WIG20 wzrósł w pierwszej części sesji do 2 542 pkt i na tym siły popytu się wyczerpały. W każdym razie do końca dnia wystarczyło ich tylko na to, by indeks utrzymał się niewiele powyżej poziomu wczorajszego zamknięcia.
Nastroje na giełdach kontynentu były dobre i wspomagane przez dzisiejsze dane makro z USA, ale GPW nie korzystała na tym. Na poziomie 2 550 pkt znajduje się szczyt z połowy sierpnia, który kształtował się przez cztery sesje - do jego pokonania potrzebne będą spore siły. Należy też pamiętać, że przez ostatnie dwie sesje WIG20 należał do najsilniejszych parkietów europejskich - dziś po prostu pozwolił się dogonić.
W podobnej do WIG20 sytuacji jest sporo indeksów giełd światowych. Główne
indeksy giełd w Paryżu, Budapeszcie czy w Nowym Jorku nie poradziły sobie
jeszcze z przełamaniem szczytów z sierpnia. Być może gdy nastąpi to na innych
giełdach, również WIG20 spróbuje przełamać ten poziom. Dobrym znakiem jest
zachowanie londyńskiego FTSE, który po dzisiejszej sesji znalazł się na
najwyższym poziomie od czterech miesięcy (gdyby WIG20 sforsował szczyty z
sierpnia także mógłby się pochwalić najwyższym poziomem od końca kwietnia).
Warto dodać, że wyceny polskich spółek prezentują się wysoko (w porównaniu do
estymowanych na przyszły rok zysków), także wobec rynków zachodnich. Co prawda
można doszukać się fundamentalnych przyczyn, dla których polskie banki wyceniane
są wyżej niż np. niemieckie czy francuskie (te wymagają dokapitalizowania), to
jednak jest to element obniżający atrakcyjność polskich akcji.
Rzeczone dane
z USA dotyczą cotygodniowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych - było ich 451
tys. - o 19 tys. mniej niż oczekiwano. Po drugie bilans handlu zagranicznego USA
wykazał w lipcu 42,8 mld USD deficytu, a oczekiwano 47 mld. Dane okazały się
wystarczająco dobre, by podnieść S&P o 0,8 proc. na początku notowań, ale
zbyt słabe by wpłynąć wyraźnie na przebieg notowań w Warszawie.
Na rynku obligacji mieliśmy dziś dobre nastroje. Islandia sprzedała bony za 400 mln EUR przy spadku rentowności, a rząd Węgier porozumiał się z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, co do zbicia przyszłorocznego deficytu budżetowego poniżej 3 proc. PKB (wcześniej rząd obstawał przy 3,8 proc. deficytu). Forint i węgierskie obligacje wzrosły po informacjach na ten temat (ale węgierski BUX zanotował spadek). Norwegia ujawniła się w gronie nabywców greckich obligacji skarbowych, co uznane zostało za deklarację wiary w to, że Ateny nie poproszą o restrukturyzację zadłużenia, co nadal jest powszechną opinią wśród zarządzających portfelami obligacji.
Zmiany na rodzimym rynku walutowym były dziś kosmetyczne.
Na rynku surowcowym ropa podrożała o 1,5 proc. do 75,6 USD za baryłkę (w NY) co daje najwyższą cenę od trzech tygodni. Złoto nie zmieniło wartości i jego cena wciąż przebywa w pobliżu rekordu, miedź natomiast potaniała o 1,2 proc.
Emil Szweda, Open Finance