KGHM w czwartek notowany był pierwszy dzień bez prawa do dywidendy (16,97 zł.
na akcje). Spowodowało to automatyczny spadek indeksu WIG 20 o ok. 50 pkt. Tym
samym indeks zbliżył się do ważnego poziomu wsparcia w okolicach 3680-3690 pkt.
Myślę, że zachowanie rynku przy tym poziomie może sugerować, w którą stronę
podążymy w najbliższych dniach. Przebicie do dołu oznaczać może kłopoty i
potencjał dalszego spadku. Obrona tego poziomu i zwiększone obroty będą
pozytywnym sygnałem i dają szansę ataku na nowe szczyty. Piątkowa sesja sugeruje
raczej drugie rozwiązanie, choć za wcześnie aby na pewno to rozstrzygać.
Kluczowe będzie także zachowanie rynków światowych. Motorem piątkowych wzrostów
były głównie spółki paliwowe, wśród których prym wiódł MOL (ponad 6% wzrost).
Dodatkowo pozytywną rolę nie tylko dla rodzimego parkietu może odegrać
"kalendarz". W przyszłym tygodniu mamy zakończenie kwartału i półrocza. Będzie
to powód do tzw. window dressing ze strony funduszy inwestycyjnych, czyli
"podciągania" indeksów na koniec okresów rozliczeniowych w celu prezentacji
wysokich stóp zwrotu zarządzanych aktywów.
Na GPW zadebiutowała kolejna
międzynarodowa spółka, podnosząca prestiż naszego parkietu w oczach inwestorów.
Orco Property Group jest już notowana na giedach w Paryżu i Pradze, a w czwartek
zadebiutowała w Warszawie i Budapeszcie.
Z wydarzeń związanych z giełdą
należy odnotować fakt wyboru po kilkunastu miesiącach prezesa zarządu przez Radę
Nadzorczą PKO BP. Po akceptacji KNB zostanie nim Rafał Juszczak.
Japonia, Chiny, Indie, Brazylia
Obecny tydzień w regionie azjatyckim stał pod znakiem zmienności walorów
giełdowych na cenowość których w dużym stopniu miały wpływ dane makroekonomiczne
oraz sytuacja wokół papierów dłużnych i walut.
Na giełdzie w Tokio po udanym
poprzednim tygodniu również i w tym widać było pozytywny sentyment inwestorów do
zakupów. Przez niemal cały tydzień odnotowaliśmy dużą zmienność cenową, która
ostatecznie dobrze zakończyła się dla byków. W efekcie operacji carry trade
wartość jena uległa znacznej deprecjacji względem głównych walut koszyka i
przekroczyła poziom 124 względem dolara. Taki poziom był odnotowany ostatnim
razem pod koniec 2002 roku. Na takim obrocie sytuacji korzystali głównie
najwięksi eksporterzy, których zyski w znacznej części pochodzą z handlu
międzynarodowego. Na spadek indeksu w trakcie ostatniej sesji bieżącego okresu
miały zdecydowanie wpływ spółki ubezpieczeniowe i z sektora nieruchomości w
efekcie wzrostu rentowności japońskich papierów dłużnych. W ujęciu całego
tygodnia indeks Nikkei225 zyskał 1,21%.
Z kolei giełda w Shanghaiu nie była
już tak korzystna dla inwestorów. Pierwsze sesje stały pod znakiem popytu do
czasu kiedy rozpoczęły się spekulacje o zaciśnięciu polityki monetarnej przez
Bank Centralny Chin. Ryzyko podwyżki ma swoje uzasadnienie zdaniem analityków ze
zbyt rozgrzanego parkietu giełdowego. W dalszym ciągu widoczny jest bardzo
dynamiczny wzrost nowo otwartych rachunków inwestycyjnych, który przekroczył w
tym roku już ponad 20 milionów. Dodatkowo wadze chcą schłodzić gospodarkę, która
rozwijając się zbyt szybko powoduje wzrost inflacji. Na tle całego tygodnia
indeks Shanghai Composite Index stracił niecały 1%.
Na południowo azjatyckiej
giełdzie w Bombaju ten tydzień również był udany dla byków. W głównej mierze
było spowodowane to niższą jak prognozowali analitycy inflacją, która osiągnęła
poziom 4,28% niespotykany dotąd od blisko roku. Takie dane automatycznie
spowodowały spadek rentowności obligacji, bowiem odsunęło się widmo podwyżki
stóp procentowych. Indeks największych 30 blue chipów indeksu BSE30 zyskał ponad
2% w tym tygodniu.
