Opublikowane wczoraj październikowe dane z
amerykańskiego rynku nieruchomości pokazują spadek mediany cen sprzedaży nowych
domów o 8,6 proc. miesiąc do miesiąca (najmocniej od września 1981) i aż o 13
proc. rok do roku (najmocniej od września 1970). W swoim wystąpieniu z czwartku
na piątek szef Fed Ben Bernanke jest dość "gołębi", co rynek odbiera jako
potwierdzenie oczekiwań na grudniową obniżkę stóp procentowych. Inflacja CPI w
Szwajcarii rosnąc w listopadzie o 1,8 proc. w relacji rocznej (najwyższa od maja
2001), przekroczyła o 0,4 proc. rynkowe prognozy, natomiast wzrost PKB w tym
kraju w III kwartale na poziomie 2,9 proc. rok do roku był o 0,3 proc. wyższy od
oczekiwań. Wyższy od prognoz okazał się również wzrost cen konsumpcyjnych w
strefie euro. W listopadzie ich dynamika sięgnęła poziomu 3 proc. rocznie i
podobnie jak w Szwajcarii była najwyższa od maja 2001 roku.
Te
wszystkie zdarzenia makroekonomiczne mają jedną istotną wspólną cechę. Nie
sprowokowały zdecydowanego i trwałego wzmocnienia europejskich walut w relacji
do dolara, chociaż ich wymowa jest jasna.
Czy to może nieść jakąś wskazówkę odnośnie przyszłości? Może być wstępnym sygnałem zapowiadającym silniejsze umocnienie dolara do euro i kontynuację umocnienia do szwajcarskiego franka. Do tego jednak niezbędne będzie wsparcie "zielonego" przez impulsy ze sfery makro. Bez tego jego umocnienie wydaje się mimo wszystko wątpliwe.
Dla pary EUR/USD, która od wczorajszego popołudnia
pozostaje w wąskiej stabilizacji 1,4731-1,4770 dolara (wykres 60-min), sygnałem
wyznaczającym kierunek dalszych zmian w dniu dzisiejszym będzie wybicie z tej
stabilizacji.
O godzinie 14:23 kurs EUR/USD testował poziom 1,4765 dolara.
Marcin R. Kiepas
[email protected]
X-Trade
Brokers DM S.A.