Y2K HAMUJE SPRZEDAŻ ERP
Segment aplikacji dla największych przedsiębiorstw opanowali dostawcy zagraniczni
POPULARNE: Wśród dużych przedsiębiorstw nadal najpopularniejszy jest system R/3 firmy SAP. Korzysta z niego aż 23 z 200 największych firm. Mocną pozycję w tym segmencie zajmuje IFS, który jest liderem wśród dostawców dla największych firm z przewagą kapitału krajowego. IFS ma 29 takich klientów — informuje Andrzej Dyżewski, właściciel firmy DiS. fot. G. Kawecki
Najliczniejszą grupą odbiorców systemów wspomagających zarządzanie klasy ERP (Enterprise Resource Planning) są duże przedsiębiorstwa. Średnia wartość kontraktów, które zawierają, wynosi 4-5 mln zł. Ten segment rynku opanowali dostawcy zagraniczni.
— Rynek oprogramowania wspomagającego zarządzanie klasy ERP/MRP II wyraźnie rośnie. Według naszych ocen, łączna liczba kontraktów na wdrożenia pakietów ERP zawartych od 1990 r. do końca 1999 r. przekroczy tysiąc. W najbliższych latach przewidujemy dalszy wzrost popularności takich systemów, ponieważ potrzeby przedsiębiorstw stosujących tego typu software szybko rosną — informuje Andrzej Dyżewski, właściciel firmy analityczno-badawczej DiS.
Najpopularniejsze są moduły wspomagające finanse. W 1998 r. firmy wydały na nie 15,98 mln USD (około 65,5 mln zł). Moduły logistyczne pochłonęły 12,67 mln USD (52 mln zł), a produkcyjne —8,61 mln USD (35,3 mln zł).
Dynamiczny wzrost liczby zawieranych kontraktów i ich wartości zostanie jednak w 1999 roku zahamowany. Zdaniem niektórych ekspertów, może nawet dojść do zapaści na rynku. Specjaliści tłumaczą taki stan rzeczy zbliżaniem się roku 2000, co wstrzymuje firmy przed zakupem nowych rozwiązań.
— Druga połowa 1999 roku z pewnością nie jest okresem prosperity, jeśli idzie o zawieranie kontraktów. Zmiany sytuacji można się spodziewać najwcześniej w drugim kwartale 2000 r. — twierdzi Jacek Figiel, dyrektor w firmie IFS.
Duży potrzebuje
Z badań firmy DiS, dotyczących polskiego rynku systemów wspomagających zarządzanie klasy ERP, wynika, że najwięcej wdrożeń tego typu pakietów zrealizowano w przedsiębiorstwach, których obroty wyniosły w 1998 r. od 200 do 500 mln zł. Mimo że takie firmy stanowią zaledwie 4,3 proc. przedsiębiorstw działających w Polsce, zrealizowano w nich ponad 20 proc. wszystkich wdrożeń pakietów ERP. Przodują przedsiębiorstwa, które zatrudniają więcej niż tysiąc osób.
— Takie wyniki potwierdzają, że zintegrowane systemy klasy ERP najbardziej potrzebne są dużym firmom. Należy sądzić, że oceniają one, iż u nich wdrożenia przyniosą najlepsze efekty — komentuje Andrzej Dyżewski.
Kontrakty z takimi firmami opiewają średnio na kwoty przekraczające 4-5 mln zł. Segment większych przedsiębiorstw jest opanowany przez zagranicznych dostawców.
Nieco inaczej wygląda sytuacja na rynku rozwiązań wspomagających zarządzanie w małych i średnich przedsiębiorstwach, gdzie znacznie mocniejszą pozycję zajmują dostawcy lokalni. Średnie firmy mają wyższe wymagania co do używanego oprogramowania, dlatego software przeznaczony dla nich daje większe możliwości, niż rozwiązania dla małych przedsiębiorstw. Aplikacje różnią się również pod względem technologicznym. Mniejszym firmom wystarczają bazy danych Btrive, natomiast większe powinny już pomyśleć o systemach dedykowanych dla nowoczesnych baz danych SQL.
— Wybór trzeba za każdym razem przeanalizować pod kątem potrzeb i możliwości finansowych przedsiębiorstwa. Systemy działające w oparciu o SQL są wielokrotnie droższe niż bazujące na Btrive i to zarówno w chwili zakupu, jak i w trakcie eksploatacji — dodaje Marek Kobiałka, prezes Altcom Matrix, producenta oprogramowania.
Bez kompleksów
Przedstawiciele polskich domów softwareŐowych utrzymują, że w chwili obecnej nie ma znaczących różnic między ich produktami a wyrobami zagranicznych dostawców oprogramowania wspomagającego zarządzanie.
— W naszym kraju mamy bardzo dobrych programistów, używamy tych samych technologii i narzędzi co producenci zachodni. Poza tym produkty rodzimych dostawców są w dalszym ciągu znacznie lepiej dostosowane do obowiązujących w Polsce przepisów — informuje Marek Kobiałka.
Często podnoszonym argumentem przeciwko polskim systemom wspomagającym zarządzanie jest to, że tego typu rozwiązania nie zawierają wiedzy o nowoczesnym zarządzaniu.
— Wielu menedżerów nadal wyobraża sobie, że zakup zachodniego systemu wspomagającego zarządzanie natychmiast przestawi ich firmę na nowe tory — opowiada Andrzej Dyżewski.
— Poprawę funkcjonowania firmy należy zacząć od nauczenia się biznesu i opracowania właściwej struktury przedsiębiorstwa. Jeśli się tego nie zrobi, to wdrożenie nawet najlepszego zachodniego systemu może tylko spowodować ogromny bałagan, a nawet paraliż firmy. Z kolei jeśli chodzi o wiedzę o prowadzeniu biznesu w Polsce przez małe i średnie firmy, to lokalni dostawcy mają zdecydowaną przewagę nad zagranicznymi konkurentami — twierdzi Marek Kobiałka.
Karol Wieczorek