Natomiast na największej giełdzie w Ameryce Łacińskiej -
brazylijskiej Bovespie - nastroje były zbliżone do tych w Stanach Zjednoczonych.
Na parkiecie panowała zmienność, dwie sesje spadkowe przeplatały się z dwiema
wzrostowymi. Na czwartkowej sesji, podczas której zyskiwały największe spółki
indeksu na skutek lepszych danych o sektorze przemysłowym, Bovespa zyskała
1,16%. Bez piątkowej sesji obecny tydzień dla inwestorów był przeciętny bowiem
indeks zyskał zaledwie 0,27%.
Europa Zachodnia
W minionym tygodniu zaobserwowaliśmy zmienną sytuację na
zachodnioeuropejskich rynkach, po zeszłotygodniowych wzrostach emocje wyraźnie
uległy ostudzeniu. W ujęciu tygodniowym główne indeksy Eurolandu powitały
weekend na minusie, najlepiej zachował się frankfurcki DAX, tracąc około 1
proc., paryski CAC40 spadł o prawie 1,5 proc., a najgorzej wypadł londyński
FTSE, straciwszy ponad 2 proc. Sytuacja była determinowana zachowaniem się
indeksów amerykańskich oraz sytuacją na rynku surowców.
Niezdecydowanie
inwestorów widoczne było już od poniedziałku. Z jednej strony rosły walory
spółek z sektora chemicznego, po tym akcje Imperial Chemical Industries zyskały
16 proc. po informacjach o zainteresowaniu tą firmą ze strony Akzo Nobel,
czołowego światowego producenta farb. W ślad tego nie poszły jednak pozostałe
branże, co niektórzy tłumaczyli oczekiwaniem na poniedziałkowe oświadczenie
szefa EBC, Jean Claude Trichet`a w sprawie ewentualnego podnoszenia stóp
procentowych.
We wtorek nastroje uległy pogorszeniu, pogłębione niższym
otwarciem za oceanem. Traciła branża detaliczna i lotnicza. Tą pierwszą
"pociągnęły na południe" walory Tesco z powodu pogorszenia tegorocznych prognoz
spółki z uwagi na wyższe stopy procentowe i rosnącą konkurencję. Złe nastroje u
tej drugiej to prognozy irlandzkiego przewoźnika Ryanair, wieszczące gorszą
koniunkturę w branży i tańsze bilety, których ceny sam Ryanair obniżył przez
ostatnie 3 miesiące już o 90 mln USD.
Sytuacja na chwilę poprawiła się w
środę, kiedy pierwszy raz od 3 dni indeksy zyskiwały, na co zdaniem analityków
pozytywny wpływ mógł mieć spadek cen obligacji. Jednak w czwartek notowaliśmy
znów spadki, największe od dwóch tygodni, do których przyczyniła się ponownie
branża lotnicza a także samochodowa, po wzrostach na rynku ropy naftowej, co
inwestorzy odebrali jako niebezpieczeństwo wzrostu kosztów spółek z powyższych
sektorów.
W piątek sprawy nie uległy poprawie, szczególnie po publikacji
wskaźnika Ifo nastrojów wśród niemieckich konsumentów w czerwcu, gorszego od
prognoz. Nie pomogły też indeksy amerykańskie, które otworzyły się na minusie.
Ten tydzień można wiec uznać jako swoisty odpoczynek inwestorów po
zeszłotygodniowych szczytach. Mimo ujemnego wyniku niemieckiego DAX warto
zwrócić uwagę na jednodniowy, ale kolejny już rekord tego indeksu w środę na
poziomie prawie 8100 pkt.
Europejskie Rynki Wschodzące
Mijający tydzień nie zmienił znacznie położenia indeksów w Rosji, w Czechach
i w Turcji (zmiany do 0,5%). Giełdy na Węgrzech i w Bułgarii wzrosły o ponad
2,5%. Pierwsze dni tygodnia były typowo spadkowe, jedynie rosyjski parkiet
zakończył notowania z 0,7% zyskiem. Warty odnotowania był również nowy rekord
uzyskany w tym dniu na węgierskiej giełdzie - indeks BUX osiągnął w trakcie
notowań poziom 27184 punktów.
Dobre wieści dotarły z Bułgarii, tamtejsza
gospodarka w I kwartale po wstąpieniu do Unii Europejskiej rozwijała się w
tempie 6,2% (poprzednio 5,7%). Rząd bułgarski chcąc przyciągnąć zagranicznych
inwestorów zastanawia się nad wprowadzeniem podatku liniowego, który miałby
wynosić 10% (obecnie obowiązują progi: 10%, 16%, 24%).
Według Eurostatu
najwyższą inflację w UE mają Węgry - 8,4% i Łotwa 7,8%. Problemy z inflacją
zaczęły się również w Rosji - w maju wyniosła ona 7,8%. Prognozowane 8% na
koniec roku staje się coraz mnie prawdopodobne do osiągnięcia.
Koniec
tygodnia był szczególnie pomyślny dla inwestorów w Budapeszcie, BUX wzrósł o
blisko 3%, natomiast giełda w Turcji jako jedyna zakończyła notowania "pod
kreską", jej strata wyniosła ponad 0,54%.
Stany Zjednoczone
Mijający tydzień upływał raczej spokojnie (do piątku), bez znaczących ruchów
czy zmian nastrojów inwestorskich. Można przyjąć, że impulsów dostarczał
pierwotny rynek nieruchomości. NAHB (Stowarzyszenie Budowniczych Domów)
opublikowało (jak co miesiąc) w poniedziałek swój indeks HMI obrazujący nastroje
co do bieżącej i przyszłej sprzedaży. Indeks zanotował wartość równie niską jak
w październiku 1990 r. (28 pkt.). Nastroje budowniczych inspirowane są m.in.
zachowaniem cen. Warto więc trochę bliżej przyjrzeć się fluktuacjom wartości (a
raczej przewartościowania) domów na przestrzeni ostatnich kilku lat. W II kw.
2006 r. rekordowo 23% wszystkich domów miało zawyżoną o 45% wartość. Od tamtej
pory mamy do czynienia ze znaczącą, systematyczną korektą. I tak w I kw. 2007 r.
już tylko 14% domów miało zawyżoną o 25% cenę. Raport ten obejmuje regiony USA,
które najmocniej zwyżkowały cenowo, i jego wynik obrazuje m.in. przewagę podaży
na rynku nieruchomości.
We wtorek opublikowano dane (za maj) dotyczące
pozwoleń na budowę i rozpoczętych już budów domów. Pozwoleń na budowę wydano o
3% więcej niż w kwietniu (prog. -1.6%), natomiast rozpoczęte budowy spadły o
2,1% (prog. -2,5%).
Z istotniejszych danych warto wspomnieć o czwartkowej
publikacji indeksu Fed-u z Filadelfii, mierzącego aktywność sektora wytwórczego
w trzech stanach: New Jersey, Pensylwania i Delaware. Z wynikiem 18 pkt. pobił
on znacząco prognozę (7,5 pkt.), jak również zdystansował wynik majowy (4,2
pkt.).
Dane z rynku pracy, jakie poznaliśmy w czwartek to ilość
noworejestrowanych bezrobotnych, których liczba tym razem wyniosła 324 tys.
(prog. 311 tys.)
Zachowanie głównych indeksów giełdowych (Dow Jones,
S&P500 i Nasdaq) w mijającym tygodniu przyniosło stratę ok. 0,4-0,5% (do
piątku). Dow Jones-em zachwiała m.in. informacja o bliskim bankructwie dwóch
funduszy hedgingowych Banku Bear Stearns obracającymi obligacjami hipotecznymi.
Wierzycielami Bear Stearns'a są m.in.: Merrill Lynch i J.P Morgan
Chase.
Upływający tydzień wieńczy piątkowe otwarcie indeksów z ok. 0,3%
stratą i ponowny wzrost rentowności obligacji 10-letnich do ok. 5,197%. Te
czynniki mogą wskazywać na rynkowe roztargnienie inwestorów, którzy jak zawsze
są nieprzewidywalni.
