Amerykański rynek akcji jest całkowicie uzależniony od zastrzyków pieniędzy z banku centralnego. Widać to było podczas wtorkowej sesji, kiedy popyt ożywił się wyraźnie dopiero wówczas, gdy w wypowiedziach dwóch szefów regionalnych banków Fed dostrzeżono nadzieję na kontynuację ilościowego luzowania polityki pieniężnej. Do zakupów akcji mogły zachęcać także we wtorek prognozy Goldman Sachs i Deutsche Banku, których analitycy podwyższyli prognozy wartości S&P500 na koniec roku do 1750-1800 pkt. Wśród spółek optymistycznymi impulsami dla rynku było podwyższenie prognozy zysky przez Home Depot i “wotum zaufania” akcjonariuszy dla prezes JP Morgan.
Na zamknięciu rosła wartość 6 z 10 indeksów głównych segmentów S&P500. Najmocniej poszedł w górę wskaźnik spółek ochrony zdrowia (1,0 proc.). Mocniej niż rynek rósł również indeks spółek dostarczających dyskrecjonalne dobra konsumpcyjne (0,45 proc.). Najsłabsze były segmenty IT i materiałowy (po -0,2 proc.) oraz spółek świadczących usługi telekomunikacyjne (-0,8 proc.). Na zamknięciu drożało 54 proc. spółek z S&P500 i 70 proc. z Nasdaq 100. Z 30 blue chipów tworzących średnią Dow Jones na zamknięciu drożało 18. Najmocniej rosły kursy koncernu farmaceutycznego Merck oraz wspomnianych wcześniej Home Depot i JP Morgan. Najmocniej taniały akcje firmy ubezpieczeniowej Travelers Companies oraz dwóch największych w USA telekomów: AT&T i Verizon Communications.