Z końcem roku ruszy atak wysokich cen

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2008-08-22 00:00

Za kilka miesięcy Kowalski zostanie zbombardowany podwyżkami. To tylko przejściowe szoki, nie inflacja uspokajają ekonomiści.

Zacznie się od wieprzowiny, za którą pójdzie lawina: prąd, LPG, a może i gaz

Za kilka miesięcy Kowalski zostanie zbombardowany podwyżkami. To tylko przejściowe szoki, nie inflacja uspokajają ekonomiści.

Przełom 2008 i 2009 r. będzie fatalny dla budżetów gospodarstw domowych. Przypadek sprawił, że w najbliższych kilku miesiącach skumulują się drastyczne podwyżki cen produktów i usług, na które wydajemy zwy- kle najwięcej pieniędzy. Najmniejszego pecha mają wegetarianie, największego — członkowie Rady Polityki Pieniężnej (RPP).

Gorący kontakt

Serię niefortunnych zdarzeń cenowych rozpocznie wieprzowina. Utrzymująca się od dwóch lat nieopłacalność hodowli trzody chlewnej sprawiła, że na rynku zaczyna pojawiać się tzw. świński dołek — mała podaż mięsa wieprzowego, która pcha ceny w górę.

— Pierwsze efekty już widać. W czerwcu ceny wieprzowiny wzrosły o 4 proc. i były wyższe niż przed rokiem o 11,5 proc. A to dopiero początek podwyżek — mówi Łukasz Tarnawa, dyrektor biura głównego ekonomisty PKO BP.

Według prognoz Agencji Rynku Rolnego, tempo wzrostu cen wieprzowiny będzie najwyższe na przełomie roku. Kilogram żywca będzie wówczas droższy o ponad jedną trzecią niż 12 miesięcy wcześniej.

Kolejny cios przeciętny Kowalski otrzyma od dostaw-ców energii elektrycznej. Od 1 stycznia 2009 r. zostanie uwolniony rynek prądu. Podwyżki cen są nieuchronne, nie wiadomo tylko, jak duże. Operatorzy mówią nawet o 25 proc.

— Trudno na razie ocenić, jaka będzie strategia dostawców: podnieść ceny jedno- razowo czy uniknąć szoku, rozkładając podwyżki na kilka miesięcy. Niestety, zbiega się to z czasem, kiedy zwykle podnoszone są inne ce-ny związane z utrzyma- niem mieszkania, np. za wywóz śmieci, oczyszczanie ścieków, opał, wodę, koszty najmu — tłumaczy Łukasz Tarnawa.

Spokojnie z ogniem

Niepokojący sygnał napłynął też tydzień temu z Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). Spółka złożyła do Urzędu Regulacji Energetyki (URE) wniosek o podwyżkę cen gazu średnio o 17,5 proc.

— Potwierdzam, że PGNiG wystąpiło o zgodę na podwyżki. Decyzja zostanie wydana najwcześniej we wrześniu — mówi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE.

Na szczęście podwyżka nie musi dojść do skutku.

— Możliwe, że prośba PGNiG spotka się z odmową regulatora. URE wcześniej zapowiadał, że nie widzi potrzeby podnoszenia cen gazu, zwłaszcza że są one skorelowane z cenami ropy, a te spadają — mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.

Pewne są natomiast podwyżki cen papierosów i autogazu. Ministerstwo Finansów (MF) planuje od 1 stycznia wzrost akcyzy na obie kategorie.

— Według naszych szacunków, zmiany zakładane w projekcie ustawy sprawiłyby, że ceny wyrobów tytoniowych poszłyby w górę o 14 proc., o ile podwyżka byłaby rów-na wzrostowi akcyzy — mówi Witold Lisicki z resortu finansów.

Na szczęście dla palaczy, papierosy z nowymi cenami zaczną na rynku pojawiać się dopiero po pięciu miesiącach. Znacznie szybciej zobaczymy podwyżki autogazu, który, według MF, od przyszłego roku ma zdrożeć o 28 gr na litrze. Przy obecnych cenach byłby to wzrost o 12,5 proc.

W kropce

Wszystkie te podwyżki mają też duże znaczenie dla walki z inflacją. Gdyby ich nie było, wskaźnik cen od początku przyszłego roku byłby niższy o blisko 2,1 pkt proc., zbliżyłby się więc do celu RPP. Dlatego członkowie rady będą mieli kłopot.

— To tylko szoki podażowe, a nie inflacja. Teoretycznie władze monetarne nie powinny na nie reagować. Jednak stosunkowo wysoki wskaźnik cen może podnosić oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych, co może prowadzić do spirali płacowo-cenowej. A temu rada musi za- pobiegać — twierdzi Łukasz Tarnawa.

W walce z inflacją przeszkadzać będą też obniżki podatków dochodowych. Od 1 stycznia 2009 r. zamiast obecnych trzech stawek, będą tylko dwie — 18 proc. i 32 proc. W kieszeniach podatników zostanie więcej pieniędzy, co będzie wspierać popyt, a to dodatkowo pcha ceny w górę.

Ceny inne niż żywności i energii stanęły w miejscu. Ale tylko na chwilę, więc stopy procentowe wzrosną.

Inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i paliw, na którą zwraca baczną uwagę Rada Polityki Pieniężnej, jest najwyższa od sześciu lat — podał NBP. W lipcu wyniosła 3,5 proc. (r/r). Po wyłączeniu cen żywności i energii inflacja pozostała na poziomie z czerwca (2,2 proc. r/r). Dane były zgodne z prognozami analityków.

— Zmiany w porównaniu z czerwcem były bardzo niewielkie. To było do przewidzenia po ostatnich danych o wskaźniku inflacji CPI [konsumenckiej — red.]. Warto jednak podkreślić, że inflacja bazowa bez cen żywności i paliw wzrosła do poziomu górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego NBP — komentuje Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Jego zdaniem, następne miesiące przyniosą wyraźny wzrost dynamiki cen.

— W czwartym kwartale 2008 r. inflacja bazowa bez cen żywności i paliw wzrośnie do 4 proc. Po wyłączeniu cen żywności i energii wyniesie 2,5 proc. Dlatego nadal spodziewam się, że po wakacjach zobaczymy jeszcze jedną podwyżkę stóp procentowych — mówi Maciej Reluga.

Jacek Kowalczyk