Surowce
Notowania kontraktów terminowych na ropę naftową Brent spadły o 0,6% w
odniesieniu do poprzedniego tygodnia. Cena baryłki nadal znajduje się powyżej 70
dolarów. Odwrotna sytuacja miała miejsce w przypadku kontraktów na ropę typu
Crude, której cena poszła w górę o 1,5%, a za baryłkę płaci się obecnie 69
dolarów. Zwyżka spowodowana była strajkiem generalnym w nigeryjskich
rafineriach, który jak się obawiano może wstrzymać eksport tego surowca z
Nigerii - największego producenta w Afryce. Strajk jest wynikiem podwyżek cen
ropy naftowej i podatków na krajowym rynku. Analitycy spodziewają się, że strajk
wkrótce się zakończy jednak nadal istnieje ryzyko ataków na rafinerie w rejonie
delty Nilu. Duże zaskoczenie przyniosły dane z Departamentu Energetyki USA,
które informowały o wzroście zapasów o 6,9 miliona baryłek do poziomu 349,3 mln.
Technicznie ropa Crude nadal utrzymuje się powyżej 66,5 dol. za baryłkę, a
poziom ten jest w tej chwili wsparciem wyznaczonym przez linię potrójnego
szczytu.
Mijający tydzień stał pod znakiem spadków na rynku miedzi. Metal
ten staniał o 1%, natomiast tona kosztuje 7500 dolarów. Notowania miedzi spadały
pod wpływem spodziewanych podwyżek stóp procentowych przez chiński bank
centralny celem schłodzenia gospodarki i presji inflacyjnej. W najbliższym
czasie możemy mieć do czynienia ze spadkami cen tego surowca, gdyż na rynku
przez cały czas pojawiają się spekulacje, iż zmniejsza się popyt ze strony
największego konsumenta - Chin. Zmniejszone zapotrzebowanie na ten surowiec jest
wynikiem dużych zakupów miedzi i zwiększających się zapasów w tym kraju. Z
technicznego punktu widzenia miedź jest obecnie w trendzie bocznym, natomiast
kierunek zmian na tym rynku będzie uwarunkowany przez informacje i dane ze
strony Chin dotyczące dynamiki zmian popytu gospodarczego na ten metal.
Ceny
złota na światowych giełdach wzrosły o 0,3% w porównaniu z ubiegłym tygodniem.
Uncja złota wyceniana jest na 652 dolary. Sytuacja na rynku złota jest ściśle
uzależniona od zmian na rynku walutowym, a dokładnie od amerykańskiej waluty.
Było to wyraźnie widać w tym tygodniu. Do środy mieliśmy do czynienia z
umacnianiem się dolara i wówczas złoto traciło, natomiast od czwartku dolar się
osłabiał co prowadziło do wzrostu cen na złocie. Warto zauważyć, że dolar
umacnia się praktycznie od początku maja br. roku i jeśli taka sytuacja będzie
trwała dłużej to zmniejszy się popyt na metale szlachetne w tym również na
złoto, co dodatkowo pogłębi spadki.
Waluty
Miniony tydzień był pierwszym od początku maja, w którym dolar tak wyraźnie
stracił na wartości. Ta tendencja została rozpoczęta już w poprzedni piątek.
Euro umocniło się z poziomu 1,3309 do 1,3466. Próba zatrzymania umacniającego
się euro miała miejsce we środę i czwartek. W tych dniach dolar zyskał i był
notowany na poziomie 1,3371. Piątkowy wzrost kursu ma bardziej charakter
techniczny, gdyż nie było tego dnia publikowane żadne istotne dane
makroekonomiczne.
We wtorek podano informacje z amerykańskiego rynku
nieruchomości oraz o zmianie przeciętnego wynagrodzenia w Polsce. Informacje o
wydanych zezwoleniach na budowy domów i ilość rozpoczętych budów były lepsze od
prognoz i odpowiednio wyniosły 3% i -2,1%. Wzrosło, o 8,9%, także przeciętne
wynagrodzenie w Polsce. Z jednej strony jest to bardzo dobra informacja, z
drugiej zaś napawa niepokojem w kontekście możliwości wzrostu inflacji, a co za
tym idzie podwyżki stóp procentowych przez RPP.
Na dobrym poziomie, pomimo
wyników słabszych od prognoz, jest także produkcja przemysłowa w naszym kraju.
Został zanotowany jej wzrost o 8,1%.
Złotówka umocniła się, a notowania
kursów EUR/PLN i USD/PLN w minionym tygodniu spadły do poziomów 3,78 za euro i
2,81 za dolara.
Raport przygotował zespół Doradców Finansowych Xelion w składzie:
Jarosław
Godyń, Tomasz Kacprzak, Michał Kurpiel, Jacek Pacholczyk, Adam Piotrowski,
Tomasz Ray-Ciemięga, Michał Serwatka, Piotr Trzeciak, Paweł
Zawistowski.