Z aluminium na Zieloną Wyspę

Magda Pokrzycka-Walczak
opublikowano: 2006-01-09 00:00

Zaczynali z tysiącem złotych, w wynajętym lokalu. Po czternastu latach wyruszają na podbój Europy.

Lubelska firma Euroal powstała na fali transformacji gospodarczej przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Dariusz Jodłowski, inżynier budownictwa, absolwent Politechniki Lubelskiej i warszawskiej SGH, założył z Romanem Stępniakiem, z wykształcenia plastykiem, obecnym wiceprezesem, niewielką firmę produkującą konstrukcje aluminiowe dla budownictwa.

— Dostrzegliśmy swoją szansę w luce rynkowej i olbrzymim popycie na usługi tej branży. Wraz z powstawaniem siedzib nowych banków i firm zapotrzebowanie na nasze konstrukcje, okna czy drzwi systematycznie rosło — wyjaśnia Dariusz Jodłowski, prezes Euroalu.

Zaczęli od gablot

Kapitał zakładowy firmy wynosił tysiąc złotych, wyłożone przez wspólników. Pierwsze meble biurowe wykonywali sami w wynajętych pomieszczeniach.

— Zaczynaliśmy od niewielkiego biura i skromnej powierzchni produkcyjnej. Maszyny były niemal prymitywne — wspomina Dariusz Jodłowski.

Pierwsze zamówienie — na wykonanie gablot wystawowych — złożył im w 1991 r. Kodak. Przygotowywał właśnie otwarcie salonu i biura handlowego w Lublinie. Gabloty wykonali samodzielnie współwłaściciele Euroalu i ich jedyny wówczas pracownik.

— Kilka dni przed ubiegłorocznym Bożym Narodzeniem spotkałem prezesa tej firmy. Pytałem, czy pamięta jeszcze te gabloty. Okazuje się, że do dziś są elementem stałej ekspozycji w salonie sprzedaży — uśmiecha się prezes Jodłowski.

Reinwestowanie zysków w kolejnych latach pozwoliło na zbudowanie parku maszynowego, którego nie powstydziłaby się nawet zagraniczna firma o podobnym profilu. Umożliwiło także wykupienie wyjmowanego budynku i jego remont. Dziś pod jednym dachem są pomieszczenia administracyjne, magazynowe i produkcyjne. Właściciele Euroalu wynajmują nawet część powierzchni innym firmom.

Decyzje po analizie

Po trzech latach działalności Euroalu na lubelskim rynku pojawiły się konkurencyjne firmy. Jednak nie zagroziły pozycji wypracowanej przez spółkę.

— Znikały równie szybko, jak się pojawiały. I tak jest w zasadzie do dziś — twierdzi Dariusz Jodłowski.

Wejście na rynek krajowy w 1995 r. poprzedziły starania firmy o certyfikat ISO, który otrzymała pięć lat później.

— Znacznie poprawiło to jakość naszej współpracy z klientami, zwłaszcza z dużymi firmami budowlanymi — informuje prezes Jodłowski.

Misją firmy Euroal jest stałe zwiększanie konkurencyjności oferty przez jej dopasowanie do potrzeb klientów.

— Analizujemy rynek budowlany, korzystamy ze specjalistycznych opracowań branżowych i na tej podstawie podejmujemy decyzje dotyczące oferty, ale także wejścia na inne rynki — wyjaśnia Dariusz Jodłowski.

W 2005 r. Euroal poszerzył ofertę o ścianki działowe oraz okna i drzwi przeciwpożarowe, a także dymoszczelne i kuloodporne. W minionym roku ich sprzedaż osiągnęła wartość około 150 tys. zł, ale prognozy na obecny rok przewidują kilka razy większą sprzedaż.

Na podbój Irlandii

Obecnie ponad 90 proc. produkcji Euroalu trafia na rynek krajowy. Ale pojawiają się zamówienia z Belgii, Niemiec, Austrii i Ukrainy.

— Rok 2006 powinien być przełomowy. Przygotowujemy ofertę dla klientów z krajów UE, w szczególności na rynek irlandzki — zapowiada prezes Jodłowski.

Dlaczego akurat Irlandia?

— To jeden z najszybciej rozwijających się krajów unijnych, gdzie wzrost gospodarczy przekłada się wyraźnie na tempo rozwoju rynku budowlanego — tłumaczy współwłaściciel Euroalu. — Chcemy tam zaoferować współpracę dużym firmom budowlanym, generalnym wykonawcom obiektów. Nasi pracownicy biegle znają angielski, nasza oferta jest konkurencyjna wobec innych firm europejskich, a doświadczenie i kontakty powinny pomóc w osiągnięciu sukcesu w Irlandii — planuje Dariusz Jodłowski.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót