Z logo piłkarskich mistrzostw po ekstrazyski

Karol Jedliński
opublikowano: 09-12-2011, 00:00

Polskie spółki we współpracy z UEFA szukają zarobku wszędzie — od skarpet po pamięć USB. Magia turnieju działa też na inwestorów z GPW

W tym gronie są i giganci, i nowicjusze, ale w sumie celują w kilkaset milionów złotych ekstraprzychodów. Dźwignią ma być EURO 2012. Już niemal 30 polskich firm wykupiło licencje UEFA na używanie zastrzeżonych znaków, haseł i grafik związanych z piłkarskimi mistrzostwami. Okazuje się, że np. Slawka i Slavko, oficjalne maskotki turnieju, czy kwietny logotyp imprezy można wcisnąć niemal wszędzie. Choćby na nawilżane chusteczki dla niemowlaków. Taki plan ma giełdowa Hygienika, przyklaskują jej inwestorzy. Tuż po publikacji tej informacji kurs spółki wzrósł o ponad 10 proc. Czy to będzie rzeczywiście strzał w dziesiątkę?

— Euro to impreza świetnie wspierana medialnie, wydarzenie nr 3 na świecie. Zakładamy, że nasza przyszłoroczna sprzedaż będzie dużo wyższa od tej z 2011 r. Kopa da jej właśnie EURO — przekonuje Kamil Kliniewski, prezes Hygieniki. Według informacji „PB”, spółka liczy nawet na ekstra 30 mln zł przychodów. Po trzech kwartałach tego roku miała ich niecałe 35 mln zł.

— Mamy licencję na całą Europę, co powoduje, że musimy szukać rynków zbytu w największych krajach UE. W Polsce oficjalnym partnerem sprzedażowym EURO jest sieć Real, w kilku krajach zagranicznych taki status ma Lidl i jego 9 tys. sklepów. Wystarczy, że do każdego z nich trafi kilka kartonów naszych produktów i już mamy ogromny wolumen — przekonuje Kamil Kliniewski.

Idą z torbami

W kontaktach z polskimi przedsiębiorcami UEFA, reprezentowana przez Warner Bros, jest wymagającym partnerem. Oferuje duże doświadczenie marketingowe i sieć kontaktów,ale wymaga twardych założeń finansowych. Umowa licencyjna zakłada zwykle kilkanaście procent marży dla UEFA od każdego sprzedanego produktu z licencjonowanymi znakami. Piłkarski związek wcześniej pobiera tzw. minimalną wpłatę opartą na szacunkach sprzedaży przedstawionych przez firmy. W razie zatem małej popularności mokrych chusteczek, to Hygienika będzie miała problem. UEFA swoje zarobi.

— Wzięliśmy licencję na Europę, jednak i tak zakładamy, że większość sprzedaży będzie realizowana w Polsce. Prawda jest taka, że na razie reszta kontynentu nie zawraca sobie głowy mistrzostwami. Jednak i tak liczymy na 50-procentowy wzrost obrotów — przekonuje Dariusz Żółtowski, dyrektor zarządzający Gam, toruńskiego producenta toreb na zakupy.

Gam od kilku tygodni sprzedaje w największych polskich sieciach handlowych torby z logo mistrzostw. W marcu 2012 r. ma ruszyć z ofensywą za granicą, szczególnie w Niemczech, we Francji, w Holandii i Hiszpanii, gdzie oficjalną siecią EURO jest Lidl. Nie pójdzie przy tym z torbami, bo liczy nawet na 10 mln zł po stronie dodatkowych przychodów.

Zyski na USB

O wiele skromniej niż Gam kalkuluje sopocki OTO Socks, co roku sprzedający kilka milionów skarpet. OTO zdecydował się na wykupienie praw do znaków UEFA tylko w Polsce.

— Nie jesteśmy wielkim koncernem, dopiero budujemy pozycję na rynku. EURO to dla nas inwestycja. Niekoniecznie będzie tak, że na samych mistrzostwach zarobimy krocie, może skończyć się na kilkusettysięcznym plusie, ale ważniejsze jest to, że dzięki licencji dodajemy sobie prestiżu i otwieramy drzwi do partnerów, do których nie mogliśmy się przebić. I te kontakty będą owocowały też po EURO — przekonuje Sebastian Maruczyński, właściciel OTO Socks.

Do Polski ogranicza się też m.in. odzieżowy LPP, właściciel marek Reserved, Cropp i House. Firma za kilka miesięcy wypuści serię koszulek i dodatków związanych z rywalizacją sportową.

— To nie będzie jednak główny motyw naszej kolekcji, ale raczej dodatek — przyznaje Katarzyna Łukawska z LPP.

Na całość idzie natomiast Interactive Platforms 5 (IP5) — spółka. która właśnie m.in. współfinansuje elektrownie wiatrowe w Polsce. By wykazać się nie tylko wydatkami, ale również i zyskiem, IP5 zamierza sprzedać 300 tys. pamięci przenośnych z logo mistrzostw. Ma to dać przychody na poziomie 15 mln zł. — Współpraca z UEFA to dla nas kluczowy projekt. Wyprodukujemy pamięci przenośne w kształcie stadionów mistrzostw, czego przed nami nie próbował nikt. Około 30 proc. sprzedaży chcemy wygenerować poza Polską i Ukrainą — przekonuje Grzegorz Putynkowski, prezes Interactive Platforms 5. Główne założenie? Piłkarski pendrive ma być najmodniejszym gadżetem przyszłej wiosny.

Plastry wciąż do wzięcia

UEFA proponowała polskim firmom licencje na 20 grup produktów, duża część z nich jest już wykupiona. Wciąż do kupienia są m.in. prawa do używania zastrzeżonych, znaków EURO 2012 na takie produkty jak plastry i bandaże, apteczki samochodowe, ale i niektóre kategorie zabawek czy gadżetów. Najtańsze licencje to wydatek około kilkunastu tysięcy euro, propozycje zgłaszać można do końca roku do Anny Wierzbickiej z Warner Bros Consumer Products, tel. (22) 888-34-48 lub 502-12-2012, e-mail anna.wierzbicka@wbconsultant.com

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu