7 proc.) oraz PKO Papierów Dłużnych USD, który w opisywanym okresie był prawie 15 proc. nad kreską. — Jest to wynik odpowiedniego dostosowania portfela inwestycyjnego do zachodzących obecnie procesów rynkowych. Oprócz wahań walutowych funduszom pomogły obserwowane w ostatnich miesiącach spore zwyżki cen papierów dłużnych. Resztę robi odpowiednia selekcja tych papierów, bo nie wszystkie obligacje mogły przynieść ostatnio zysk — mówi Łukasz Górnicki, rzecznik PKO TFI.
Duży zysk, duże ryzyko
Wysokie stopy zwrotu funduszy obligacji dolarowych mogą zachęcać do zakupu jednostek uczestnictwa. Czy to dobry moment? Głównym źródłem zysku tych funduszy w ostatnich tygodniach były zmiany notowań walut. Inwestorzy powinni pamiętać, że dobra passa dolara nie będzie trwała wiecznie. Tak szybko jak globalni gracze zwrócili się w stronę amerykańskiej waluty, równie szybko mogą się od niej odwrócić. — Wiele wskazuje na to, że wzrost notowań dolara może się zatrzymać w rejonie 3,17- -3,22 zł. Nie oczekiwałbym jednak znaczącego umocnienia złotego, ale raczej korekty ostatnich zwyżek dolara i stabilizacji cen. Sytuacja na rynku złotego to efekt zmian na światowych rynkach kapitałowych oraz notowań eurodolara. Ma także związek z ucieczką kapitału z rynków wschodzących — mówi Andrzej Tomczyk, analityk Admiral Markets. Zdaniem zarządzających, decyzja o zakupie jednostek uczestnictwa funduszy inwestujących na rynku amerykańskiego długu nie powinna być podejmowana na podstawie krótkoterminowych wyników. — Takie fundusze są polecane jako uzupełnienie portfela inwestycyjnego i rekomendowane na minimum 24 miesiące.Nie zachęcamy, by fundusze inwestycyjne traktować jako narzędzie do spekulacji, podobnie, jak towarzystwa na całym świecie. Doświadczenia krajowe jak i zagraniczne, wskazują, że podejście spekulacyjne jest w efekcie końcowym najmniej korzystne dla klienta — mówi Łukasz Górnicki, rzecznik PKO TFI. Jarosław Antonik z KBC TFI uważa, że tego rodzaju inwestycje są ciekawą propozycją dla osób, które część oszczędności lokują w dolarach.
Komentarz
— Choć ta waluta straciła w ostatnich latach na znaczeniu, jako instrument służący do przechowywania pieniędzy, nadal wielu Polaków przynajmniej część oszczędności trzyma w USD — twierdzi Jarosław Antonik.
Dolar służy ochronie kapitału
Dolar, w tym również amerykańskie papiery skarbowe, od zawsze postrzegany był przez inwestorów jako bezpieczna przystań i najlepsze antidotum na trudne czasy. Mimo iż w ostatnim okresie na wizerunku dolara pojawiło się kilka skaz, m.in. obniżka ratingu USA przez agencję Standard & Poor’s, dolar pozostaje najbardziej stabilną i pewną walutą w czasach zawieruchy. Jeżeli na rynkach utrzymywać się będzie niepewność, popyt na dolara i amerykańskie obligacje skarbowe również będzie wysoki. Wpłynie to na wzrost wartości amerykańskiej waluty w odniesieniu do innych walut świata, ale również rzutować będzie na rosnące ceny amerykańskich papierów skarbowych. Rentowność nadal będzie spadać. Aktywa dolarowe w czasach kryzysu są wykorzystywane przede wszystkim w celu ochrony kapitału. Obecnie w ujęciu realnym inwestorzy na 10-letnich papierach USA notują ujemne stopy zwrotu, bo rentowność obligacji jest niższa od inflacji.