Spory wzrost indeksu ISM usług z poziomu styczniowego oznacza bowiem, iż póki co nie realizuje się najczarniejszy scenariusz. Indeks wzrósł z 44,6 pkt. w styczniu do 49,3 pkt. w lutym (oczekiwania rynkowe to 47,5 pkt.), co ciągle oznacza spadek aktywności, choć już znacznie wolniejszy. Komponent aktywności wzrósł z 41,9 pkt. do 50,8 pkt., zatrudnienia z 43,9 pkt. do 46,9 pkt. Jedyny mocny spadek dotyczy nowych zamówień eksportowych (z 52 pkt. do 46,5 pkt.), nieco obniżył się też subidneks cen, jednak nadal jest na bardzo wysokim poziomie. Obraz taki generalnie potwierdza Beżowa Księga – raport Fed o kondycji gospodarczej poszczególnych regionów USA. Odnotowuje się w niej iż w każdych trzech regionach aż dwa notują spadek aktywności gospodarczej, zaś pozostały jeden – niski wzrost. Wreszcie w taki obraz wpisuje się też raport ADP o zatrudnieniu, który informuje o spadku zatrudnienia w lutym o 23 tys. Przypomnijmy, iż w ostatnim czasie raport ten dawał bardziej optymistyczne odczyty w relacji do późniejszego oficjalnego raportu o zatrudnieniu, na który jeszcze w tym tygodniu czekają rynki. Generalnie dane przypieczętowały oczekiwania rynku na redukcję stóp w marcu o 75 bp.
Dziś kluczowe będą posiedzenia banków centralnych – ECB oraz Banku Anglii. Oczekuje się, że Europejski Bank Centralny nie zmieni poziomu stóp procentowych, choć ważna będzie także wymowa komunikatu, zwłaszcza, że rynek ciągle oczekuje cięć stóp w tym roku a euro bije kolejne rekordy wartości względem dolara. Bank Anglii po miesięcznej przewie powinien z kolei obniżyć stopy procentowe, choć i ten ruch nie jest do końca przesądzony. Nieco wcześniej podane będą dane o nowych zamówieniach w niemieckim przemyśle. Oczekuje się wzrostu dynamiki zamówień do 9,9% r/r.
Waluty – Amerykanie nie wierzą w dolara
Podobnie jak w miniony czwartek (28 lutego), kiedy wzrost na parze EURUSD wyniósł ponad 120 pipsów, wczoraj największa zwyżka miała miejsce na otwarciu rynków w Stanach Zjednoczonych. Rano inwestorzy jeszcze preferowali dolara, ale później euro systematycznie zaczęło zyskiwać, zaś po godzinie 14.00 naszego czasu odnotowaliśmy skok z poziomu 1,52 do 1,5291. Rekord ten później został jeszcze pobity nowym maksimum na poziomie 1,5304. Wzrosty to przede wszystkim ciągle konsekwencja wybicia z wcześniejszej trzymiesięcznej konsolidacji i sam ten czynnik może nas zaprowadzić do poziomu 1,5350. Euro generalnie wspierały wczoraj także dane, te lepsze w Europie i te słabe w Stanach Zjednoczonych. Lepszy od oczekiwanego odczyt ISM tylko na krótko zdołał umocnić dolara.
Póki co umocnienie euro nie znajduje jeszcze silnego odzwierciedlenia w innych parach walutowych. Do 1,0340 obniżyły się notowania USDCHF, ale do rekordu frankowi brakuje jeszcze kilkanaście pipsów. Nieco umocnił się też funt, GBPUSD wzrósł do 1,9965 pokonując na krótko szczyt z końca stycznia, ale szybko powróciliśmy w okolice 1,99 jako że inwestorzy obawiają się wpływu prawdopodobnej obniżki stóp na dzisiejszym posiedzeniu Banku Anglii. Jen na umocnienie dolara nie zareagował wcale, głównie z powodu wzrostów na giełdach w Azji, para USDJPY oscyluje wokół 103,75.
Mimo nieco słabszego otwarcia, złoty w środę zdołał umocnić się przede
wszystkim wobec dolara, ale również w relacji do euro. Kurs USDPLN obniżył się z
2,3260 na otwarciu do 2,3070, zaś EURPLN z 3,5270 do 3,5260. Powód to ponownie
umocnienie euro wobec dolara. Ruch na złotym jest dość umiarkowany ze względu na
bliskość psychologicznej bariery 2,30 na parze USDPLN. Może ona jednak pęknąć
gdyby EURUSD wyraźnie pokonał poziom 1,53. Dziś na otwarciu można spodziewać się
umocnienia naszej waluty.
Surowce – 4 do 0 dla popytu na ropie
Korekta na rynku ropy okazała się być bardzo krótkotrwała. Notowania „czarnego złota” wspierane były wczoraj przez kilka istotnych czynników. Po pierwsze, OPEC nie zdecydował się na zwiększenie produkcji, dając dodatkowo do zrozumienia, iż na taki ruch nie można liczyć również w przyszłości. Po drugie, na granicy między Wenezuelą a Kolumbią robi się coraz goręcej i lokalny konflikt zbrojny nie jest scenariuszem nierealnym. Wreszcie wczoraj odnotowano pierwszy od ośmiu tygodni spadek zapasów ropy w USA. Ropie z pewnością pomogło także osłabienie dolara i ogólnie bardzo dobry sentyment na rynku surowców. Rezultat to wzrost cen o 4% nawet do 101,70 USD za baryłkę Brenta, czyli bardzo blisko już poprzedniego rekordu (102,04).
Bardzo silnie drożały także wszystkie ważniejsze metale, co pokazuje, że wcześniejsze jednodniowe spadki to tylko krótka realizacja zysków. Najwięcej bo aż o 7% podrożało srebro ustanawiając nowy rekord na poziomie 20,92 USD za uncję. Fakt, iż na tym rynku nie grożą wyprzedaże surowca takie jak w przypadku złota (przez IMF czy banki centralne) sprawia, iż srebro jest szczególnie atrakcyjnym metalem szlachetnym. Złoto podrożało o 3% do 989,50 USD za uncję (również rekord). O 3-4% drożały metale przemysłowe, w tym miedź, aluminium i cynk, jeszcze bardziej bo o 5% podrożał nikiel.
Nieco mniejsze zwyżki były udziałem żywności, pszenica i kukurydza podrożały o 2,5%, ceny soi zwyżkowały tylko minimalnie.
Przemysław Kwiecień
X-Trade Brokers Dom Maklerski
S.A.
[email protected]