Z Chin do Polski

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2011-09-12 10:48

Strumień elektroniki

Europejskie firmy nie zlecają dziś w Chinach np. produkcji telewizorów, bo 55 proc. z nich wytwarzanych jest w Polsce (barierą w imporcie są cła do UE). W Gorzowie Wielkopolskim fabrykę telewizorów ma TPV, który produkuje pod różnymi markami. Ale komponenty do telewizorów sprowadzane są z Chin, bo w Europie nikt ich nie produkuje. Z Chin importuje się też do Europy drobne AGD, mały sprzęt audio, modemy, płyty do komputerów.

Chiny są potęgą w branży telekomunikacyjnej, z tamtejszych technologii korzystają wszystkie telekomy w Polsce.

Blisko budowy fabryki komputerów w Polsce był koncern Lenovo — czyli chińska firma, która kupiła dział produkcji komputerów od IBM. Pod Legnicą miało powstać ponad 1 tys. miejsc pracy. W końcu do budowy fabryki nie doszło.

Od skorupiaków po mięso

Z danych Zespołu Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych (FAMMU/FAPA) opartych na dokumentach celnych wynika, że import artykułów rolno-spożywczych z Chin do Polski rok po roku się zwiększa i wielokrotnie przewyższa eksport naszej żywności na Daleki Wschód, zarówno pod względem wielkości, jak i wartości.

Okazuje się, że z Chin najwięcej importujemy ryb i skorupiaków. Tylko w II kwartale 2011 r. sprowadziliśmy ich 20 tys. ton za ponad 42 mln EUR. Co ciekawe, importujemy także spore ilości mięsa czerwonego i podrobów, a także przetworów owocowych i warzywnych. Oprócz tego, na długiej liście towarów rolno-spożywczych sprowadzanych z Chin znajdują się jeszcze m.in. nasiona roślin oleistych, tłuszcze i mączki zwierzęce, owoce świeże, przetwory zbożowe, herbata, sosy, zupy i zagęszczacze.

12 mln par butów

Branża obuwnicza, w przeciwieństwie do odzieżowej, nie ma obowiązku umieszczania na produktach kraju pochodzenia.

— Klient nie ma świadomości, gdzie obuwie zostało wyprodukowane. Duże światowe firmy obuwnicze często przyznają się, że mają fabryki na Dalekim Wschodzie, ale jest też wiele firm, które to ukrywają — komentuje Mariusz Babral, wiceprezes Polskiej Izby Przemysłu Skórzanego.

Giełdowe NG2 (buty marek CCC, Boti i Quazi) w tym roku sprzeda około 12 mln par butów wyprodukowanych w Państwie Środka.

— To około 60 proc. wartości sprzedaży grupy. Klienci NG2 dokonują wyborów, nie kierując się kryterium kraju pochodzenia produktów. Ma to doprawdy marginalne znaczenie. Liczą się szerokość i dostępność oferty, relacja jakości do ceny, poziom obsługi w sklepie, polityka firmy w zakresie zwrotów i rozpatrywania reklamacji — uważa Piotr Nowjalis, wiceprezes i dyrektor finansowy NG2.