Wzrost niewypłacalności wyhamował

opublikowano: 03-07-2019, 22:00

W pierwszej połowie tego roku liczba bankrutów i restrukturyzowanych spółek w Polsce sięgnęła 467. To dokładnie tyle co rok temu.

Firma Coface, ubezpieczająca należności, przygotowała raport na temat upadłości oraz restrukturyzacji polskich firm w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2019 r. Wynika z niego, że rosnący trend niewypłacalności firm w Polsce został przerwany — takich przypadków odnotowano 467, czyli dokładnie tyle samo co w pierwszym półroczu 2018 r.

Przy tym wśród wszystkich rodzajów postępowań najwięcej ogłoszono upadłości — 267. To o 3,3 proc. mniej niż rok wcześniej. Generalnie upadłości stanowią aż 57 proc. wszystkich postępowań. Natomiast łączna liczba restrukturyzacji wzrosła o 5 proc. i sięgnęła 200 przypadków, co stanowi 43 proc. wszystkich postępowań. Największy wzrost pojawił się w zakresie przyspieszonych postępowań układowych — o 26 proc. W pierwszej połowie 2019 r. ta najszybsza forma restrukturyzacji stanowiła już 69 proc. wszystkich postępowań restrukturyzacyjnych oraz 23 proc. ogółu postanowień sądowych w zakresie restrukturyzacji i upadłości.

— Niemniej nie oczekujemy, żeby poprawa w statystykach upadłości i restrukturyzacji była kontynuowana. Zakładamy 5-procentowy wzrost łącznej liczby takich przypadków w tym roku — mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce.

Tłumaczy, że do tej pory Polska była relatywnie odporna na spowolnienie gospodarcze w strefie euro, a zwłaszcza mizerne wyniki przemysłu w Niemczech, czyli na naszym głównym rynku eksportowym. Jednak niższy popyt globalny będzie coraz bardziej zauważalny wśród eksporterów oraz firm z nimi współpracujących.

— Już obecnie pogorszenie sytuacji na rynkach zagranicznych potwierdza wzrost upadłości i restrukturyzacji w branżach o dużym udziale eksportu — głównie wśród producentów mebli oraz firm transportowych — zwraca uwagę Grzegorz Sielewicz.

W bardziej optymistycznych barwach dla przedsiębiorstw w Polsce rysuje się popyt krajowy.

— Nie oznacza to jednak, że branże zależne bezpośrednio od niego doświadczą polepszenia sytuacji płynnościowej. Już w pierwszej połowie tego roku odnotowano wzrost upadłości i restrukturyzacji w handlu — o 16 proc., a zwłaszcza detalicznym — aż o 37 proc. To efekt rosnącej presji na wzrost wynagrodzeń, a także braków kadrowych, dużej konkurencji ograniczającej możliwości podnoszenia marż oraz zakazu handlu w wybrane niedziele — mówi Grzegorz Sielewicz.

Natomiast Marcin Siwa, dyrektor działu oceny ryzyka w Coface, zwraca uwagę, że w przypadku tej branży walka o klienta jest bardzo zażarta. W związku z tym marże spadają i coraz więcej mniejszych podmiotów ma problemy z utrzymaniem się na rynku. Natomiast transport już od dłuższego czasu boryka się z kłopotami z płynnością.

— Wzrost kosztów pracy spowodował, że w przypadku wielu firm z tego sektora działalność przestała być opłacalna. Negatywne tendencje w branży transportowej są o tyle niepokojące, że jest ona barometrem gospodarki i jej problemy mogą wieszczyć nadciągające pogorszenie koniunktury również dla innych sektorów — mówi Marcin Siwa.

Tylko w budownictwie liczba upadłości spadła. To efekt m.in. boomu związanego z popytem na mieszkania.

— Widać już jednak pewne symptomy pogorszenia. Spada nieco popyt na materiały budowlane, a liczba rozpoczynanych inwestycji maleje — mówi Marcin Siwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu