Z aprowizacją nie będzie problemów

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2022-03-25 15:22

O przyczynach wzrostu cen żywności i wpływie wojny w Ukrainie mówi Grzegorz Kozieja, dyrektor analiz sektora rolno-spożywczego w BNP Paribas.

materiały prasowe

„PB”: Jak wzrosły ceny podstawowych produktów spożywczych? Gdzie wzrost jest najbardziej, a gdzie najmniej odczuwalny?

Grzegorz Kozieja: Wzrost jest dość duży. Ostatni odczyt GUS wyniósł 8,4 proc. Największy wzrost zanotowano w grupie tłuszczów roślinnych — prawie 28 proc. rok do roku, co jest zgodne ze światowymi notowaniami. Dalej mamy mięso drobiowe — 24 proc. i cukier — 22 proc., w tym przypadku z dość niskiej bazy. W tych trzech grupach wzrost był największy. Mąka i pieczywo, czyli kategorie, które interesują, nas na co dzień, zdrożały o 17-18 proc. Względnie stabilnie było w przypadku mięsa wieprzowego — niecały 1 proc., ale to pewnie ostatni taki odczyt, bo ceny rosną. W grupie małego wzrostu można też wymienić wędliny, soki, herbatę i kakao.

Jakie czynniki mają wpływ na wzrost cen żywności?

Czynników jest dużo i są ze sobą powiązane. Kilka miało wpływ i mieć go będzie, już zostawiając na boku wpływ rosyjskiej agresji na Ukrainę. Ceny żywności nie zaczęły rosnąć kilka tygodni temu. Ten trend trwa już kilka lat. Pandemia, która zwiększyła niepewność i zawirowania rynkowe, naruszając łańcuchy wartości, tylko go zdynamizowała. Druga rzecz to ceny gazu, które odbijają się na wielu poziomach, począwszy od cen nawozów po wzrost kosztów ogrzewania w zakładach produkujących żywność. Trzecia to wpływ Chin jako jednego z największych graczy na światowym rynku żywności, wpływającego na globalną podaż i popyt. W Chinach w ciągu ostatnich 10 lat konsumpcja wzrosła o 240 kalorii dziennie na osobę, czyli o równowartość np. batona czekoladowego. Jak pomnożymy to przez liczbę ludności, to zobaczymy skalę tego wpływu — jest ogromny. Na koniec dochodzi jeszcze zielona transformacja, czyli zmiany regulacyjne oraz zmieniające się zachowania i oczekiwania konsumentów.

Rząd zareagował na wzrost cen, obniżając od lutego VAT. Czy ma to realne przełożenie na spowolnienie inflacji i jakie inne działania można podjąć?

Wzrost cen żywności wyhamował — ceny spadły nawet o 1-2 proc. w porównaniu ze styczniem. W skali rocznej nadal jednak jest wzrost, a biorąc pod uwagę sytuację na rynkach światowych działania lokalne mogą tylko coś zamortyzować, a nie odwrócić trend. Nie jest moją rolą doradzać, ale na pewno można mówić o działaniach na poziomie całej Unii Europejskiej przy takim wyzwaniu, np. ograniczeniach w handlu zagranicznym zbożami. Są też scenariusze ekstremalne, których w Europie nie widzimy i raczej nie spotkamy, ale mogą pojawić się w krajach uzależnionych od importu z Ukrainy czy Rosji. To np. obowiązkowe kontyngenty, kontrola transportu i sprzedaży zbóż oraz obowiązkowa ich sprzedaż odbiorcom państwowym, a także choćby wprowadzenie maksymalnych cen pieczywa. W Europie jednak pewnie do tego nie dojdzie.

Jaki może mieć wpływ agresja Rosji na Ukrainę na ceny i dostępność żywności w Polsce?

Ceny już poszły w górę, na giełdach obserwujemy wzrost cen głównych zbóż o około 30 proc. Pod względem sytuacji aprowizacyjnej w Europie jesteśmy bezpieczni — to zboże, które mamy, musiałoby Europę opuścić, żeby dotrzeć do głównych importerów z Ukrainy i Rosji, a Unia Europejska może kontrolować te przepływy. Z rynków wschodnich do Polski najwięcej importowano tłuszczy roślinnych, np. oleju słonecznikowego. Największe ryzyko jest w obszarach, gdzie ten olej czy pochodne kukurydzy stosowano w recepturach produktów żywnościowych. Chodzi np. o żywność przeznaczoną dla dzieci do 12 miesiąca życia. Według szacunków firmy badawczej Mintel 80 proc. produktów dla najmłodszych zawiera w jakiejś formie olej słonecznikowy. Czasowe problemy mogą pojawić się więc w konkretnych grupach konsumentów. Mamy też oczywiście do czynienia z dużą grupą uchodźców i już trzeba myśleć o tym, jak te osoby zabezpieczyć pod względem dostępu do żywności. Będziemy mieli wyzwania, sądzę jednak, że jesteśmy bezpieczni.

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania

w tym tygodniu: „Co nam zrobi inflacja”

Goście: Grzegorz Kozieja — BNP Paribas, Andrzej Gantner — Polska Federacja Producentów Żywności, Wiktor Szmulewicz — Krajowa Rada Izb Rolniczych, Halina Kochalska — BIG InfoMonitor, Ignacy Morawski — „Puls Biznesu”, SpotData

Możesz zainteresować się również: