XTB: Nie czas na hurraoptymizm

XTB
opublikowano: 31-01-2008, 09:39

Reakcja rynku akcji na wczorajszą decyzję Fed, świetnie obrazowała jej znaczenie – zaraz po obniżce stóp o 50 bp (czyli łącznie w styczniu o 125 bp) indeks S&P500 poszybował w górę o 2%, jednak przed zakończeniem sesji cała zwyżka była już nieaktualna.

Tak ostre rozluźnienie polityki monetarnej oznacza bowiem dwie rzeczy. Z jednej strony uczestnicy rynku dostają tańszy pieniądz. To oznacza, iż większa ilość projektów inwestycyjnych może znaleźć finansowanie. Co więcej, spadną raty gospodarstw domowych, które w związku z tym prawdopodobnie zwiększą popyt konsumpcyjny i pomogą zwiększyć sprzedaż firmom. Jednak długoterminowa oczekiwana stopa procentowa wcale może nie spaść (w związku z dodatkowym  wzrostem inflacji) i jeśli rynki mają działać efektywnie w swojej ocenie perspektyw firm powinny to uwzględniać. Co więcej, Fed posiada przewagę informacyjną nad większością uczestników rynku, stąd dla wielu z nich bardzo nieszablonowe działania oznaczają, iż sytuacja musi być naprawdę nieciekawa.

Przejawem problemów było odebranie ratingu AAA przez agencję Fitch jednej z większych firm ubezpieczających emisje obligacji. Banki są udziałowcami tych firm, i jeśli stracą one swoje ratingi, banki pośrednio poniosą ogromne koszta związane z wyższym kosztem pozyskania pieniędzy. Nienajlepszą sytuację fundamentalną potwierdzały też wcześniejsze odczyty danych makroekonomicznych – wraz z publikowanym wczoraj PKB za 4 kwartał. Wzrost PKB był niewiele większy od błędu statystycznego i jeśli pozostanie na tym poziomie w kolejnych kwartałach wcale nie będzie to najczarniejszy scenariusz. Przedsmak piątkowych danych z rynku pracy stanowił raport firmy ADP, sugerujący wzrost zatrudnienia aż o 130 tys. Przypomnijmy jednak, iż w poprzednich miesiącach odczyty raportu nie znajdowały potwierdzenia w oficjalnych danych.   

Dziś publikowane będą dane dotyczące stopy bezrobocia i inflacji w strefie euro (konsensus to odpowiednio 7,1% i 3,1% r/r), a także grudniowe dane o dochodach i wydatkach w USA (oczekiwane 0,4% m/m i 0,1% m/m) i cotygodniowy raport o nowych bezrobotnych. 

Waluty – Testowanie szczytów

Od kilku dni strona popytowa przeważała na parze EURUSD, a jak pokazała wczorajsza reakcja na decyzję Fed, cięcie o 50 bp nie było jednak w pełni zdyskontowane. W rezultacie euro, które w ciągu dnia nieco traciło ze względu na raport ADP, znów testuje maksima z początku stycznia, których pokonanie otwiera drogę do historycznych szczytów. Poziom 1,49 forsowany był już w trakcie sesji w USA, ale nieudany atak przyniósł korektę w okolice 1,4825 i dopiero dziś rano 1,49 przekroczone zostało na dłużej, choć nie jest jeszcze pewnym czy trwale, gdyż na tych poziomach widać coraz większą chęć realizacji zysków. Może się okazać, iż do ustanowienia nowego maksimum euro potrzebować będzie dodatkowo słabych danych z amerykańskiego rynku pracy. Reakcja pozostałych głównych walut w relacji do dolara na decyzję Fed była podobna. Kurs USDJPY obniżył się o ponad 1%, ale poziom 106,0 znów okazał się silnym wsparciem wzmacniając znaczenie kanału bocznego 106,0-108,0. Podobnie realizacją zysków skończyło się umocnienie funta. Wyjątkiem jest tutaj frank szwajcarski, który drugi kolejny miesiąc jest najbardziej konsekwentnie umacniającą się walutą. Pierwotny spadek USDCHF nie został odwrócony, a dziś rano notujemy nowy, kolejny rekord historyczny na poziomie 1,0794.

Wczoraj na krajowym podwórku mieliśmy decyzję RPP i dane o PKB, ale kluczowy wpływ na notowania złotówki ma to co robi amerykański Fed. Złoty po lekkim osłabieniu na początku sesji, umacniał się przez większość dnia, zyskując ponad grosz wobec dolara, jak i euro. USDPLN zakończył dzień na poziomie 2,4410, zaś EURPLN 3,6130, jednak naprawdę dużego ruchu można spodziewać się na dzisiejszym otwarciu, wobec silnego umocnienia się euro po decyzji Fed. W dłuższej perspektywie siła złotego zależeć będzie od tego czy EURUSD pokona poziom 1,50. Należy zwrócić uwagę, iż oczekiwania na obniżki ze strony Fed są już bardzo wygórowane, podobnie jak oczekiwania na podwyżki w Polsce – obydwa te czynniki wzmacniają złotego (choć pierwszy z nich poprzez kanał EURUSD). Rewizja jednego z tych scenariuszy może być zatem dla złotego niekorzystna.

Surowce – Bez fajerwerków

Wydawać by się mogło, iż kolejne obniżenie oprocentowania, po którym dodatkowo następuje spory wzrost EURUSD, to młyn na wodę dla cen surowców. Rzeczywiście, większość z nich zareagowała wzrostem cen. W takiej sytuacji niemal pewne są zwyżki cen kruszców. Złoto i srebro osiągnęły nowe rekordy, odpowiednio na poziomach 936,10 USD i 16,88 USD za uncję, jednak w dość krótkim czasie powróciły do poziomów sprzed decyzji. Jeszcze bardziej wymowna jest sytuacja na platynie, gdzie co prawda zanotowano wzrost, jednak zatrzymał się on 2% poniżej wcześniejszego maksimum. Czynniki te świadczą o wyraźnym już wykupieniu na tych rynkach i zwiększają ryzyko korekty – na przykład w efekcie lepszych danych o zatrudnieniu.

Ewidentnie bez entuzjazmu reagowały ceny w innych kategoriach. Wzrost EURUSD nie był w stanie powstrzymać spadków cen metali przemysłowych, gdzie miała miejsce realizacja zysków z dnia poprzedniego. To samo tyczy się rynku ropy, gdzie sama decyzja spowodowała wzrost ceny baryłki Brent o 70 centów (do 92,40 USD), ale dziś rano płacimy za nią już tylko 91,20 USD. Ropie nie pomagają czynniki podażowe. Zapasy w USA po raz kolejny uległy zwiększeniu – przybyło ponad 3,5 mln baryłek zarówno ropy jak i benzyny. Przedłużanie się takiej sytuacji może oznaczać koniec korekty wzrostowej obserwowanej od 22 stycznia.

Przemysław Kwiecień
X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A.
Przemyslaw.kwiecien@xtb.pl      


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: XTB

Polecane